08.07

Dokarmianie jabłoni po opadzie czerwcowym

Opad czerwcowy (tzw. świętojański) kończy czas budowania potencjału plonowania. W tym czasie ustają podziały komórkowe... View Article

Opad czerwcowy (tzw. świętojański) kończy czas budowania potencjału plonowania. W tym czasie ustają podziały komórkowe w młodych zawiązkach, a dalsze rozrastanie się owoców następuje wyłącznie poprzez zwiększanie się objętości komórek. Ustaje też transport wapnia do owoców. Co prawda drzewa nadal pobierają wapń z gleby, ale od tego momentu jest on kierowany niemal wyłącznie do pędów.

opad_czerwcowy

Mamy więc sytuację, kiedy zawiązki nie dostają już więcej wapnia od rośliny, a wraz ze wzrostem owoców następuje rozcieńczanie wapnia w komórkach. Roślinom zależy na tym, aby owoce jak najszybciej dojrzały i mogły wydać zdolne do skiełkowania nasiona. Nam – sadownikom zależy najczęściej (z wyjątkiem odmian bardzo wczesnych) na uzyskaniu owoców jędrnych i o wysokiej zdolności przechowalniczej. W związku z tym stosujemy pozakorzeniowe dokarmianie owoców wapniem. Przypominam, że ważne jest dokładne pokrycie cieczą całych owoców. Intensywność tego dokarmiania uzależniamy od:

– wymagań uprawianej odmiany,

– ilości owoców na drzewie,

– ilości dostępnego wapnia w glebie i możliwości jego pobrania przez drzewa w okresie wiosennym.

Są odmiany, które świetnie sobie radzą bez dodatkowego dokarmiania wapniem i wystarcza im ilość tego składnika, którą drzewa pobiorą z gleby. Przykładem jest odmiana Gala, na której próżno szukać owoców z objawami gorzkiej plamistości podskórnej. Jednak nawet tego typu odmiany pozytywnie reagują na dokarmianie wapniem dając owoce jędrniejsze i lepiej się przechowujące. Warto nadmienić, że owoce „wysycone” wapniem są mniej podatne na choroby przechowalnicze. Przeciwieństwem są odmiany wrażliwe na GPP (gorzką plamistość podskórną), np.: Szampion, Jonagold, Mutsu, Gloster czy Boskoop. W ich przypadku ilość pobranego przez owoce wapnia zazwyczaj jest niewystarczająca i zabiegi dokarmiania wapniem są obowiązkowym standardem.

Zasadą jest, że ilość zabiegów wapniowych powinna być tym większa, im większych owoców się spodziewamy. Wynika to z założenia, że im większe wyrastają owoce, tym większe następuje w nich rozcieńczenie wapnia. W tym przypadku ważna jest też jakość nawozów wapniowych, od których zależy ilość pobranego składnika i bezpieczeństwo stosowania. Oba czynniki są bardzo ważne, ponieważ zależy nam na jakości owoców – nie możemy pozwolić sobie na straty spowodowane przez wystąpienie chorób fizjologicznych czy poparzenie zawiązków. Mamy na rynku wiele, bardzo różnych odżywek. Różnią się nie tylko składem i ceną, ale również przydatnością do zastosowania w różnych terminach. Zwłaszcza w pierwszej części sezonu warto skorzystać z tych droższych, które charakteryzują się wysoką przyswajalnością składników i wysokim bezpieczeństwem stosowania. Szczególnie polecam te, w których składniki pokarmowe skompleksowane są fabrycznie aminokwasami – bez wątpienia są to najlepsze odżywki, a niektóre z nich (Fertileader ELITE) zawierają dodatkowe substancje biostymulujące, ograniczające skutki sytuacji stresogennych (np. zbyt wysokich lub niskich temperatur). Następnie warto też skorzystać np. z preparatów zawierających wapń w postaci mrówczanu. W drugiej części sezonu, kiedy znacznie zmniejsza się ryzyko spowodowania poparzeń, możemy sięgać po nawozy proste, które umiejętnie stosowane również przynoszą dobre efekty, a są znacznie tańsze. Oczywiście chodzi o powszechnie stosowany chlorek wapnia, do którego obowiązkowo powinniśmy dodawać koncentrat aminokwasowy. Dodatek aminokwasów nie tylko zwiększa wartość odżywczą mieszanki, ale też w pewnym stopniu poprawia tempo przyswajania wapnia i znacznie zmniejsza ryzyko powstania oparzeń. W czerwcu, oraz tuż przed zbiorem (do ostatnich) niektórzy sadownicy korzystają z saletry wapniowej – dobrze się sprawdza w przypadku odmian „zielonych”, natomiast w produkcji odmian dwukolorowych możemy ją zastosować dopiero po wykształceniu rumieńca. Ważne jest, aby w odżywkach były biologicznie aktywne aminokwasy lewoskrętne, najlepiej pochodzenia roślinnego.

Uwaga: nie korzystamy z saletry gdy mamy do czynienia z małą ilością owoców na drzewie – tak jest w tym roku w wielu sadach z odmianami: Gloster, Ligol i grupa Jonagoldów. W przypadku tych odmian, przy małej ilości owoców i tak będzie problem z tzw. przerostami. Jeśli mamy do czynienia z taką sytuacją, powinniśmy całkowicie zrezygnować z dokarmiania azotem i skupić się wyłącznie na „pompowaniu” wapnia. Warto też ograniczyć ilość dostępnego dla drzew azotu, np. poprzez rzadkie koszenie murawy w międzyrzędziach. W takich przypadkach nie sprawdzają się też programy polegające na stosowaniu wyłącznie preparatów mających za zadanie stworzenie tzw. pompy wapniowo-auksynowej, choć ich działanie wspomagające na pewno będzie miało pozytywny wpływ na dostarczanie wapnia do owoców.

Intensywne dokarmianie wapniem jest konieczne, niezależnie od uprawianej odmiany, jeśli zorientujemy się, że w okresie wiosennym mogło dojść do zaburzeń w pobieraniu wapnia, np. z powodu suszy czy okresowych podtopień korzeni (woda wcale nie musi „stać” na powierzchni gleby!- wystarczy, że będzie jej zbyt dużo). Zlekceważenie takiej sytuacji prowadzi do silnego wystąpienia GPP, przy czym objawy występują również na owocach drobnych.

W okresie intensywnego wzrostu owoców zazwyczaj zachodzi potrzeba dokarmiania nie tylko wapniem. Ogromne znaczenie ma również właściwe zaopatrzenie w azot, potas, magnez. Możemy korzystać z nawozów monoskładnikowych lub wieloskładnikowych – dostępność nie budzi zastrzeżeń, ale ich jakość i rozpiętość cenowa są ogromne. Wszystkie są „do zastosowania” w umiejętny sposób, ale nie łudźmy się – jeśli jest sytuacja „podbramkowa” i potrzebna jest wysoka skuteczność, szybkie i bezpieczne działanie – cena produktu powinna mieć najmniejsze znaczenie w doborze preparatu. Zasada powinna być prosta: im trudniejsza sytuacja i trudniejsze „zadanie” do wykonania – tym użyty produkt powinien być lepszy i pewniejszy. Jeśli mamy do czynienia z sytuacją, gdy z jakichś powodów zahamowane jest naturalne pobieranie składników pokarmowych (np.: susza, nadmiar wody, zbyt wysokie lub niskie temperatury) należy korzystać z rozwiązań kompleksowych i koniecznie stosować nawozy wieloskładnikowe.

W większości sadów, w bieżącym roku spodziewamy się bardzo obfitego owocowania odmian: Gala, Szampion, Golden Delicious, Pinova. W przypadku intensywnego owocowania tych (a także innych) odmian, gdy martwimy się o odpowiednie wyrośnięcie owoców, należy stosować intensywne dokarmianie wszystkimi mikro i makroskładnikami (w odpowiednich proporcjach). Ponieważ jest już za późno na przerzedzanie chemiczne, w miarę możliwości należy dokonać ręcznej przerywki, przy czym im wcześniej – tym lepiej. Jeśli jest taka możliwość, należy koniecznie włączyć nawadnianie. Nie wolno dopuścić do zagłodzenia drzew, co nie tylko spowoduje zdrobnienie jabłek, ale fatalnie odbije się na kondycji drzew – możemy się wówczas spodziewać zwiększonych uszkodzeń mrozowych w trakcie zimy (zwłaszcza, gdyby przyszła szybko) i … że takie kwatery w następnym roku mogą… „zakwitnąć na zielono”.

Specyfiką odmiany Golden Delicious i odmian z nią spokrewnionych jest zwiększone zapotrzebowanie na magnez. W sadownictwie powszechnie stosujemy siarczan magnezu (najczęściej siedmiowodny), który jest tani i łatwo dostępny. Niestety ma też wady: trzeba go stosować zazwyczaj na noc (ryzyko poparzeń) i jest łatwo zmywalny. Jeśli więc mamy idealne warunki pogodowe – świetnie się sprawdzi, ale gdy pogoda nie sprzyja, bo jest „ostre” słońce lub spodziewamy się opadów deszczu – warto sięgnąć po preparaty bezpieczne i szybko działające. Polecam tu preparaty magnezowe na aminokwasach, algowe. Zawarte w nich składniki pokarmowe będą działały w roślinie już po kilku (3-6) godzinach od zastosowania.

