17.08

Optymalne wykorzystanie azotu w uprawie warzyw

Sezon warzywniczy 2020 na półmetku i dla wielu nie jest to pewnie idealny czas na... View Article

Sezon warzywniczy 2020 na półmetku i dla wielu nie jest to pewnie idealny czas na to by myśleć o nawozach azotowych w warzywach ale biorąc pod uwagę zbliżającą się kampanię firmy Timac Agro: „Experci w Twoim Gospodarstwie Edycja Jesień 2020” warto się na chwilę zatrzymać i pochylić nad tematem azotu i innowacyjnymi technologiami, które sprawią że składnik ten będzie optymalnie wykorzystany.

Nawożenie azotem jest często postrzegane jako tanie zabezpieczenie przed utratą plonów w produkcji warzyw ze względu na ogólnie dużą wartość dodaną, w wyniku której stosowanie nawozu azotowego często przekracza rzeczywiste zapotrzebowanie upraw co może mieć negatywne skutki.

Jak powszechnie wiadomo azot odgrywa ważną rolę w życiu na ziemi, a cykl azotowy ma silny związek z łańcuchem pokarmowym i właściwościami produktów spożywczych. Jest niezbędnym elementem wzrostu i rozwoju roślin, a azotany są główną formą, w jakiej rośliny wchłaniają azot. Równowaga stężenia azotanów w warzywach zależy od szybkości z jaką azotan jest pobierany przez roślinę oraz od aktywności reduktazy azotanowej. Zawartość azotanów i azotynów w produktach roślinnych zależy od kilku czynników:

– czasu zbioru,

– zastosowanych nawozów azotowych,

– rodzaju uprawy,

– temperatury,

– długości okresu wzrostu,

– właściwości gleby,

– światła.

Wiele intensywnych systemów uprawy warzyw polowych niestety nie jest zrównoważona, ponieważ nadmierne ilości azotu są tracone i dostają się do środowiska. Zjawisko to może być dodatkowo potęgowane w przypadku wystąpienia okresów suszy i nadmiernego nawadniania upraw. Procesy przemian w cyklu azotowym obejmują asymilację, mineralizację / immobilizację, nitryfikację, denitryfikację, ulatnianie amoniaku, ługowanie azotanów, spływanie i erozję. Emisja i straty azotu z sektora rolniczego może wpływać na jakość atmosfery, wód gruntowych i powierzchniowych. Dzieje się to wskutek ługowania, ulatniania się amoniaku, denitryfikacji, nitryfikacji, spływu i erozji. W uprawie warzyw polowych wymywanie azotanów jest niestety dominującym procesem wpływającym na środowisko. Często duże ilości azotu, w tym azot mineralny w glebie i azot obecny w resztkach pożniwnych, pozostają w glebie po zbiorze plonów. Oba te źródła azotu mogą wpływać np. na jakość wód gruntowych wskutek wypłukiwania azotanów.

Resztkowe poziomy azotu mineralnego w glebie po zastosowaniu zalecanych dawek nawozu azotowego w uprawie np. białej kapusty czy cebuli są niskie do umiarkowanych (20-75kg N/ha⁻¹). Jednak zastosowanie zalecanych dawek w uprawie innych warzyw polowych może pozostawić duże ilości azotu w glebie, zwłaszcza po uprawach warzyw o krótkim okresie wegetacji i zbieranych przed dojrzewaniem, jak np. szpinaku, gdzie nie wykorzystany azot mineralny w glebie może przekroczyć nawet 200kg N/ha⁻¹. Oczywiście to sprawia, że znaczne ilości azotanów są narażone na wymywanie i denitryfikację w okresie po zbiorczym.

Dla przykładu w resztkach pożniwnych selera lub szpinaku może znajdować się 25-60kg N/ha⁻¹, w kalafiorze 80-120kg N ha⁻¹, a w kapuście białej aż 150-250kg N/ha⁻¹. Jeśli pozostałości ulegną rozkładowi azot z rozłożonego materiału roślinnego może zostać wypłukany lub ulec denitryfikacji.      Innym zagrożeniem związanym bezpośrednio z nadmiernym stosowaniem nawozów azotowych w uprawie warzyw jest to, że mogą one gromadzić duże ilości azotanów co stwarza po ich spożyciu poważne zagrożenie dla zdrowia.

Gromadzenie azotanów w roślinie może wystąpić gdy pobór azotanów znacznie przekracza możliwość asymilacyjną rośliny. Niższe poziomy azotanów koncentrują się w cebulkach, owocach, korzeniach i bulwach natomiast łatwość akumulacji azotanów mają warzywa liściaste takie jak rukola, szpinak czy sałata.

Dlatego też biorąc pod uwagę powyższe informację warto rozważyć zakup wieloskładnikowych nawozów azotowych jakie ma w swojej ofercie firma Timac Agro. Nawozy z technologią N-Process ograniczają ryzyko strat  azotu o których mowa powyżej. Technologia N-Process charakteryzuje się cząsteczką azotu zabezpieczoną przed wymywaniem i ulatnianiem się tego pierwiastka. Dodatkowo wpływa na aktywność mikroorganizmów glebowych wskutek czego mamy lepsze wykorzystanie azotu z naturalnych źródeł. W kompleksie N-Process zawarte są wyselekcjonowane

pochodne Indolu wpływające na asymilację i transformację azotu co prowadzi do zmniejszenia nagromadzania się szkodliwych azotanów, a to z kolei daje Nam pewność że produkujemy zdrowe warzywa. Dodatkowo kompleks ten podnosi aktywność reduktazy azotanowej oraz wpływa na wyższe tempo pobierania NPK.

Podsumowując

N-Process to przede wszystkim skuteczność i efektywność nawożenia azotem, a w rezultacie wyższy plon co daje lepszy rachunek ekonomiczny z uprawy. W ofercie firmy w zależności od potrzeb i gatunku możliwość wyboru spośród 4 wieloskładnikowych nawozów azotowych z technologią N-Process tj. Sulfammo 18 (NOWOŚĆ), Sulfammo 23 i  Sulfammo 30 oraz jednego nawozu bezchlorkowego w tej technologii czyli Eurofertil 33. Wszystkie powyższe nawozy oprócz unikatowej cząsteczki azotu zawierają w zależności od produktu makro bądź mikro elementy.  Wszystkie powyższe nawozy w specjalnej ofercie już od 24.08 – szczegóły u Doradców Techniczno-Handlowych.

 

 

Karol Majchrowski

Product Manager Vegetables

10.08

Efektywne nawożenie użytków zielonych

W dzisiejszych czasach trudno wyobrazić sobie  hodowlę bydła mlecznego na wysokim poziomie bez produkcji wysokiej... View Article

W dzisiejszych czasach trudno wyobrazić sobie  hodowlę bydła mlecznego na wysokim poziomie bez produkcji wysokiej jakości pasz objętościowych.  Trwałe użytki zielone oraz trawy i ich mieszanki z motylkowatymi uprawiane na gruntach ornych to bardzo cenne źródło składników pokarmowych dla bydła. Dostarczają one zarówno białka jak i energii, połączonych z niezbędnym dla przeżuwaczy włóknem. Mimo, że stanowią razem z kiszonką z kukurydzy podstawę odżywiania objętościowego bardzo często nawożone są jedynie azotem lub nawozami organicznymi. W latach o wystarczającej liczbie opadów nawożenie takie pozwala zapewnić ilość paszy wystarczającą na potrzeby stada. Pytanie jednak jakiej jakości pasze w ten sposób uzyskujemy oraz jak ruń zachowa się gdy aura nie będzie już tak sprzyjająca jak miało to niestety miejsce w roku obecnym w przeważającej części naszego kraju. Skoro więc chcemy uzyskać wysokiej jakości paszę objętościową którą będziemy w stanie zebrać również w mniej korzystnych pogodowo latach pomyślmy jak zadbać  o ich plantacje.

Podstawą prowadzenia użytku zielonego jest oczywiście dbałość o odpowiednie pH gleby, dostarczenie niezbędnych dla roślin składników pokarmowych (zapotrzebowanie przedstawione w tabeli poniżej), oraz umiejętne wykorzystanie nawozów organicznych z gospodarstwa.

składnik

zapotrzebowanie

na plon 15 t S.M./ha

N < 200 kg
P2O5 120 kg
K2O >180 kg
CaO >200 kg
Mg 40 kg
S

40 kg

źródło: Produkcja Roślinna t. III, praca zbiorowa pod redakcją prof. W. Grzebisza

Niestety, duża część użytków zielonych w Polsce założona jest na glebach o nieuregulowanym odczynie. Tymczasem optymalne pH dla użytków zielonych na glebach mineralnych mieści się w przedziale 5,5-6,5. Trzeba jednak pamiętać, że im szlachetniejsze a tym samym bardziej wartościowe gatunki tym preferowany przez nie odczyn wyższy i tak dla lucerny pH 6,5 powinno być absolutnym minimum. Niestety nawet uregulowanie odczynu nie zapewni odpowiedniej ilości wapna dostępnego dla traw jako składnika pokarmowego. Idealnym rozwiązaniem (również na glebach o uregulowanym odczynie) jest stosowanie co roku wraz z nawożeniem wieloskładnikowym, reaktywnych i szybko działających form wapnia. Rozwiązaniem jakie pozwala na odpowiednie odżywienie roślin tym składnikiem jest zastosowanie nawozów Physiomax 975 oraz Physio-Mescal G18,  które w swym składzie zawierają Mezocalc będący źródłem odżywczego wapnia dla roślin. Dodatkowo w związku z możliwością zastosowania ich jeszcze jesienią umożliwiamy lepsze przezimowanie oraz intensywniejszy wzrost runi wiosną bez względu na warunki pogodowe. Obecność w obu produktach substancji biostymulujących w formie Physio+ powoduje silny rozwój systemu korzeniowego od początku wznowienia wegetacji po zimie dzięki czemu pomaga roślinom pobierać składniki pokarmowe a dodatkowo podnosi odporność roślina na deficyt wody.

Nawóz Physio-Mescal G18 obok wysokoreaktywnego wapna Mezocalc zawiera w swym składzie również siarkę, magnez oraz fosfor w postaci fosforytu miękkiego najlepiej dopasowanego źródła tego pierwiastka do potrzeb pokarmowych użytków zielonych. Nawożenie tym produktem będzie również idealnym uzupełnieniem nawożenia organicznego zwłaszcza gnojowicy.

Pamiętajmy, że najlepiej i najtaniej jest wyprodukować wysokiej jakości paszę objętościową we własnym gospodarstwie. Pozorne oszczędności poczynione na nawożeniu trwałych użytków zielonych będzie trzeba z nawiązką oddać, dokupując pasze z poza gospodarstwa.

 

Katarzyna Skuza

 

03.08

Ocena odchodów krów jako element monitorowania stada

Zarządzanie stadem bydła mlecznego wymaga obecnie analizowania wszystkich informacji i zagadnień związanych z jego funkcjonowaniem.... View Article

Zarządzanie stadem bydła mlecznego wymaga obecnie analizowania wszystkich informacji i zagadnień związanych z jego funkcjonowaniem. Jednym z nich jest analiza żywienia, która to przecież ma duży wpływ na wydajności mleczne stada a dane dotyczące żywienia są zazwyczaj pierwszymi analizowanymi informacjami w przypadku wystąpienia zaburzeń czy chorób. Ocenę żywienia krów mlecznych powinno zaczynać się już na polu, dbając o pozyskanie pasz jak najwyższej jakości. Zwłaszcza w żywieniu przeżuwaczy ważna jest ciągłość żywienia, ale też odpowiednia struktura i jakość zadawanych pasz. „Pracę” nad dobrej jakości paszą należy kontynuować również na etapie zakiszania czy przechowywania i dalej oceniać na stole paszowym. Wyniki prawidłowości żywienia można obserwować w cyklicznie otrzymywanych raportach wynikowych, które są nieocenionym źródłem informacji z tą jednak uwagą, że wyniki te dają nam pogląd na to co się wydarzyło w stadzie tydzień, dwa, trzy tygodnie temu. Dlatego watro  wprowadzić do bieżącej kontroli prawidłowości żywienia stada jeszcze jeden element, którym jest ocena odchodów zwierząt.