W okresie letnim powszechnie stosuje się dokarmianie potasem, który poprawia wielkość i wybarwienie owoców. Szczególnie duże zapotrzebowanie na ten składnik wykazują odmiany Gala i Elstar, a z odmian letnich: Piros, Celeste, Early Geneva. Nie należy przesadzać z ilością podanego potasu w przypadku odmian: Szampion, Jonagold (cała grupa), Ligol, które na nadmiar potasu reagują np. częściej występującą oparzelizną w czasie przechowywania. Jeśli chcemy poprawić wybarwienie tych ostatnich odmian, lepiej dokarmiać fosforem, który przy tej okazji poprawi jakość tworzących się na następny sezon pąków kwiatowych.

Pamiętajmy, że dokarmianie pozakorzeniowe jest „tylko” dokarmianiem – świetnie sprawdza się w przypadku mikroelementów, ale w przypadku makroskładników – ma działanie wyłącznie uzupełniające i nie zastąpi normalnego racjonalnego nawożenia doglebowego.

Zbigniew Marek, Specjalista ds. Sadownictwa

Timac Agro Polska

08.07

Poprawić jakość marchwi przemysłowej

Uprawiając marchew z przeznaczeniem do przetwórstwa (soki, kostka, plastry, susz etc.) producent boryka się nie... View Article

Uprawiając marchew z przeznaczeniem do przetwórstwa (soki, kostka, plastry, susz etc.) producent boryka się nie tylko z doborem odpowiedniej odmiany, odpowiednim przygotowaniem pola czy uzyskaniem wysokich plonów, ale także z parametrami jakościowymi przy tego typu produkcji, które są równie ważne, a być może najważniejsze. Wyzwania (normy jakościowe) jakie stawiają przed producentem zakłady skupujące produkt do przetworzenia są coraz wyższe. Zawartość metali ciężkich takich jak ołów czy kadm, ekstrakt, kolor, pozostałości pestycydów czy poziom azotanów w korzeniach, to główne, ale nie jedyne parametry jakie muszą zostać określone w analizach przed dostarczeniem marchwi do odbiorcy. Dzisiejsza technologia, którą dysponujemy pozwala na „sterowanie” parametrami jakościowymi upraw przeznaczonych do przetworzenia. W artykule skupimy się na dwóch, badanych w pierwszej kolejności parametrach, które mają wpływ na jakość i cenę surowca – azotanach i metalach ciężkich. Niestety marchew jest gatunkiem, który ma tendencję do kumulacji azotanów oraz kadmu i ołowiu w znacznym stopniu, więc już na wczesnym etapie planowania uprawy warto zadbać o warunki, w których to warzywo będzie miało optymalne możliwości wzrostu, jednocześnie minimalizując przy tym ryzyko magazynowania tych związków.

Azotany i metale ciężkie (Cd i Pb)

Kumulacja związana jest bezpośrednio z kwestiami nawożenia – czas stosowania, dawka, jakość nawozu. Pośrednio również dobór odmiany ma duże znaczenie – stosunek części korowej do palowej powinien być jak największy, gdyż część palowa kumuluje najwięcej azotanów. To co determinuje kumulację szkodliwych substancji to przebieg pogody (opady deszczu tuż przed zbiorem, niska intensywność światła w trakcie okresu wegetacyjnego) czy zanieczyszczenie gleby metalami ciężkimi.

Oczywiście nie mamy wpływu na wszystkie czynniki generujące ten niekorzystny proces (jak chociażby wspomniane warunki klimatyczne czy intensywność światła w trakcie okresu wegetacyjnego – im niższa tym wyższa kumulacja azotanów), ale mamy możliwość minimalizowania tego zjawiska poprzez odpowiednie zabiegi. Warto tutaj wspomnieć o zdrowej naci – liście marchwi mają zdolność do przyswajania azotanów, jednocześnie obniżając ich zawartość w korzeniu. Ważnym czynnikiem jest także opóźnienie zbioru, co także korzystnie działa na obniżenie poziomu kumulacji azotanów.

Chcąc zadbać o optymalne warunki dla wzrostu marchwi, jednocześnie nie narażając jej na magazynowanie szkodliwych substancji, powinno się uprawiać marchew na glebach o pH min. 6,5 (najlepiej powyżej 7,0) oraz na glebie z zawartością wapnia na poziomie 1500-2000 mg/dm3 – takie warunki (niska kwasowość + wysoka zwartość wapnia) zmniejsza zdolność pobierania szkodliwych azotanów oraz kadmu.

Racjonalne stosowanie nawozów poprzedzone badaniami gleby pozwala dobrze zaplanować, a przez to minimalizować pobieranie przez marchew szkodliwych pierwiastków. Optymalna zawartość azotu w glebie dla marchwi wynosi 50-80mg N/dm3, zaś ilość azotu jaką powinniśmy dostarczyć w czystym składniku do gleby powinna oscylować w granicach 80-120 kg N/ha – najlepiej w formie amidowej (mocznikowej). Nawożenie pogłówne nie jest bez znaczenia – zbyt późne nawożenie azotem (po połowie lipca) także stymuluje korzeń do pobierania azotu, który przechodzi w szkodliwe formy oraz przyczynia się do pogorszenia trwałości przechowalniczej korzeni marchwi. Dopuszczalna ilość azotanów w marchwi wynosi od 200 do 400 mg NO3/kg ś.m. – wartość ta zależy od przeznaczenia, w przetworach dla dzieci górną granicą jest 200 mg/kg. Dopuszczalne wartości kadmu to 0,01 mg, a ołowiu 0,1mg/kg świeżej masy korzeni przeznaczonych do produkcji odżywek dla dzieci.

Jak traktować uprawę w celu utrzymania niskich zawartości szkodliwych substancji

Jak już zostało wspomniane nawożenie jest głównym czynnikiem mającym wpływ na zawartość szkodliwych substancji w korzeniach marchwi. Badania, które zostały przeprowadzone w Uniwersytecie Rolniczym w Krakowie przez prof. Włodzimierza Sady oraz dr hab. Sylwestra Smolenia z Zakąłdu Żywienia Roślin pokazują, że racjonalne nawożenie połączone z odżywianiem nalistnym w odpowiednich fazach nie tylko może ograniczyć kumulację szkodliwych związków, ale również znacząco je obniżyć. Takie działanie preparatów jest powiązane z fizjologią roślin, które odpowiednio stymulowane potrafią zmniejszyć pobieranie azotanów i szkodliwych pierwiastków z gleby . Wyniki tych badań zostały przedstawione na konferencji Biostymulatory 2015, która odbyła się na SGGW w lutym 2015 r.

Opis doświadczenia i wyniki

Do doświadczenia nr 1 i 2 zastosowano nawozy granulowane i płynne firmy Timac Agro. Jest to jedyna firma w Polsce posiadająca nawozy granulowane z substancjami biostymulującymi. W nawożeniu posypowym w każdej kombinacji zastosowano te same nawozy, różnica w poszczególnych doświadczeniach to zastosowane odżywianie nawozami płynnymi (w kontroli brak nawożenia dolistnego). Wyniki przedstawiają się bardzo interesująco, gdyż zastosowanie nawozów płynnych dało wyniki bardzo pozytywne biorąc pod uwagę plon oraz jakość badanych korzeni. Jak pokazuje doświadczenie nr 2, już zastosowanie jednego preparatu w odpowiedniej fazie (3 tygodnie przed zbiorem) pozwoliło na znaczne obniżenie azotanów w korzeniach (aż o 57%!). Dużą rolę odegrały także substancje biostymulujące zawarte w preparatach Fertiactyl i Fertileader. IPA – wspomaga transport z i do korzenia, Glicyna-Betaina to silny antystresant, Zeatyna (ma duży wpływ na redukcję azotanów w roślinach) oraz aminokwasy, które są budulcem białek.


Konkluzje

„Physiomax 975 i Eurofertil 34 NPRO oraz pełny program dolistnej biostymulacji powodowały istotne zwiększenie wielkości plonu i zawartości cukrów rozpuszczalnych oraz obniżenie zawartości azotanów i kadmu w marchwi” – dr hab. Sylwester Smoleń i prof. Włodzimierz Sady, UR Kraków, Zakład Żywienia Roślin

 

 Konkluzje

„Jednorazowa dolistna aplikacja Fertileader Gold-BMo (przy nawożeniu Physiomax 975 i Eurofertil 34 NPRO) pod koniec uprawy powodowała obniżenie zawartości azotanów o 57,4%” – dr hab. Sylwester Smoleń i prof. Włodzimierz Sady, UR Kraków, Zakład Żywienia Roślin

Jak pokazują powyższe wyniki, na rynku istnieją preparaty które w znaczący sposób, pozytywnie wpływają na jakość surowca do przetwarzania. Rozpoczynając kolejny sezon należy pamiętać że nie tylko odmiana i gleba jest istotna w procesie produkcji wysokiej jakości marchwi, ale również zabiegi dokarmiania w trakcie okresu wegetacji. Czasami to kluczowe działanie by uzyskać za plon odpowiednią cenę – która przecież zależy od parametrów jakościowych.