Ocena kału krów jest narzędziem, które może dać nam pogląd w czasie rzeczywistym na stan zdrowia krów, przebieg fermentacji w żwaczu czy występowanie niektórych chorób metabolicznych. W najprostszej wersji jest to tani, nie wymagający specjalnego sprzętu i nakładów finansowych sposób oceny żywienia. Trzeba jednak pamiętać, że nie jest to precyzyjna metoda. Nie dostarczy nam ona szczegółowych danych, jednak da pewien wgląd w sytuację – im wprawniejsze oko i większe doświadczeniem – tym lepszy.

Jakie zatem informacje można wyciągnąć z oceny kału w  oborze? Przede wszystkim trzeba wiedzieć na co zwrócić uwagę. Pierwszą rzeczą, którą powinno się ocenić to kolor odchodów. Jest on wypadkową m.in. rodzaju zadawanych pasz i tempem pasażu treści pokarmowej. Kolor powinien być odzwierciedlaniem zadawanej krowom paszy. I tak jeżeli bazą dawki pokarmowej jest kiszonka z kukurydzy kolor odchodów powinien być oliwkowo-żółty, jeżeli głównym komponentem jest siano kolor oliwkowo-brązowy, jeśli są to zielonki oliwkowo-zielony. Kolory charakterystyczne dla przypadków chorobowych to m.in. szary występujący przy biegunkach. Ciemny lub krwisty kał może być powodem krwawienia w przewodzie pokarmowym spowodowanym przez biegunkę ale też skarmianiem pasz porażonych mykotoksynami czy biegunką na tle bakteryjnym.

Drugim charakterystycznym wskaźnikiem jest konsystencja i wysokość odchodów. Konsystencja odchodów jest nierozerwalnie związana z pobraniem  wody oraz ze stadium cyklu produkcyjnego. Kał u jałówek i krów zasuszonych powinien mieć konsystencję bardziej zwartą w porównaniu do krów w wysokiej laktacji. Wynika to z ilości pobieranej paszy i wody a także ze składu dawki pokarmowej. Wraz ze wzrostem produkcji mleka, a co za tym idzie zwiększeniem pobrania paszy przyspiesza również tempo pasażu treści pokarmowej, w związku z tym kał u krów w laktacji ma konsystencję luźniejszą. Warto również zwrócić uwagę na wysokość oddanych przez krowę odchodów – przyjmuje się, że prawidłowa wysokość to 2,5 – 5 cm. Prawidłowo uformowane odchody powinny tworzyć kształt kopuły. Niższy i bardziej „rozlany” kał wskazuje na zbyt wodnistą konsystencję. Jego przyczyną może być np. zbyt duża ilość białka w paszy lub pobranie białka ulegającego nadmiernemu rozkładowi w żwaczu. Żeby zapobiec zatruciu organizmu nadmierną ilością azotu krowy zwiększają pobranie wody aby wydalić z moczem azot w postaci mocznika. Rozwodniony kał występuje również w okresach stresu cieplnego. Z drugiej strony jeżeli krowa wydala odchody o zbyt twardej konsystencji może to świadczyć o małym pobraniu wody – należy wtedy poszukać przyczyny takiego stanu rzeczy, w pierwszej kolejności należy sprawdzić stan poideł i jakość wody.

Ocena kału jest też dobrym wskaźnikiem pozwalającym kontrolować pojawienie się najczęściej występujących w stadach krów mlecznych chorób metabolicznych. Charakterystycznym objawem występowania kwasicy u krów jest zmieniona konsystencja i barwa – odchody stają się rozrzedzone a kolor zmienia się na specyficzny żółto-zielony. Często też kał krów z zaawansowaną kwasicą jest pienisty a czasem zawiera ślady krwi. Z kolei ketoza daje nico inny obraz – odchody są zbite i ciemne, często pokryte warstwą śluzu. Śluz w kale może też wskazywać na wystąpienie zapalenia jelit i silny stan zapalny przewodu pokarmowego. Z kolei odchody o konsystencji pasty, maziste są charakterystyczne dla lewostronnego przemieszczenia trawieńca.

Analizując próbki kału należy zwrócić uwagę na zawartość niestrawionych fragmentów paszy – obecność niestrawionych ziaren i cząstek dłuższych niż 1,25mm świadczy o złym wykorzystaniu paszy, nieprawidłowych procesach fermentacyjnych w żwaczu. Obecność dużych cząstek paszy może również świadczyć o tym, że krowy nie przeżuwają we właściwy sposób a tempo przepływu treści pokarmowej jest zbyt duże. Może być to spowodowane niewystarczającą zawartością fizycznie efektywnego włókna w paszy (peNDF), które stymuluje odruch przeżuwania u krów.

W ocenie cząsteczek kału pomaga test z użyciem sit kałowych lub w prostszej wersji z użyciem zwykłego sitka o średnicy oczek ok. 1mm. Żeby go wykonać należy zebrać przynajmniej pięć próbek (około 200-250ml), które są reprezentatywne dla danej grupy produkcyjnej. Próbki umieszcza się w sitku i płucze stałym strumieniem wody do momentu aż z sitka zacznie wypływać czysta woda. Tak przygotowaną próbkę należy wyłożyć na tacę lub inne płaskie naczynie (najlepiej o ciemnym kolorze) i ocenić pod kątem zawartości włókna oraz ziaren. Pojawienie się włókna w uzyskanej próbce nie jest powodem do niepokoju jeżeli nie przekraczają one 1,25mm a większość z nich ma długość poniżej 1cm. Obecność niestrawionego włókna może mieć swoje podłoże w nieprawidłowym zbilansowaniu dawki pokarmowej lub skarmianiu pasz słabej jakości. Może być też objawem występowania kwasicy w stadzie. Pojawienie się pewnej ilości ziarna w kale wysokowydajnych krów jest nieuniknione i spowodowane większą częstotliwością pobierania paszy,  szybszym tempem pasażu treści pokarmowej a także specyfiką pasz skarmianych krowom o wysokiej produkcji mleka. Należy jednak zwrócić uwagę na to czy obecność ziarna w odchodach nie jest spowodowana jego nieprawidłowym rozgnieceniem i uszkodzeniem okrywo owocowo-nasiennej, które będzie uniemożliwiało wykorzystanie składników odżywczych mikroflorze żwacza.

Monitorowanie ogólnego stanu zdrowia i prawidłowości żywienia powinno stanowić codzienną rutynę  w prowadzeniu gospodarstwa mlecznego. Ocena odchodów krów połączona z kontrolą żywienia oraz zarządzania stadem daje pełniejszy obraz całości i może pomóc wyjaśnić wiele problemów występujących w oborze. Jest to narzędzie, które warto wykorzystywać w codziennej pracy, pozwala ono na bieżący wgląd w status zdrowotny zwierząt oraz szybszy czas reakcji w razie wykrycia nieprawidłowości.

 

20.07

Jak poprawić wybarwienie owoców przez odpowiednie nawożenie

Dobre wybawienie jabłek jest równie ważnym parametrem jakościowym jak ich twardość i jędrność. Wybarwione owoce... View Article

Dobre wybawienie jabłek jest równie ważnym parametrem jakościowym jak ich twardość i jędrność. Wybarwione owoce są też poszukiwane przez konsumentów. Uzyskanie owoców o odpowiednim rumieńcu na tle zielonej barwy zasadniczej nie jest jednak łatwe, a na końcowy sukces składa się wiele czynników.

Do powstania czerwonego rumieńca na owocach potrzebna jest dostęp światła słonecznego. Musimy zatem pamiętać że jakość wybarwienia budujemy już od samego początku, odpowiednie prześwietlenie korony zaczynamy przy cięciu zimowym a kontynuujemy latem. Kolejnym czynnikiem klimatycznym wpływającym na poprawę wybarwienia będzie temperatura powietrza. A chodzi głównie o amplitudę temperatur. Przez co występowanie ciepłych nocy z temperaturą ok 20 stopni Celsiusa hamuje wytwarzanie czerwonego barwnika w owocach.

Dzięki odpowiedniemu nawożeniu możemy poprawiać proces wybarwiania owoców. Odpowiednie odżywienie roślin w potas będzie wpływało na syntezę cukrów i gospodarkę wodną rośliny, a wraz z nią odpowiednie ich odżywienie. Pamiętajmy, aby  nie przesadzić  ze zbyt dużą ilością zabiegów potasem, gdyż w przypadku niektórych odmian łatwo jest zaburzyć stosunek potasu do wapnia. W wyniku czego zostanie ograniczony dostęp do tego składnika, co może skutkować zmniejszeniem jakości przechowalniczej owoców i doprowadzić do szybszego dojrzewania.

Preparat Fertileader Elite N 9%; K 6%; CaO 12%; B 0,2% dobrze wkomponowuje się w program odżywiania wapniem i potasem Najważniejszym jednak elementem tego produktu jest kompleks Seactive, który opiera się na wyciągach z algach morskich. Będzie on wzmacniał działanie składników pokarmowych, ale też wpływał istotnie na  kondycję roślin. Kompleks ten składa się również z IzoPentyl adeniny, który odpowiada za przyspieszenie krążenia składników pokarmowych w roślinie. Kolejną częścią kompleksu Seactive jest glicyna-betaina, która zwiększa wydajność  procesów fizjologicznych i jest bardzo mocnym antystresantem.  Dodatkowo kompleks ten zawiera aminokwasy roślinne, które mają za zadanie zwiększyć efektywność wchłaniania składników pokarmowych

Mówiąc o nawożeniu jako o elemencie wpływającym na poprawę wybarwienia musimy pamiętać o odżywianiu roślin w fosfor. Pamiętajmy jednak żeby ten składnik zacząć dostarczać roślinie 4-5 tygodni przed planowanym zbiorem, a nie w monecie kiedy pojawia się problem z wybarwieniem. Preparat Fertileader Axis jest produktem poprawiającym wybarwienie owoców. Zawiera on w swoim składzie N 3%, P 18%, Mn 2,5%, Zn 5,7% i kompleks SEACTIVE. F. Axis zwiększa produkcję cukrów i poprawia wydajność fotosyntezy, przez co wpływa na lepsze wykształcanie się czerwonego pigmentu w owocach. Wpływa on również na trwałość zielonej zasadniczej barwy skórki, dzięki której owoce zachowują większą świeżość i jakość i są chętniej kupowane przez konsumentów. Zalecam zastosowanie Fertileader Axis na 4 tygodni przez zbiorem w dawce  4l na hektar, w przypadku odmian trudniej wybarwiających się zachęcam do dwukrotnego zastosowania 4 i 2 tygodnie przez zbiorem w dawce 3l na hektar.

13.07

Zwiększenie efektywności paszy w żywieniu bydła

06.07

Lipiec to czas na podsumowanie ubiegłorocznego sezonu, ale również start nowego

Lipiec to czas, w którym większość ludzi myśli o wakacjach i odpoczynku. Jednak dla rolników... View Article

Lipiec to czas, w którym większość ludzi myśli o wakacjach i odpoczynku. Jednak dla rolników to czas przygotowania się do żniw, a także planowania nowych zasiewów. W poniższym artykule zastanowimy się na co warto zwrócić uwagę planując zasiewy.