Łukasz Peroń
Product Manager

Wyniki-dośw.1 Wyniki-dośw.2 Program-dośw.1 Program-dośw.2

08.04

Lithamix: nowość na rynku dodatków do pasz dla krów mlecznych

Rosnąca w szybkim tempie wydajność krów mlecznych w Polsce (ok. 200 kg na rok), powoduje... View Article

Rosnąca w szybkim tempie wydajność krów mlecznych w Polsce (ok. 200 kg na rok), powoduje konieczność przygotowania receptur dawek pokarmowych wzbogaconych o wiele dodatków, które jeszcze kilka, kilkanaście lat temu w ogóle nie były stosowane. W premiksach już standardem stały się chelaty kluczowych pierwiastków. Bufory, drożdże paszowe, detoksykanty, antyoksydanty, preparaty oparte na olejkach eterycznych i wiele innych, dostępne są jako osobne produkty powszechnie dostępne u dystrybutorów pasz. Hodowcy kupują je, bo ich stosowanie daje konkretne efekty. Problem jednak w tym, że miejsce w którym przygotowuje się pasze lub przedmieszki do TMR-u zaczyna przypominać aptekę, w której z każdego worka trzeba wziąć pewną ilość określonego produktu, aby skomponować „swoją” recepturę. Oczywiście nietrudno domyślić się ile może być przy tym pomyłek, albo okresowych niedoborów tego czy tamtego składnika, bo właśnie skończył się worek i po następny trzeba dopiero zadzwonić! A poza tym, jest to proces czaso i pracochłonny…

Specjaliści z Grupy Roullier, której jedną ze spółek działających w branży żywienia zwierząt na terenie Polski jest firma Timac Agro Polska, postanowili rozwiązać ten problem. W ten sposób powstała gama produktów LITHAMIX. Lithamix-y to systemowe pakiety dodatków specjalistycznych, stosowanych w żywieniu krów mlecznych, dostępnych dotąd jako osobne produkty. Teraz hodowca lub jego pracownik ma tylko jeden worek, który zastępuje kilka stosowanych wcześniej. Aby lepiej dostosować skład Lithamix-u do potrzeb konkretnego stada (wydajność, rodzaj pasz objętościowych i ich jakość, problemy zdrowotne itp.) przygotowano listę 13 dodatków funkcjonalnych stosowanych najczęściej w oborach. Dodatki te pogrupowano w pakiety o rożnych składach i ilościach poszczególnych składników. W ten sposób hodowca lub Doradca Timac Agro, może dobrać odpowiednią kombinację, która najlepiej pasuje do danej sytuacji, ale dalej stosuje tylko jeden produkt! Dawka na krowę to od 50 do 200 g dziennie – proste i łatwe!

Aby jeszcze bardziej ułatwić pracę związaną z mieszaniem paszy treściwej lub TMR-u zadbano również o odpowiednią fizyczną postać Lithamix-ów. Jest to bardzo ważna sprawa, gdyż do tej pory większość dodatków właśnie ze względu na swą fizyczną strukturę, wymaga przygotowywania tzw. przedmieszek. Gama Lithamix jest produkowana w oparciu o opatentowaną technologię mikrogranulacji, tzw. Top Process. Mikrogranulat tak produkowany nie skleja się w grudki w procesie mieszania i jest równo rozprowadzany, czy to w paszy sypkiej czy też w TMR. Obecnie na polskim rynku dostępne są trzy konfiguracje Lithamix-ów dla krów mlecznych i jeden produkt dedykowany dla krów zasuszonych.

Uproszczenie pracy podczas codziennego przygotowywania TMR-u lub mieszanki paszy treściwej czy różnego rodzaju korektorów, to nie wszystkie zalety nowej gamy produktów. Okazuje się, że cena pakietu Lithamix jest znacząco niższa niż taki zestaw kupiony w postaci pojedynczych produktów!

Gama Lithamix została bardzo dobrze przyjęta przez specjalistów. Na tegorocznych targach Ferma Bydła w Łodzi Lithamix został nagrodzony aż dwukrotnie: Złotym Medalem za produkt i nagrodą w kategorii Nowość. Produkt ten jest już w sprzedaży od ponad miesiąca, i bardzo szybko zyskuje sobie uznanie, także wśród praktyków, co cieszy nas w szczególności!

lithamix1 lithamix2 lithamix3

01.04

Dokarmianie sadów przed kwitnieniem – kiedy i jakie?

Dokarmianie sadów w okresie wczesnowiosennym może się znacznie różnić w poszczególnych sezonach. Czynnikiem różnicującym jest... View Article

Dokarmianie sadów w okresie wczesnowiosennym może się znacznie różnić w poszczególnych sezonach. Czynnikiem różnicującym jest cel wykonywanych zabiegów. Może to być na przykład lepszy/szybszy start wiosną, wzmocnienie drzew osłabionych zeszłorocznym owocowaniem, poprawa jakości pąków kwiatowych, uzupełnienie brakujących składników lub leczenie uszkodzeń po mrozach. W każdym z wymienionych przypadków stosuje się inne strategie dokarmiania, choć wszystkie zabiegi w efekcie mają spowodować lepszą kondycję drzew, wyższe i lepszej jakości plony.

Jeśli zależy nam tylko na wspomożeniu drzew na starcie, wystarczy wykonać kilka zabiegów: zaczynamy od 1% roztworu saletry potasowej (1-2 krotnie do fazy mysiego ucha), następnie kilkakrotnie wykorzystujemy koncentraty aminokwasowe. Można też skorzystać z preparatów o działaniu biostymulującym. Pamiętajmy jednak, żeby nie pobudzać drzew zbyt wcześnie. Działanie takie miało sens na przykład w 2013 r., kiedy to wiosna przyszła bardzo późno i niemal natychmiast zaczęła przypominać lato – w takich warunkach rozwój roślin był niezwykle gwałtowny (kwitnienie niektórych gatunków trwało raptem 4 dni!) i trudno było się spodziewać, aby drzewa nadążyły z odpowiednim wykarmieniem rozwijających się organów. Zupełnie inna sytuacja miała miejsce w 2014 r., kiedy wiosna przyszła bardzo wcześnie, była długa i chłodna – kto wówczas „nie wytrzymał” i pobudził przedwcześnie rośliny do wzrostu naraził się na większe straty w wyniku chłodów.

Gdy chcemy dokarmić drzewa, które zostały wyczerpane na przykład nadmiernym owocowaniem w poprzednim sezonie, oprócz „wystartowania” ich w odpowiednim momencie saletrą potasową musimy sięgnąć po nawozy szybko i łatwo przyswajalne, o odpowiednim składzie. Korzystamy w takich przypadkach z nawozów algowych, aminokwasowych i innych o szybkim i bezpiecznym działaniu – ważne jest, aby niechcący nie spowodować oparzeń młodych listków. W omawianym przypadku korzystamy głównie z nawozów wieloskładnikowych, ale musimy zwrócić szczególną uwagę na dokarmianie azotem (do budowy masy), fosforem (energia!!!) i borem (dla lepszego kwitnienia). Z uwagi na często występujące wiosną chłody nie należy też zapominać o cynku (mrozoodporność). Konieczne jest też podanie tych składników, których niedobory stwierdzono w poprzednim sezonie (w ostatnich latach jest to niemal nagminnie magnez).

Jeśli mamy do czynienia z uszkodzeniami mrozowymi pąków lub pędów (czasem też korzeni) – podstawowym zadaniem dokarmiania będzie wspomóc regenerację uszkodzonych tkanek. Tu również zaczynamy od oprysków roztworem saletry potasowej w celu stworzenia tzw. pompy wodnej. W następnej kolejności należy wykorzystać nawozy wieloskładnikowe i szeroko rozumianą biostymulację. Mamy na rynku niewielką grupę preparatów działających jako typowe biostymulatory (zawierają substancje biostymulujące bez związków odżywczych), są też odżywki nawozowe z dodatkiem substancji biostymulujących (nawozy wieloskładnikowe – łatwiejsze i tańsze w stosowaniu). Ponieważ preparaty o działaniu biostymulującym stosuje się zazwyczaj co 10-14 dni, w międzyczasie można, a w omawianej sytuacji wręcz powinno się uzupełniać dokarmianie innymi nawozami z dodatkiem aminokwasów. Co prawda drzewa mają ogromne zdolności do regeneracji uszkodzonych tkanek, ale dla sadownika niezwykle ważne jest tempo tego procesu. Jeśli rośliny nie zdążą dostatecznie zregenerować tkanek przewodzących do pierwszej połowy czerwca, to możemy się spodziewać długo trwającego i obfitego opadu świętojańskiego – a w efekcie znacznej obniżki plonu, spadku jakości owoców i problemów ze zbyt silnym wzrostem wegetatywnym drzew.

W przypadku uszkodzenia korzeni należy zastosować preparat Fertiactyl Starter, który już niejednokrotnie potwierdził swoją niezwykłą skuteczność w takich sytuacjach w sadach i na plantacjach roślin jagodowych. Jest to preparat zawierający: kwasy humusowe i fulwowe, zeatynę (ukorzeniacz), glicynę-betainę (bardzo silny antystresant) oraz azot, fosfor i potas w dawce startowej. Działa poprzez liście i glebę, można go więc zastosować poprzez oprysk całych roślin lub tylko gleby w rzędach drzew. Możliwa jest też aplikacja poprzez system nawadniający, tzw. „żyłę”. Nie znam skuteczniejszego specyfiku do wystartowania upraw wiosną, zwłaszcza chłodną porą.