Mamy początek lipca i znaczna część społeczeństwa myśli o urlopach i wypoczynku zadając sobie pytanie, gdzie tu pojechać, jak bezpiecznie odpocząć nie narażając się na koronawirusa, czy jaka będzie pogoda w czasie urlopu. Jednak w społeczeństwie jesteśmy również my rolnicy, którym lipiec kojarzy się z przygotowaniami do żniw i planowaniem przyszłorocznych zasiewów rzepaku.

Niewiele osób zdaje sobie sprawę, że tak naprawdę inwestując przez cały rok w materiał siewny, nawozy czy ŚOR, do samego zbioru rolnik nie wie czy ta inwestycja mu się zwróci i pozwoli wygenerować zysk. Trzeba wziąć pod uwagę, że produkcja rolnicza jest pod tzw. „chmurką” i wszystko może się zdarzyć. Co ważniejsze jeszcze za nim rolnik zbierze plon z zeszłego sezonu i przeanalizuje ubiegłoroczny plan działania już musi zaplanować przyszłoroczne zasiewy, chociażby rzepaku. Jest to związane ze spiętrzeniem się prac polowych w okresie żniw i wczesnym terminem siewu rzepaku. W celu lepszej organizacji swojej pracy i nie zawracaniem sobie głowy w układanie strategii nawożenia rzepaku w czasie żniw podczas jazdy kombajnem, warto jest je zaplanować z odpowiednim wyprzedzeniem. Z pewnością ułatwi to pracę i nie będzie odciągać uwagi od najważniejszego okresu w roku, jakim są zbiory.

W tym celu musimy już teraz wybrać odpowiednią odmianę rzepaku, jaką będziemy wysiewać. Najlepiej dostosowaną do warunków naszego gospodarstwa, która sprawdza się i jesteśmy z niej zadowoleni. Możemy też posiłkować się wynikami plonowania odmian prowadzonych w ramach Porejestrowego Doświadczalnictwa Odmian prowadzonego w Stacjach Doświadczalnych Oceny Odmian znajdujących się w pobliżu naszego gospodarstwa. Innym sposobem jest  porównanie odmian, w tym celu wybieramy sprawdzoną odmianę i kupujemy kilka nowych odmian, po to by przetestować i sprawdzić je w naszym gospodarstwie. Jednak warto pamiętać, że jakąkolwiek wybierzemy odmianę, musimy zaplanować pod nią nawożenie przedsiewne. W tym celu powinniśmy wyjść od zasobności gleb, jakimi dysponujemy w gospodarstwie. Najlepiej w tym celu wykonać badania gleby w Stacji Chemiczno-Rolniczej. Natomiast, jak już mamy aktualne badania gleby to zadajmy sobie pytanie: Czy pozostawiamy resztki pozbiorowe, czyli w skrócie czy pozostawiamy na polu słomę czy ją zabieramy. Ponadto czy zastosujemy nawożenie naturalne, czyli czy planujemy zastosować obornik lub gnojowicę. Jeśli na któreś z powyższych pytań odpowiedzieliśmy TAK to należy uwzględnić ilość składników pokarmowych, jaką wprowadzamy do gleby pozostawiając resztki pozbiorowe czy stosując nawozy naturalne w ogólnym planie nawożenia. Jak powszechnie wiadomo słoma i nawozy naturalne są bogate w potas, dzięki czemu znaczna część potasu, jaką potrzebują rośliny następcze, będzie dostępna z mineralizacji, co pozwoli nam zaoszczędzić na nawożeniu potasowym. Natomiast jeśli nie pozostawiamy słomy i nie stosujemy nawozów naturalnych musimy całość zapotrzebowania rośliny oprzeć o nawozy mineralne.

Planując strategię nawożenia pod rzepak warto zwrócić uwagę na aspekty, które bezwzględnie powinniśmy podać podczas nawożenia przedsiewnego, a które możemy rozłożyć w czasie i zastosować pogłównie w późniejszym czasie. Niewątpliwie najważniejsze jest podanie fosforu przedsiewnie. Jest to kluczowe ponieważ stosowanie jego w późniejszym czasie jest bezcelowe. Jest to związane z małą jego mobilnością w ciągu roku. Fosfor w ciągu roku przemieści się zaledwie do kilku cm w głąb gleby. Zastosowanie jego pogłównie skutkować będzie tym, że fosfor będzie znajdował się powyżej systemu korzeniowego i rośliny go nie wykorzystają. Kolejnym ważnym aspektem jest wybranie odpowiedniego nawozu fosforowego, czyli takiego, który będzie dostępny dla roślin w najbardziej krytycznych momentach jej wzrostu i rozwoju. W tym miejscu trzeba zwrócić uwagę, że pierwszy moment zapotrzebowania rzepaku na fosfor jest w momencie budowy systemu korzeniowego i tu większość nawozów fosforowych pokrywa to zapotrzebowanie. Drugim kluczowym momentem w okresie rozwoju rośliny jest okres wytwarzania nasion, czyli organów generatywnych i tu często pojawia się problem. Polega on na tym, że ten czas przypada około 9-10 miesięcy po nawożeniu rzepaku fosforem. Po takim okresie w przypadku gleb zakwaszonych lub zasadowych znaczna część fosforu ulegnie uwstecznieniu i będzie on niedostępny dla roślin. Musimy zdawać sobie sprawę, że jeśli roślina nie będzie miała dostępnego fosforu to nie wytworzy odpowiedniej ilości nasion. Dlatego w celu zabezpieczenia fosforu na drugi krytyczny moment warto jest przedsiewnie zastosować fosfor chroniony, który nie ulegnie uwstecznieniu niezależnie od pH gleby. Ponadto warto jest również podać siarkę, która wpływa na lepsze wykorzystanie azotu oraz wpływa na wyższą odporność młodych roślin rzepaku na choroby i szkodniki. Warto jest również podać bor już od samego początku w celu pokrycia potrzeb pokarmowych rzepaku w najważniejszy mikroelement. Przed siewem rzepaku opłaca się zastosować wapń najlepiej łatwo przyswajalny, który z jednej strony odżywi rośliny w ten składnik pokarmowy, z drugiej zaś stworzy odpowiednie mikro-pH gleby dla młodych roślin.