Pamiętajmy jednak, że system korzeniowy po zimie (zwłaszcza mroźnej, kiedy gleba była długo i głęboko zamarznięta) uruchamia się dosyć późno. W takiej sytuacji lepsze i szybsze efekty może dać nalistne zastosowanie tego preparatu.

Standardowo, nawet gdy wydaje się nam, że żadne dokarmianie nie jest konieczne, stosujemy tzw. programy poprawy jakości owoców. Niektóre z tych programów rzeczywiście „tylko” poprawiają jakość plonów (wygląd, jędrność itp.), są jednak i takie, które oprócz jakości kładą też jednocześnie nacisk na coroczne, bardzo wysokie plonowanie. Wbrew pozorom – jedno nie musi przeszkadzać drugiemu, i jedno wcale nie musi iść w parze z drugim. Z moich obserwacji wynika, że zazwyczaj lepszą jakość jabłek uzyskuje się w gospodarstwach mających coroczną wydajność na poziomie nie mniejszym niż 60 t/ha, niż w tych gospodarstwach, gdzie plony wynoszą ok.40 t/ha. Jak to się dzieje? Otóż, aby uzyskać wyrośnięte owoce wystarczy zadbać, aby nie było ich zbyt dużo na drzewie. Jest to najłatwiejszy sposób na jakość… pod warunkiem, że przez jakość rozumiemy tylko wyrośnięcie owoców. Jeśli weźmiemy pod uwagę jędrność i zdolność przechowalniczą owoców – okazuje się, że łatwiej uzyskać dobre parametry przy większej ilości owoców. Ale pozostawienie większej ilości owoców musi być połączone z lepszą pielęgnacją i odżywieniem drzewa, w przeciwnym razie nawet jeśli uzyskamy wysoki plon dorodnych owoców, to następnego roku może się okazać, że nasz sad „zakwitnie na zielono”. Kto pozwoli na super owocowanie, a zaniedba ogólną kondycję drzew – musi się liczyć z przemiennym owocowaniem. Ważnym elementem jest też właściwe cięcie, czyli dobre prześwietlenie drzewa, aby światło słoneczne mogło swobodnie operować w obrębie całej korony.

Warto stosować dobre „programy poprawy jakości” zwracając uwagę, że wysoka jakość jest konieczna, ale nic tak silnie nie wpływa na koszt produkcji 1 kg owoców jak wydajność z ha. Nie wszędzie można oszczędzać! Obniżenie plonowania o 10 t/ha powoduje wzrost całkowitych kosztów produkcji 1 kg jabłek o 14-21 groszy. W obecnej sytuacji rynkowej chyba nie możemy sobie na to pozwolić.

Zbigniew Marek

 

 

 

01.04

Nawożenie i dokarmianie cebuli wiosną

Nawożenie mineralne cebuli jest istotnym czynnikiem plonotwórczym i musi być dostosowane do wyników badania zasobności... View Article

Nawożenie mineralne cebuli jest istotnym czynnikiem plonotwórczym i musi być dostosowane do wyników badania zasobności gleby przeprowadzonego wiosną. Racjonalne nawożenie i odżywianie roślin ma kluczowe znaczenie z powodów ekonomicznych – wielkości i jakości uzyskiwanych plonów. Cebula ma wysokie wymagania względem składników pokarmowych zawartych w wierzchniej części gleby, gdyż jej system korzeniowy znajduje się dość płytko – jego główna masa sięga do głębokości 20 cm.

Istnieją dwa popularne sposoby aplikacji nawozów – doglebowe – posypowe (w formie granulowanej) oraz dolistne w formie płynnej. Nawożenie „pod korzeń” jest tym podstawowym sposobem dostarczania składników pokarmowych roślinom, zaś odżywianie dolistne stanowi jego uzupełnienie w momencie, kiedy to korzeń z powodu niekorzystnych warunków nie może pobrać pewnych składników z gleby (np. susza, podtopienie plantacji) oraz w celu uzupełnienia składników pokarmowych przez liście już w trakcie wegetacji, w momencie stwierdzenia ich niedoboru (np. w badaniu fluorymetrycznym).

Najważniejszym czynnikiem plonotwórczym w uprawie cebuli jest azot. Jeżeli brakująca dawka tego pierwiastka jest większa niż 100 kg/ha – ze względu na powodowanie dużego zasolenia gleby, którego cebula nie toleruje – aplikowany azot należy podzielić na dwie równe dawki, z czego drugą stosujemy po 3 tygodniach od wschodów, nie później niż do połowy czerwca. Roślina o niedoborach azotu oznajmia zasychaniem końcówek, usztywnieniem i żółknięciem szczypioru oraz zahamowaniem wzrostu. Optymalna zawartość azotu w glebie wynosi 100-140 kg N/ha w czystym składniku. Nawozem, który doskonale nadaje się do nawożenia azotem plantacji cebuli jest nawóz granulowany Sulfamo 23 N PRO, zalecany w dawce 200-300 kg/ha, a stosowany w okresie intensywnego wzrostu szczypiora.

Niedobory fosforu powodują jaśniejsze zabarwienie liści oraz opóźnione dojrzewanie cebuli – przedłużający się okres wegetacji nie sprzyja dobremu przechowaniu plonu. Z kolei potas jest odpowiedzialny za gospodarkę wodną rośliny. Powoduje lepsze wykorzystanie wody przez komórki rośliny, ogranicza transpirację, co jest istotne w przypadku długotrwałej suszy. Brak potasu także niekorzystnie wpływa na jakość przechowalniczą cebuli. Z kolei wysokie dawki tego pierwiastka powodują obniżenie zdolności pobierania magnezu z gleby przez korzeń. Należy wtedy uwzględnić ten czynnik w planowaniu odżywiania dolistnego tym pierwiastkiem. Nawozem, który idealnie zaspokaja potrzeby cebuli w zakresie startowego nawożenia azotem i fosforem plantacji cebuli w momencie siewu bądź sadzenia cebuli jest nawóz granulowany Eurofertil 33 N PRO (bezchlorek), stosowany w dawce 400-800 kg/ha. W sytuacji zwłaszcza problemów z dostępnością fosforu (na skutek jego uwsteczniania się w glebie) może on być zastąpiony nawozem Eurofertil TOP 35 NP w dawce 300-400 kg/ha, który powinien być stosowany w tym samym okresie, lecz należy pamiętać o uzupełnieniu potasu w formie siarczanowej ze względu na dużą wrażliwość cebuli na chlor. Nawóz Eurofertil TOP 35 NP zawiera w swoim składzie TOP-PHOS – nową innowacyjną formę fosforu, w której fosforan jednowapniowy połączony jest mostkiem wapniowym z cząstką organiczną. Rozwiązuje to bardzo istotny problem nawozowy związany z uwstecznianiem się fosforu w glebie z innymi pierwiastkami, do związków nierozpuszczalnych w wodzie. Efektywność wykorzystania przez rośliny fosforu stosowanego w tradycyjnych formach kształtuje się na poziomie ok. 30%, natomiast w przypadku zastosowania nowej cząstki fosforu TOP-PHOS może sięgnąć nawet do 90%. Fosfor wyprodukowany w technologii TOP-PHOS, jest także lepiej niż tradycyjny pobierany w środowisku kwaśnym. W glebach kwaśnych różnica pomiędzy dostępnością fosforu z nawozu tradycyjnego, a TOP-PHOS może sięgać nawet do nieco ponad 30%. Nawozy zawierające TOP-PHOS charakteryzuje ponadto wzrost plonowania upraw o ok. 8-16%, dzięki lepszemu wykorzystaniu fosforu już na starcie.

Wszystkie nawozy granulowane w technologii Timac Agro Polska, jako jedyne na rynku polskim, zawierają w swoim składzie kompleksy biostymulujące, pochodzące z alg morskich. Dodatkowym wspólnym składnikiem występującym w ich składzie jest Mezocalc, wapno o amorficznej strukturze, a dzięki temu dużej reaktywności.

Kolejnym ważnym składnikiem odżywczym, ale także istotnym elementem w agrotechnice cebuli, jest wapń. Stosowanie nawozów wapniowych ma na celu dostarczenie roślinom wapnia odżywczego oraz zredukowanie niekorzystnego wpływu kwasowości, tj. ograniczenie szkodliwego działania jonów glinu i wodoru w glebie, a przez to, poprawę dostępności dla roślin składników pokarmowych. Cebula nie znosi kwaśnego środowiska, dlatego też optymalne pH w glebie powinno zawierać się w przedziale 6,5-7,5 dla gleb mineralnych oraz 5,5-6,5 dla upraw znajdujących się na glebach torfowych. Rola wapnia w roślinie jest bardzo ważna. Wapń buduje ściany komórkowe – tworząc kompleksy z pektynami i celulozą, co zwiększa ich stabilność i wytrzymałość na czynniki mechaniczne, a także na patogeny. Dzięki zawartości wapnia budowa tkanek jest stabilna. Ponadto wapń oddziałuje na gospodarkę hormonalną roślin, wpływa na podziały komórek, ich wzrost oraz funkcjonowanie. Jest składnikiem enzymów oddechowych, co także przekłada się na jakość już zebranych warzyw – przy niskiej zawartości tego pierwiastka oddychają one intensywniej, i bardzo szybko tracą turgor.