Pewnie zastanawiacie się, dlaczego nie wspominam o azocie, który uważany jest za składnik najbardziej plonotwórczy i użycie go przedsiewnie wydawałoby się jak najbardziej zasadne. Szczególnie, że rzepak pobiera spore ilości azotu w okresie jesiennym. Jednak moim zdaniem wiele lepszym rozwiązaniem jest zastosowanie azotu przedsiewnie tylko w małych ilościach, następnie uzupełnić go należy po wschodach, kiedy ocenimy czy wszystkie rośliny powschodziły i możemy ustalić ile tak naprawdę azotu należy zastosować. Nie należy podawać tego składnika na zapas przedsiewnie, ponieważ w ten sposób przyczyniamy się do zakwaszenia gleby w momencie wschodów młodych roślin, co może negatywnie wpłynąć na wschody młodych roślin i tym samym przyczynić się do nierównomiernej obsady roślin w okresie jesiennym.

W celu optymalnego odżywienia rzepaku już na starcie polecam nawóz EUROFERTIL TOP 49 NPS do przedsiewnego zastosowania pod przyszłoroczne zasiewy rzepaku. Posiada on najważniejsze składniki pokarmowe, które są kluczowe w początkowych fazach rozwoju młodych roślin. Zawiera również fosfor chroniony, który nie ulega uwstecznieniu niezależnie od pH gleby. Natomiast pozostałe składniki pokarmowe jak potas czy azot można uzupełnić na podstawie lustracji pola ustalając dawkę nawozu z uwzględnieniem rzeczywistych potrzeb rzepaku.  Pamiętajmy, że stosując nawożenie na zapas, ryzykujemy wpłukanie składników pokarmowych w głębsze warstwy gleby w okresie zimowym.

29.06

Wsparcie roślin warzywnych po ulewach

    W ostatnim czasie intensywne opady deszczu sprawiły, że wiele plantacji warzyw zostało zalanych. To... View Article

    W ostatnim czasie intensywne opady deszczu sprawiły, że wiele plantacji warzyw zostało zalanych. To bezpośrednio wiąże się z problemami roślin w ich prawidłowym funkcjonowaniu o czym kilka słów…

W zalanych glebach stężenie tlenu spada prawie do zera w ciągu 24 godzin, ponieważ woda zastępuje większość powietrza w przestrzeni porów glebowych. Tlen dyfunduje znacznie wolniej w porach wypełnionych wodą niż w porach otwartych. Korzenie potrzebują tlenu do oddychania i normalnej aktywności komórek. Kiedy resztki tlenu zostaną zużyte przez korzenie w zalanych lub podmokłych glebach, przestaną one normalnie funkcjonować. To bezpośrednio ogranicza optymalne pobieranie składników mineralnych i wody, a może nawet zostać zatrzymane w takich warunkach. Rośliny wtedy często więdną, ponieważ ich korzenie są ‘zaduszone’. W zalanych glebach gromadzi się również etylen, który w nadmiernych ilościach może powodować opadanie liści i przedwczesne starzenie się roślin.

Ogólnie rzecz biorąc, jeśli powódź lub zalanie trwa krócej niż 48 godzin, większość roślin warzywnych ma szansę i może się zregenerować. Dłuższe okresy prowadzą do obumarcia systemu korzeniowego i mniejszych szans na powrót do optymalnej zdrowotności.

Efektem podtopień lub zalań uprawy jest bezpośredni wpływ na fizjologię roślin albowiem:

– brak tlenu w strefie korzeniowej roślin warzywnych powoduje, że korzenie przestają prawidłowo działać, co skutkuje zamieraniem rośliny z ograniczoną możliwością regeneracji;

– brak tlenu w roślinach okopowych, takich jak np. ziemniaki, prowadzi do śmierci komórek w bulwach i korzeniach. Pojawiają się ciemne lub przebarwione obszary w bulwach lub na korzeniach. W przypadku marchwi i innych upraw, w których zbieranym elementem rośliny jest korzeń brak tlenu może powodować powstawanie włóknistych korzeni nie nadających się do sprzedaży;

– zmniejszone wchłanianie i zamykanie się aparatów szparkowych prowadzące do obniżonego tempa fotosyntezy należą do najwcześniejszych reakcji roślin na zalanie;

– nagromadzenie etylenu w nasyconych warunkach glebowych może powodować opadanie liści, kwiatów, owoców lub wczesny zanik roślin w wielu uprawach warzywnych;

– utrata azotu w wyniku wymywania i denitryfikacji oraz ograniczony pobór azotu z zalanych gleb może doprowadzić do niedoborów tego składnika pokarmowego w większości upraw warzywnych;

– ograniczona możliwość funkcjonowania korzeni, a tym samym ruchu wody i wapnia w roślinie może prowadzić do zaburzeń związanych z odpowiednim wysyceniem tym pierwiastkiem rośliny. Istnieje wtedy duże prawdopodobieństwo częstszego występowania np. suchej zgnilizny wierzchołkowej w pomidorach czy papryce.