Korzystnym rozwiązaniem umożliwiającym osiągnięcie obu ww. celów, jest zastosowanie nawozu Physiomax 975 zawierającego wysoko reaktywny wapń Mezocalc w dawce 300-600 kg/ha. W zależności od potrzeb, dawka ta może być podzielona na dwie części, wiosenną i jesienną.

Mikroskładniki. Chociaż mikroelementy są potrzebne roślinie w znacznie mniejszych ilościach od makro pierwiastków, to odgrywają one niebagatelną rolę w produkcji wysokiej jakości cebuli.

Mangan ma bezpośredni związek z kwasowością gleby – w silnie kwaśnym środowisku pierwiastek ten powoduje zamieranie siewek w skutek swojej toksyczności, zaś pH powyżej 7,5 powoduje konieczność dokarmiania tym mikroelementem w wyniku słabszego jego pobierania z gleby w środowisku zasadowym. Mangan jest ważny ze względu na funkcję aktywatora enzymów odpowiadających za redukcje azotanów w roślinie. Jego niedobór powoduje także wolniejszy wzrost roślin oraz jaśniejsze zabarwienie i skręcanie się szczypioru. Niedobór molibdenu sprawia, że siewki cebuli stają się wiotkie, a końcówki szczypioru zamierają. Miedź w cebuli ma istotne znaczenie z kilku przyczyn: jest niezbędna do pobierania azotu mineralnego z gleby, uczestniczy w syntezie chlorofilu oraz procesie fotosyntezy. Problemy z pobieraniem miedzi przez cebulę mogą być spowodowane suszą oraz intensywnym nawożeniem mineralnym, co w konsekwencji prowadzi do zaburzenia w wykształcaniu się oraz wybarwianiu łusek zewnętrznych. Cynk bierze udział w syntezie tryptofanu – ważnego aminokwasu, który z kolei wspomaga syntezę auksyn (regulator wzrostu). Jego brak objawia się karłowaceniem roślin, co ogranicza plon cebuli. Z kolei żelazo jest odpowiedzialne za tworzenie się chlorofilu, metabolizm kwasów nukleinowych oraz za fotosyntezę i oddychanie. Jego niedobory zdarzają się jedynie na glebach alkaicznych, bogatych w siarkę, fosfor i miedź oraz świeżo wapnowanych.

Ciekawym i wyjątkowo efektywnym rozwiązaniem w uprawie cebuli służącym uzupełnianiu niedoborów mikroelementów może być zastosowanie uniwersalnego nawozu płynnego Fertileader Vital, który zawiera: bor, molibden, mangan, miedź, cynk i żelazo oraz makroelementy: azot, potas i fosfor. Produkt ten stosuje się podczas całego okresu wegetacji w celu poprawy syntezy i magazynowania białek oraz cukrów w organach generatywnych cebuli.

Start cebuli można wesprzeć stosując po wschodach cebuli nawóz płynny Fertiactyl Starter, w dawce 5 l/ha, a w fazie 5-6 liści szczypiora (zwłaszcza w czasie chłodnej wiosny) można zastosować Fertileader Tonic w dawce 3 l/ha. Wszystkie nawozy płynne w technologii Timac Agro zawierają biostymulujące kompleksy aktywne, zawierające związki pochodzące z alg morskich.

Tylko odpowiednio dobrany program nawożenia pozwala uniknąć potencjalnych problemów w uprawie i uzyskać satysfakcjonujący plon cebuli. Program oferowany przez Timac Agro do nawożenia i odżywiania cebuli wydaje się być bardzo dobrym rozwiązaniem.

Łukasz Peroń

 

01.04

Produkcja pasz objętościowych na TUZ-ach

Sezon wiosennych prac polowych coraz bliżej. Wielu hodowców bydła będzie zakładało nowe lub podsiewało istniejące... View Article

Picture1Sezon wiosennych prac polowych coraz bliżej. Wielu hodowców bydła będzie zakładało nowe lub podsiewało istniejące Trwałe Użytki Zielone. Prawidłowe i skuteczne wykonanie tych prac jest niezwykle ważne, gdyż będzie wpływało na plony zielonek przez następne trzy, cztery, a nawet i więcej lat. Bardzo drobne nasiona trzeba nie tylko umiejętnie wysiewać, ale przede wszystkim skutecznie zaopatrzyć w składniki pokarmowe, a to okazuje się nie takie proste. Spróbuję omówić część, według mnie, najważniejszych problemów związanych z tym zagadnieniem.

  1. Słaby początkowy rozwój wysianych roślin (korzeń i część nadziemna)

Wysiane nasiona mieszanek traw napotykają na wiele zagrożeń. Początkowo, mały i słabo rozbudowany system korzeniowy, nie daje szans na pobranie składników pokarmowych z wysianych standardowych nawozów. Młode siewki pozbawione wsparcia, narażone są również na ewentualny niedostatek wody w glebie (bardzo mały korzeń), co w skrajnych przypadkach może powodować ich zamieranie.

  1. Niska konkurencyjność wysianych nasion w stosunku do chwastów

Wraz z wysianymi nasionami mieszanki pastewnej kiełkują również nasiona chwastów znajdujące się w glebie. Niekiedy może ich być tak dużo, iż mogą całkowicie zdominować przyszły użytek. Dodatkowo nasiona mieszanki siane są na ogół rzędowo, pozostawiając przez długi okres po siewie ogromną ilość powierzchni dla rozwoju niepożądanych chwastów.

  1. Niska konkurencyjność w stosunku do starych traw – podsiew

Niekiedy nie ma możliwości zakładania TUZ-ów metodą pełnej uprawy i decydujemy się na tzw. podsiew, a więc próbę zmiany starego składu botanicznego runi poprzez uzupełnienie jej o pożądane gatunki. Mają tu zastosowanie pojedyncze gatunki lub specjalne mieszanki. Bardzo często rolnicy są niezadowoleni z uzyskanych efektów takiego zabiegu. Głównym powodem jest ogromna konkurencyjność starych traw i chwastów. W odróżnieniu od roślin dosiewanych, są one już doskonale ukorzenione, a więc mają lepszy dostęp do wody i składników pokarmowych. Dlatego silnie konkurują z dopiero co wschodzącymi roślinami z podsiewu, utrudniając im start.

  1. Mocno zachwaszczony pierwszy pokos nowego użytku

To także problem ekonomiczny. Trudno określić spadek wartości pokarmowej takiej paszy z dużym udziałem, a często wręcz przewagą chwastów. Praktycy wiedzą, że raczej nie nadaje się on dla grup zwierząt najbardziej wydajnych. Na ogół traktuje się tę paszę jako rezerwę. Chwasty „wyjadają” składniki pokarmowe przeznaczone dla roślin pastewnych, ale też zawierają wiele substancji pogarszających parametry mleka albo wręcz toksycznych dla bydła.

Wyżej wymienione problemy to niestety nie koniec „czarnej” listy kłopotów. Nakładają się na to warunki atmosferyczne i siedliskowe. Dlatego firmy nasienne zwróciły uwagę na konieczność wyprodukowania nawozu startowego, który byłby wykorzystywany tylko przez wysiewane rośliny. Aktualnie mamy do dyspozycji dwa rozwiązania. Nawozy donasienne i nasiona otoczkowane. Oba rozwiązania jak dotąd nie zyskały większej popularności z wielu względów: logistyka, wysoka cena tak spreparowanych nasion, niekiedy wątpliwe efekty stosowania. Być może dlatego, że żaden z wariantów nie uwzględnia biostymulacji, która jest już prawie powszechnie stosowana w odżywianiu upraw i okazuje się kluczem do sukcesu odżywiania startowego.

Picture5 W roku 2014 na naszym rynku pojawiło się kolejne rozwiązanie związane z nawożeniem startowym TUZ – nawozy w formie mikrogranulatów przeznaczonych do mieszania z nasionami traw, a także z czystymi nasionami lucerny lub koniczyny czerwonej o nazwie PinkStart. Podstawowym składnikiem, który odróżnia je od innych tego typu produktów jest kompleks biostymulujący Physio+. Został on wyizolowany z żywych alg morskich. Physio+ intensyfikuje rozwój systemu korzeniowego, a szczególnie jego strefy włośnikowej, która w największym stopniu odpowiada za pobieranie składników pokarmowych. Aby wzmocnić ten proces w mikrogranuli znajdziemy też łatwo dostępny fosfor i wapń z Mezocalcu – unikalnego produktu pochodzenia morskiego zawierającego doskonale przyswajalny przez rośliny wapń odżywczy. Dodatkowo reguluje on pH gleby w strefie korzeniowej roślin. Zastosowanie takiego nawozu jest bardzo proste. Nie jest potrzebny do tego żaden specjalistyczny sprzęt. Wystarczy wymieszać nasiona z dawką 20 kg/ha mikrogranulatu i tę mieszaninę wysiać standardowym siewnikiem na pole. Nawóz w skrzyni nasiennej nie rozwarstwia się i jest wysiewany w bezpośredniej bliskości nasion. Jeżeli dosiewamy pojedyncze gatunki, ilość nawozu startowego powinna być równa wadze wysiewanych nasion na ha.

Wymieszanie nasion bezpośrednio z mikronawozem pozwala odżywiać bezpośrednio wysiane rośliny, a nie „konkurencję” w postaci chwastów lub starych traw. Uzyskujemy efekt aktywnej stymulacji rozwoju systemu korzeniowego wysianych roślin, zwiększonej konkurencyjności nowej mieszanki w stosunku do chwastów i starych traw (podsiew).

Wszystkie wyżej wymienione zalety wpływają na poprawę efektu ekonomicznego całego procesu zakładania TUZ lub jego podsiewu.

Aleksander Gruszko

01.04

Zakiszanie pasz objętościowych z Trwałych Użytków Zielonych

Chociaż do wiosny pozostało jeszcze trochę czasu, to właśnie teraz, w chwili przerwy w pracach... View Article

Chociaż do wiosny pozostało jeszcze trochę czasu, to właśnie teraz, w chwili przerwy w pracach polowych, warto zastanowić się nad rozpoczęciem kolejnego cyklu produkcji pasz objętościowych będących podstawą żywienia przeżuwaczy. Jak zawsze na „na pierwszy ogień” pójdą TUZ-y. Często pierwszy pokos jest ścinany w czasie siewu kukurydzy na kiszonkę.

Spośród wielu technologii konserwacji pasz objętościowych, zakiszanie jest dzisiaj dominującym sposobem ich gromadzenia i przechowywania. Pojawienie się w oborach wozów paszowych i dominujący aktualnie system żywienia alkierzowego, przesądziły ostatecznie o dominacji tej metody w gospodarstwach hodujących bydło. Obojętnie czy to jest pryzma, rękaw foliowy czy baloty, cel jest zawsze ten sam – jak najszybciej obniżyć pH zakiszanego materiału, aby w maksymalnym stopniu zachować wartość pokarmową. Tak naprawdę zakiszanie to konserwacja białka i energii, zawartych w zielonej masie. O ile kukurydza jest stosunkowo łatwą rośliną do zakiszenia, to trawy, a szczególnie ich mieszanki z motylkowatymi i same motylkowate w czystym siewie (głównie dotyczy to lucerny) sprawiają dużo więcej problemów. Czasami nawet słyszę, że „lucerna nie chce się kisić”. Przy dominującym u nas schemacie produkcji, w którym kukurydza to podstawowe źródło energii, a TUZ-y źródło białka, hodowcy zaczynają kłaść nacisk na jak największy udział motylkowatych w runi, a sama lucerna (i jej mieszanki z trawami) jako typowo „białkowa” roślina przeżywa swój renesans. Dzięki temu zawartość białka w zielonkach wzrasta, a wraz z tym maleje zdolność do zakiszania. Takie zielonki kiszą się trudno, dlatego coraz większą popularnością cieszy się aplikowanie inokulantów, czyli kultur bakterii kwasu mlekowego. Tego typu dodatki omówię na przykładzie jednego z najbardziej zaawansowanych produktów na naszym rynku Silaprilis Pro. Podstawowym jego składnikiem są szczepy wspomnianych bakterii produkujących kwas mlekowy, tutaj mamy dwa szczepy bakterii homofermentatywnych kwasu mlekowego, dzięki którym proces zakiszania jest bardzo szybki i efektywny. Dzięki dodaniu ich do zielonki uzyskujemy szybki wzrost stężenia kwasu mlekowego, a co za tym idzie obniżenie pH.

W przypadku traw, wartość ta powinna być na poziomie 4,2 – 4,5 w zależności od składu botnicznego zielonki. Wniosek: dodatek inokulantów zwiększa szansę na prawidłowy przebieg procesu zakiszania. Czy jednak dodanie bakterii kwasu mlekowego załatwia sprawę? Jak już wspomniałem, głównym celem w uprawie TUZ jest dążenie do uzyskania jak największej ilości białka. Generalnie, wraz ze wzrostem zawartości białka spada zawartość cukrów, które są niezbędne do syntezy kwasu mlekowego. Skrajnym przykładem jest lucerna, która nie ma tzw. minimum cukrowego, dlatego jest najtrudniejsza do zakiszenia. Dlatego niektórzy producenci dodają obok bakterii kwasu mlekowego enzymy celulolityczne. Silaprilis Pro zawiera dwa takie enzymy: ksylanazę i betaglukanazę. Zadaniem tych całkowicie naturalnych dodatków jest uwalnianie „surowców” do produkcji kwasu mlekowego ogólnie rzecz biorąc z włókna. W ten sposób proces zakiszania będzie skuteczny nawet w przypadku materiału wysokobiałkowego. Zakiszanie lucerny nie jest już problemem.

Zakończeniem procesu produkcji dobrej jakościowo kiszonki jest rozpoczęcie skarmiania. W tym miejscu też niestety mogą wystąpić i występują niepożądane procesy. Bardzo wielu producentów zgłasza problem grzania się kiszonki po otwarciu, a często też TMR-u. Jest to spowodowane głównie zwiększoną aktywnością bakterii tlenowych. Szczególnie szybko proces ten może zachodzić w przypadku przygotowywania TMR-u. Wóz paszowy mieszając różne komponenty ze sobą, doskonale napowietrza kiszonkę (dostęp tlenu) i stąd niekiedy bardzo gwałtowny wzrost temperatury paszy w korycie. Aby zahamować tego typu procesy do Silaprilis Pro dodano bakterie kwasu propionowego. Bakterie te po otwarciu kiszonki w obecności tlenu produkują kwas propionowy, który powstrzymuje proces jak niektórzy określają „wtórnej fermentacji”.

Produkcja kiszonek to proces, który wymaga nakładów finansowych, wiadomo – wysoka jakość kosztuje. Czy warto dokładać do tego jeszcze koszt zakupu inokulantów? Przecież zawsze jakoś ta kiszonka wychodzi! Odpowiedzią na to pytanie niech będą wyniki badań naukowych zamieszczone w poniżej:

  • do 15% s.m. więcej (Demarquilly, INRA, France)
  • do 11% białka więcej (Slakova, GMARI, Slovakia)
  • do 2 L mleka/krowę/dzień więcej (Demarquilly, INRA, France)
  • do 600 L mleka/krowę/rok więcej (Pflaum, BLT, Germany)

Kalkulacja ta wydaje się być wymowną odpowiedzią na powyższe pytanie. Warto też pamiętać o znaczeniu pasz objętościowych w żywieniu przeżuwaczy. Wysokiej jakości kiszonka pozwala ograniczyć zużycie pasz treściwych, których nadużywanie stwarza wiele problemów zdrowotnych.

Aleksander Gruszko

dobrze_zakiszona_lucerna tak_zakiszona_lucerna

01.04

Kukurydza: wyzwania na starcie

Kukurydza od kilku lat nie traci na popularności, a jej areał w Polsce ustabilizował się... View Article

Kukurydza od kilku lat nie traci na popularności, a jej areał w Polsce ustabilizował się na poziomie około miliona hektarów i nawet niestabilne ceny ziarna nie skłaniają rolników do zastąpienia jej innymi roślinami uprawnymi. Poza tym trzeba pamiętać, że około połowa tej uprawy jest zasiewana z przeznaczeniem na kiszonkę niezbędną w żywieniu bydła mlecznego i opasów. W przypadku kiedy gospodarstwo prowadzi hodowlę bydła, konieczne jest zapewnienie bazy pasz objętościowych dla zwierząt hodowlanych. Niewiele jest innych roślin mogących dać w naszych warunkach klimatycznych plon wysokoenergetycznej zielonki na poziomie 50-60 ton/ha.

Kukurydzę z przeznaczeniem na ziarno uprawia wiele gospodarstw towarowych, specjalizujących się w produkcji roślinnej. Jej wysoka tolerancja na uprawę w monokulturze, słabsze wymagania glebowe oraz dobra wartość nawozowa resztek pożniwnych sprawiają, że stała się interesującą pozycją, szczególnie w płodozmianie gospodarstw wielkoobszarowych. Nowością jest jednak coraz większy udział gospodarstw z produkcją zwierzęcą, które interesują się uprawą kukurydzy na ziarno, np. do zakiszenia, celem jak najtańszego sposobu uzupełnienia bazy paszowej w gospodarstwie.

Wszystkie te przesłanki sprowadzają się do tego, aby we własnym gospodarstwie wyprodukować jak najwięcej własnej paszy dobrej jakości, a wysoko plonująca kukurydza z przeznaczeniem na kiszonkę lub na ziarno idealnie się do tego celu nadaje. Niestety, nie jest to jednak takie proste, jakby mogło by się wydawać.

Kukurydza jest rośliną wybitnie ciepłolubną, pochodzi z Meksyku. Jak większość roślin tropikalnych, może ona w pewnych warunkach podwoić wydajność fotosyntezy, wchodząc w tzw. szlak fotosyntezy C4, co skutkuje również wyższą produkcją biomasy – ma to kluczowe znaczenie dla uzyskania wysokich plonów kukurydzy. Jednak postęp hodowlany umożliwił uprawę tej rośliny (nawet na ziarno) praktycznie w całym kraju, poza terenami wysokogórskimi. Nie oznacza to jednak, że kukurydza przestała być rośliną o wysokich wymaganiach cieplnych.