 

Regeneracja gleby i roślin po zalaniu

Jedną z opcji wspomagania regeneracji roślin i plonów po zalaniach jest napowietrzanie gleby przez uprawę gdy tylko jest możliwy wjazd na pole i w konkretną uprawę. Dzięki temu tlen szybciej dostaje się do gleby. Należy również pamiętać o azocie który mógł zostać wymyty i należy go uzupełnić. Można to wykonać w trakcie uprawki mającej na celu napowietrzenie gleby jeśli mamy odpowiedni aplikator. Ponieważ azot jest kluczowym składnikiem odżywczym, pomocne może być również opryskiwanie roślin mocznikiem i tu w zależności od gatunku, fazy rozwojowej i pogody stosujemy stężenia od 0,5 – 5%. Warto również w tak skrajnych sytuacjach jakie panują tzn. najpierw bardzo sucho, a następnie bardzo mokro zastosować nawozy dolistne wsparte o kompleksy biostymulujące. Kompleksy z alg morskich na co dzień żyjących w ekstremalnych warunkach środowiskowych są świetnym źródłem i materiałem regeneracyjnym dla roślin. Wyciągi z alg odpowiednio skomponowane mają korzystny wpływ na rośliny i pozwalają na ich szybszy powrót do optymalnego funkcjonowania co może mieć znaczący wpływ na końcowy efekt w postaci plonu i jego jakości. Firma Timac Agro szczególnie poleca 2 preparaty silnie wpływające na kondycję roślin, które optymalizują ich kondycję w trudnych warunkach uprawy. Pierwszy z preparatów jaki można zastosować w uprawach, gdzie rośliny są na początkowych etapach rozwoju jest Fertiactyl Starter zawierający kwasy huminowe i fulwowe, które poprawią strukturę gleby; Zeatynę, która z kolei poprawi rozwój i zdrowotność systemu korzeniowego oraz Glicynę-Betainę jako substancję, która skutecznie wpływa na środowisko antystresowe rośliny. Cały kompleks wsparty jest NPK (13-5-8). Dawka na hektar to 5l. Innym produktem polecanym w trudnym okresie dla życia roślin w późniejszych etapach rozwoju jest Fertileader Vital, który stanowi swoistą bombę energetyczną dla rośliny zawiera bowiem komplet najważniejszych makro i mikro elementów. Wsparty o kompleks Seactiv zdecydowanie poprawia kondycję roślin. Dzieje się tak za sprawą IzoPentylu Adeniny, który napędza rośliny do aktywniejszego pobierania składników pokarmowych i wody oraz ich efektywniejszego transportu w roślinie przez co wszystkie organy roślinne są optymalnie odżywione. Glicyny-Betaina jest z kolei silnym antystresantem, który pozawala lepiej funkcjonować roślinie w mało komfortowych warunkach. Kompleks Seactiv to również aminokwasy. Dawka na ha to 5l.

 

Podsumowując…

Pogoda nie rozpieszcza producentów już od kilku sezonów i jest mocno nie przewidywalna. Dbając o swoje rośliny i chcąc niwelować stary w plonie i nawożeniu warto sięgać po nawozy i preparaty wspomagające rośliny ich prawidłowe funkcjonowanie. Preparaty w których oprócz składników pokarmowych są naturalne substancje z roślin na co dzień żyjących w trudnych warunkach, a takimi niewątpliwie są algi morskie mogą okazać się kluczowe w trudnej sytuacji.

 

 

Karol Majchrowski

Product Manager Vegetables

22.06

Innowacja nawozowa w uprawie rzepaku: PinKstart BorON

Stale zmieniająca się pogoda a wraz z nią warunki atmosferyczne powodują liczne problemy w siewie... View Article

Stale zmieniająca się pogoda a wraz z nią warunki atmosferyczne powodują liczne problemy w siewie rzepaku jesienią. Występujące ostatnimi czasy anomalie pogodowe związane z gwałtownymi opadami deszczu czy też licznie występujące susze coraz częściej powodują przesunięcia terminów zasiewów , jednocześnie utrudniając początkowy start roślin. Konsekwencją są nierównomierne wschody, mniej efektywne zabiegi agrotechniczne oraz problemy w dalszym prowadzeniu plantacji. Zmieniająca się rzeczywistość i związane z tym nasilenie warunków stresowych niejako skłania branżę rolniczą do  poszukiwania nowych, innowacyjnych rozwiązań.

Pionierem światowego rolnictwa jest min. grupa Roullier na czele z firmą Timac Agro Polska. Wprowadzony ostatnio na polski rynek nawóz mikrogranulowany  PINKSTART BORON jest odpowiedzią na teraźniejszość oraz nadchodząca przyszłość branży. Nowa odsłona mikrogranulatu to ulepszona formuła PINKSTARTU występującego już wcześniej w szerokiej palecie produktowej Timac Agro Polska. Skład produktu to 3% azotu, 28% P2O5 (w tym 19% rozp. w wodzie), 5% K2O, 37% CaCO3, 20% SO3, 0,31% B, a także kompleks biostymulujący PHYSIO+. W porównaniu do poprzedniej wersji, produkt został wzbogacony o azot oraz najważniejszy mikroelement w uprawie rzepaku czyli bor. Stąd też nazwa BorON: blisko nasiON, blisko plONu. Zwiększona zawartość procentowa wapnia oraz siarki idealnie wkomponowują się w zapotrzebowanie startowe rzepaku. Zmieniono granulację, a  wielkość granul oraz ciężar właściwy zostały jeszcze lepiej  dopasowane do nasion rzepaku. W efekcie podczas siewu nie musimy się obawiać problemu sedymentacji, czyli rozwarstwiania się nasion od nawozu. Dzięki doskonałej mieszalności z nasionami PINKSTART BORON ułatwia równomierny wysiew, zwiększając równocześnie normę wysiewu na ha:  uwzględniamy normę wysiewu rzepaku oraz dawkę nawozu / ha (np. 2,5 kg rzepaku + 25 kg nawozu = 27,5 kg/ha). Aplikacja nawozu nie wymaga więc specjalistycznego aplikatora, a produkt ten z powodzeniem może być stosowany zarówno w siewnikach mechanicznych jak i pneumatycznych.