Co prawda najnowsze odmiany potrafią skiełkować już w temperaturze 6oC, ale mimo wszystko największym problemem są duże wahania temperatury oraz przymrozki wiosną. Za absolutnie minimalną temperaturę gleby podczas siewu kukurydzy należy przyjąć 6-8oC, pamiętając jednak o tym, że minimalna temperatura dla wschodów i wykształcania organów wegetatywnych wiosną to 10-12oC, a optymalna to aż 15-20oC. Wiadomo jednak, że w polskich warunkach nie mamy żadnej gwarancji, a wręcz jest niewielkie prawdopodobieństwo tak ciepłej wiosny. Jak więc można zminimalizować negatywny wpływ ww. czynników na początkowy rozwój kukurydzy?

Odpowiedź na to pytanie nie jest prosta. Czynników wpływających na start i rozwój początkowy jest wiele: od dostępności wody związanej bezpośrednio z terminem siewu, rodzajem gleby, stanowiskiem, przez właściwą agrotechnikę, głębokość uprawy przedsiewnej, jakość siewu, po sprawy związane z doborem odpowiedniej odmiany i przede wszystkim nawożeniem – przedsiewnym oraz ewentualnie pogłównym oraz dolistnym. Mogłoby się wydawać, że nawożenie przedsiewne ma niewielki wpływ na początkowy rozwój tej rośliny, która ilościowo najwięcej składników pokarmowych pobiera dopiero w fazie zakrywania rzędów. Jest jednak inaczej. To właśnie nawożenie startowe w dużym stopniu warunkuje właściwy rozwój początkowy kukurydzy, jej odporność na stresy oraz właściwe pobieranie składników pokarmowych i wody. Kukurydza na wyprodukowanie 1 t ziarna wraz z plonem zielonej masy pobiera ok. 20 kg N, 10 kg P2O5, 25 kg K2O, 3 kg S, 7 kg MgO, 20 g B i 40 g Zn. Jednak to nie ilość składników, ale ich właściwa forma i stała dostępność już od początku wegetacji determinuje rozwój kukurydzy.

Krytycznym momentem jest okres po wschodach, kiedy kukurydza przestawia się z odżywiania się z bielma ziarniaka na odżywianie jej przez system korzeniowy. Bardzo często można zaobserwować wówczas, szczególnie w fazie 4-6 liścia, problemy z pobieraniem min. fosforu objawiające się sinofioletowymi przebarwieniami postępującymi od brzegów liści. Najczęściej dzieje się tak na polach o nieuregulowanym pH i przy chłodnej pogodzie, która jak zauważyliśmy wcześniej w warunkach klimatycznych Polski często zdarza się w okolicach przełomu maja i czerwca, znacznie utrudniając pobieranie fosforu. Problemy z dostępnością dla roślin tego składnika już na początku wegetacji mogą spowodować znaczny spadek potencjału plonowania tej rośliny, który jest budowany już w fazie 6 liścia.

Tymczasem fosfor jest pierwiastkiem absolutnie niezbędnym w rozwoju nie tylko kukurydzy, ale i każdej innej rośliny uprawnej. Szczególnie ważna jest jego rola w początkowym okresie rozwoju roślin. To głównie fosfor w połączeniu z wapniem i cynkiem odpowiada m.in. za szybki rozwój systemu korzeniowego kukurydzy. Problemy z dostępnością tego składnika na glebach kwaśnych mogą stanowić poważne zagrożenie dla wzrostu i rozwoju tej rośliny. Drugim problemem związanym z tym pierwiastkiem jest szybko spadająca w czasie dostępność tego składnika w glebie po jego zastosowaniu. Rola fosforu nie kończy się bowiem na fazie początkowego wzrostu roślin. Jest to również pierwiastek absolutnie niezbędny w tworzeniu organów generatywnych, czyli tych, które dają nam plon ziarna. Rośliny potrzebują więc fosforu, który po pierwsze będzie maksymalnie dostępny niezależnie od pH gleby, a po drugie takiego, którego dostępność będzie zapewniona podczas całego okresu wegetacji. Dlatego w kukurydzy tak powszechne stało się stosowanie aplikatorów do wysiewu nawozów granulowanych, które umożliwiają precyzyjne, zlokalizowane umieszczenie granul nawozu w odległości jak kilku centymetrów od wysiewanych nasion kukurydzy. Ważne jest jednak to, aby były to nawozy dopasowane składem do potrzeb pokarmowych kukurydzy, tzn. zawierające startową dawkę azotu, szybko i długo dostępny fosfor, najlepiej uzupełniony łatwo dostępnym wapniem, oraz zawierające najważniejszy dla niej mikroelement jakim jest cynk. Przykładem takiego specjalistycznego nawozu jest Eurofertil Top 35 NP, zawierający wszystkie wymienione składniki uzupełnione o niezbędne dla kukurydzy siarkę i magnez. Dodatkowo nawóz zawiera fosfor nowej generacji o nazwie Top Phos, chroniony przed uwstecznianiem w kwaśnej glebie oraz kompleks biostymulujący rozwój systemu korzeniowego o nazwie Physio+. Współdziałanie chronionego przed uwstecznianiem fosforu, wapnia i wysokiej dawki cynku w początkowym okresie rozwoju kukurydzy jest nie do przecenienia. Najmocniejszy efekt działania tych składników widać pod ziemią, w postaci szybko i mocno rozwiniętego systemu korzeniowego. A to właśnie system korzeniowy, który powinien jak najmocniej wykształcić się w początkowym okresie rozwoju, będzie odpowiedzialny za zaopatrzenie szybko rosnącej rośliny w wodę i składniki mineralne. Szczególnie istotne jest to w warunkach klimatycznych Polski, gdzie nierzadko mamy do czynienia z okresową suszą przypadającą najczęściej w okolicach lipca. Tutaj dochodzimy do potasu, który zastosowany przedsiewnie w formie nawozów potasowych lub naturalnych powinien być dostępny przez cały okres wegetacji, ponieważ pomaga on regulować gospodarkę wodną roślin. Problemy z zaopatrzeniem w wodę, a co za tym idzie z gospodarką wodną roślin w tym okresie, mogą doprowadzić do drastycznego spadku plonu zarówno ziarna jak i zielonki.

Dalszym udoskonaleniem rzędowego wysiewu nawozów staje się nawożenie ultrazlokalizowane: coraz popularniejsze w ostatnich latach rozwiązanie, polegające na aplikacji nawozu bezpośrednio z nasionami. Mowa tu o innowacyjnej metodzie odżywiania kukurydzy już od pierwszych dni po wytworzeniu systemu korzeniowego. Osiąga się to stosując nawóz w postaci mikrogranulatu, stosowanego ze specjalnego aplikatora bezpośrednio do redlicy nasiennej. Dzięki temu składniki pokarmowe trafiają w bezpośrednie sąsiedztwo nasion, i mogą być dostępne już od początku wegetacji roślin. Przykładem takiego rozwiązania, które zawiera wszystkie niezbędne w początkowym okresie składniki pokarmowe, jest mikrogranulat o nazwie Physiostart. Oprócz azotu, fosforu, wapnia, siarki i cynku, zawiera on wspomniany wcześniej kompleks biostymulujący Physio+ stymulujący szybki rozwój systemu korzeniowego roślin uprawnych.

Wszystkie ww. nawozy zawierają dodatkowo mezocalc, czyli wysoce reaktywny wapń, który przede wszystkim stanowi doskonałe źródło wapnia odżywczego dla roślin – tak ważnego przy budowie komórek w początkowym okresie rozwoju roślin, a dodatkowo podnosi odczyn gleby w obrębie ryzosfery (strefy korzeniowej), zwiększa pobieranie makroskładników, poprawia żyzność gleby i jej strukturę, aktywizuje jej życie mikrobiologiczne.

Mówiąc o innowacyjnych sposobach nawożenia, czy raczej odżywiania kukurydzy nie sposób zauważyć jak zmieniają się dawki nawozów/ha. W technologii tradycyjnej przy siewie rzutowym w zależności od składu nawozu są to ilości ok 400kg/ha. Przy siewie zlokalizowanym, przy pomocy podsiewacza do nawozów granulowanych są to ilości ok 150-250 kg/ha, a więc o połowę mniejsze. Nawożenie ultrazlokalizowane, czyli aplikacja mikrogranulatu polega na wysiewie już tylko 20-25 kg nawozu/ha. Wbrew pozorom już tak mała dawka może mieć kapitalne znaczenie dla wiosennego rozwoju kukurydzy, szczególnie w trudnych, polskich warunkach klimatyczno-glebowych.

Nawożenie jest mocno kosztochłonną częścią uprawy kukurydzy, jednak jeśli nie będziemy stosować skutecznych, specjalistycznych rozwiązań „skrojonych na miarę” dla każdej rośliny, nie uda się nam osiągać najwyższych plonów, a co za tym idzie satysfakcji finansowej. Nowoczesne odmiany kukurydzy, innowacyjne nawożenie, połączone z właściwą agrotechniką i ochroną powinny stanowić klucz do sukcesu w uprawie tej rośliny w każdym gospodarstwie.