Innowacyjność tego rozwiązania w postaci umieszczeniu nawozu tuż przy nasionach, powoduje zapewnienie dostępności najważniejszych składników pokarmowych już od początku wegetacji. Młode siewki są odżywiane już od momentu kiełkowania nasion. Kompleks biostymulujący PHYSIO+ zawierający aminopurynę znacząco wpływa min. na szybkość rozwoju systemu korzeniowego- zwłaszcza korzeni bocznych i włośnikowych, które odgrywają kluczową rolę w pobieraniu składników pokarmowych z gleby. Pobudzenie komórki do intensywnych podziałów, zwiększenie tropizmu korzenia do wapnia, powoduję lepsze pobieranie wapnia z gleby przez rośliny. Wszechobecnie występujący problem z pobraniem przez rośliny niemobilnego pierwiastka jakim jest fosfor, również ulega polepszeniu. Większy i bardziej rozbudowany system korzeniowy powoduję, że jest on łatwiej i szybciej pobierany, a jak wiemy prawidłowy  rozwój rzepaku jesienią to fundament przyszłego plonu.

PINKSTART BORON to  jedyny mikrogranulowany nawóz posiadający zarówno kompleks biostymulujący PHYSIO+ jak i największą na rynku zawartość boru. Włącz BorON w swoim gospodarstwie i zapewnij roślinom idealne warunki do startu!

 

Mateusz Znorko

15.06

Współczesne trendy w uprawie rzepaku

Współczesne podejście do rolnictwa zdecydowanie różni się od praktyk stosowanych przez gospodarstwa rolne jeszcze kilka... View Article

Współczesne podejście do rolnictwa zdecydowanie różni się od praktyk stosowanych przez gospodarstwa rolne jeszcze kilka czy kilkanaście lat temu. To samo tyczy się również agrotechniki rzepaku. Obecny postęp hodowlany w genetyce roślin, stawia przed rolnikiem zupełnie nowe wyzwania, a osiągany plon rzepaku ozimego w dużej mierze będzie zależał od tego jak rolnik tym wyzwaniom sprosta.

Wynika to z prostych, rolniczych obserwacji, które wysuwają stwierdzenie, że w ciągu ostatnich kilku sezonów, w Polsce systematycznie spada współczynnik plonowania tej uprawy. Występuje tu przy okazji swoisty dysonans. Z jednej strony słyszymy bowiem informacje, iż firmy dostarczające materiał siewny dwoją się i troją w zaoferowaniu coraz to nowszych odmian rzepaku, a  z drugiej strony na polach produkcyjnych „czarne złoto” coraz bardziej rozczarowuje rolników podczas zbiorów.

Aby uświadomić sobie tą sytuacje  musimy przede wszystkim, spojrzeć jak ogromne zmiany zaszły w kwestii przystępności środków do produkcji rzepaku. Całe prawodawstwo unijne idzie w kierunku silnego ograniczenia dostępności substancji chemicznych, które jeszcze do niedawna były podstawą ochrony plantacji rzepaczanych. Wydawać by się mogło, że wszystko zaczęło się od wycofania zapraw donasiennych z grupy neonikotynoidów, które były gwarantem ochrony plantacji przed szkodnikami, już od zasiewów. Jednak tak naprawdę, w tym samym czasie, były również prowadzone przymiarki    do wycofania innych skutecznych substancji .To niewątpliwie musiało wpłynąć na osiągane plony i niestety najboleśniej przekonali się o tym rolnicy.

Co wobec tych zmian możemy my rolnicy zrobić? Po jakie rozwiązania należy sięgać aby wychodzić naprzeciw wiadomym problemom? Tutaj szczególną uwagę należy w obecnych czasach przyłożyć do kwestii budowania wysokiego potencjału plonowania już od początku zakładania plantacji. Tylko silne i wyrównane rośliny, będą w stanie budować naturalne mechanizmy obronne przed patogenami. Cała współczesna genetyka roślin, idzie właśnie w tym kierunku, gdyż to jesień jest czasem budowania przez nowoczesne odmiany rzepaku ozimego swojego potencjału plonowania. A my musimy sięgać po takie rozwiązania agrotechniczne, aby wspomóc rośliny w tym procesie, gdyż często nie będziemy mieli już później narzędzi aby naprawić błędy i niedopatrzenia jesiennego okresu wegetacji.

W tym miejscu przychodzi nam z pomocą rozwiązanie nawozowe, które jak żadne inne  wykazuje się uniwersalnością i łatwością  stosowania, przy tak korzystnym działaniu na rośliny rzepaku. Pinkstart Boron, bo o nim mowa, jest unikatowym produktem, który szybko i pewnie dostarcza najważniejsze składniki pokarmowe dla budowania naturalnych mechanizmów obronnych roślin przed patogenami, w tym kluczowy dla odporności wapń w najlepszej postaci jaką jest MEZOCALC. Z drugiej strony dzięki zawartości kompleksu ukorzeniającego PHYSIO+ mocno stymuluje roślinę do rozbudowania silnego systemu korzeniowego, który będzie przyszłym gwarantem plonu. Pinkstart Boron podnosi naturalny potencjał plonowania roślin i już na jesieni zapobiega wiosennym niedoborom boru, które od pewnego czasu są częstym zjawiskiem na plantacjach, gdyż zasobność gleb polskich w Bor jest niezwykle mała. Ten nawóz startowy stosowany łącznie z nasionami, zapewnia łatwy wysiew niezależnie od stosowanej techniki siewu. Wszystkie elementy składowe skomponowano tu tak, aby roślina już od pierwszych dni wschodów mogła z nich optymalnie skorzystać. Pinkstart Boron zabezpiecza potencjał plonowania. Pinkstart Boron naturalnie wzmacnia plantacje przed patogenami. Pinkstart Boron chroni przed niedoborami i daje nam pewność w prawidłowym prowadzeniu nowoczesnej agrotechniki.

Dariusz Mieszała