 

Wojciech Prokop

 

 

 

01.04

Efektywne odżywianie zbóż jarych

„Najsłabsza ozimina plonuje lepiej niż najlepsza jarka” – to powiedzenie pokutuje wśród plantatorów zbóż nie... View Article

„Najsłabsza ozimina plonuje lepiej niż najlepsza jarka” – to powiedzenie pokutuje wśród plantatorów zbóż nie od dziś. Widać to dobrze w strukturze zasiewów, gdzie zboża ozime królują od lat. Słabsze plonowanie jarych form pszenicy, jęczmienia czy pszenżyta wynika głównie z krótszego okresu rozwoju tych roślin i większego narażenia na okresowe niedobory wody. Tworzą one znacznie słabszy system korzeniowy i przez to mogą mieć problemy związane z zaopatrzeniem w wodę i składniki pokarmowe. W efekcie plonowanie pszenicy jarej (wg GUS) jest niższe aż o 34%, pszenżyta o 21%, a jęczmienia o 18% w stosunku do ich form ozimych.

W tym sezonie nie bez znaczenia jest również fakt, że podczas tegorocznej zimy okrywa śnieżna praktycznie nie występowała lub występowała w formie mocno ograniczonej, co spowodowało niedobór wody w glebie już wczesną wiosną.

Obawy o niską dostępność wody spowodowały, że w niektórych regionach Polski pszenicę jarą czy owies wysiano już na przełomie lutego/marca. Wprawdzie istniało jeszcze niebezpieczeństwo powrotu zimy, ale w warunkach silnego niedoboru wody w glebie było to ryzyko, które należało podjąć.

Zboża jare takie jak owies, pszenżyto czy pszenica jara, wymagają siewu wczesnego – jak tylko pozwolą na to warunki, natomiast w przypadku jęczmienia termin ten oznacza najczęściej pierwsze dni kwietnia. Wynika to min. z potrzeb wodnych roślin, które kształtują się następująco: owies > pszenica > pszenżyto > jęczmień. Faktem jednak jest, że w ostatnich dwóch latach coraz modniejsze staje się przyspieszenie wysiewu jęczmienia jarego, co w przypadku braku strat przymrozkowych może skutkować lepszym plonowaniem tej rośliny.

Pamiętając o głównym czynniku ograniczającym plonowanie zbóż jarych jakim jest woda, nie można zapomnieć o drugim jakże ważnym aspekcie uprawy, związanym z dostępnością składników pokarmowych dla roślin. Wśród zbóż jarych największe wymagania co do pH mają jęczmień i pszenica, ograniczoną tolerancję wykazuje pszenżyto, zaś najmniej wrażliwy na zakwaszenie gleby jest owies. Właśnie od pH gleby zależy dostępność składników pokarmowych: makroskładniki lepiej pobierane są przez rośliny w wyższym pH, a mikroskładniki (z wyjątkiem molibdenu) odwrotnie.

Jednym z najważniejszych czynników plonotwórczych jest nawożenie mineralne. W praktyce odbywa się ono najczęściej wiosną, przed uprawą przedsiewną. Dawki NPK należy ustalić w zależności od dostępności składników mineralnych w glebie oraz w oparciu o potrzeby pokarmowe roślin. Najczęściej w praktyce w nawożeniu zbóż jarych stosuje się stosunek N:P:K= 2,5:1:2,2.

Nawozy fosforowo-potasowe stosuje się przedsiewnie, natomiast azot w dawkach dzielonych: 60% przedsiewnie, 40% pogłównie – najczęściej w fazie początku strzelania w źdźbło. Wyjątkiem jest tutaj jęczmień browarny, w uprawie którego stosunek N:P:K powinien wynosić 1:2:3 i wszystkie składniki powinny być podane przedsiewnie.

Zboża jare są również wrażliwe na niedobór magnezu, którego pobierają około 30 kg MgO na ha. Należy również wspomnieć o siarce, na którą zapotrzebowanie waha się w granicach ok. 4-4,5 kg SO3 na tonę plonu wraz z plonem ubocznym.

Wspomnieliśmy wcześniej o tym, że głównym czynnikiem ograniczającym plonowanie zbóż jarych jest okresowy niedobór wody. O ile na początku wegetacji przeciwdziałamy temu przyspieszając termin siewu, o tyle w późniejszych fazach rozwojowych wpływ na dostępność wody mamy już mocno ograniczony. Możemy jednak wpływać na rozwój roślin za pomocą różnego rodzaju bioaktywnych substancji stymulujących rozwój systemu korzeniowego oraz ograniczających stresowe działanie czynników środowiskowych.

Przykładem takiego preparatu może być płynny nawóz Fertiactyl Starter, który poza NPK zawiera szereg substancji poprawiających rozwój roślin oraz ich odporność na stres. Nie do przecenienia wydaje się fakt, że pobieranie nawozu odbywa się zarówno przez liście, jak i system korzeniowy roślin, przez co zalecenia dotyczące oprysku grubokroplistego są w tym wypadku jak najbardziej zasadne. Dodatek kwasów humusowych poprawia retencję wodną i strukturę gleby, a glicyna-betaina wspiera fotosyntezę i odporność roślin na stresy. Dzięki temu, rośliny są w stanie łatwiej przetrwać niekorzystne warunki środowiskowe. Zeatyna (występująca naturalnie w największych ilościach w kukurydzy) wspiera dodatkowo rozwój systemu korzeniowego, a szczególnie rozwój korzeni włośnikowych. To dzięki nim rośliny pobierają składniki pokarmowe z gleby. Takie działanie powoduje, że rośliny są w stanie wydać wyższy plon.

Należy zdawać sobie sprawę, że dobre zaopatrzenie zbóż jarych w makroelementy będzie efektywne tylko wtedy, jeśli zadbamy również o dokarmianie ich mikroelementami. Najważniejsze z nich to miedź i mangan. Na rynku istnieje mnóstwo nawozów dolistnych zawierających te dwa niezbędne dla prawidłowego rozwoju zbóż składniki. Warto jednak zdecydować się na nawozy dolistne, w których ich nośnikiem są aminokwasy, gdyż efektywność takiego nawożenia jest zdecydowanie wyższa od tradycyjnych rozwiązań opartych na solach lub chelatach. Szybkość przyswojenia nawozów dolistnych może mieć kluczowe znaczenie w przypadku wystąpienia opadów deszczu po lub w trakcie zabiegu dolistnego dokarmiania roślin. Tutaj preparaty zawierające roślinne aminokwasy lewoskrętne są bezkonkurencyjne – ich zastosowanie zapewnia wysoką przyswajalność już 2-5 godzin po zabiegu. Warto pamiętać, że miedź i mangan powinny być zastosowane w pełni krzewienia zbóż – wtedy ich działanie będzie najbardziej efektywne. Najczęściej wykonuje się zabieg w fazie pełni krzewienia wraz z pierwszym zabiegiem fungicydowym (w przypadku technologii dwuzabiegowej).

Drugi zabieg dolistny w zbożach jarych możemy wykonać od pełni strzelania w źdźbło do fazy liścia flagowego włącznie. Tutaj możemy zastosować wieloskładnikowe uniwersalne rozwiązania wpływające na kompleksowe zaopatrzenie roślin w składniki pokarmowe, np. NPK + mikroelementy. Przykładem takiego nawozu jest Fertileader Vital, zawierający NPK oraz zestaw 6 podstawowych mikroelementów ( B, Mn, Mo, Cu, Zn, Fe.) Zastosowanie tego typu preparatu pozytywnie wpływa na masę tysiąca ziaren i na parametry plonu. Zawartość boru jest szczególnie ważna w uprawie owsa, który bardzo pozytywnie reaguje na nawożenie tym pierwiastkiem. Prawie 80% gleb Polski jest ubogich w bor, jednak zboża w większości nie są specjalnie wrażliwe na jego niedobór. Miedzi w glebach polskich także zdecydowanie brakuje. Wspomniany zabieg dolistny przed kłoszeniem (lub wiechowaniem) ma za zadanie poprawić dostępność składników pokarmowych w momencie nalewania ziarna, a dodatek substancji biostymulujących usprawnić transport systemiczny zwiększając przepływ asymilatów z liści do ziarniaków.

Stosując tego typu rozwiązanie w uprawie jęczmienia browarnego nie należy opóźniać zabiegu, tylko wykonać go już w fazie strzelania w źdźbło, bowiem jego wykonanie tuż przed kłoszeniem może mieć wpływ na zwiększenie ilości białka w ziarnie, co w tym przypadku jest sytuacją wysoce niepożądaną.

Wbrew pozorom, prowadzenie plantacji jarych nie jest tak proste jak mogłoby się pozornie wydawać. Trudne warunki wodne i krótki okres rozwoju tych roślin stanowi wyzwanie dla każdego plantatora. Zastosowanie najnowszych technologii uprawy i nawożenia pozwala jednak wykorzystać potencjał drzemiący w odmianach zbóż jarych, który pozwala nam na uzyskanie wyższych plonów.

 

Wojciech Prokop