23.09

Spotkanie w sadach sandomierskich

W dniu 5 września br. w sadach Panów Wiesława Mazura (Usarzów) i Mariana Głodowskiego (Faliszowice)... View Article

W dniu 5 września br. w sadach Panów Wiesława Mazura (Usarzów) i Mariana Głodowskiego (Faliszowice) k. Sandomierza, odbyło się spotkanie zorganizowane przez firmy Timac Agro Polska oraz DuPont Polska. W spotkaniu tym uczestniczyli także Pan Profesor Eberhard Makosz z Towarzystwa Rozwoju Sadów Karłowych w Lublinie oraz Pan Dyrektor Adam Fura, ze Świętokrzyskiego Ośrodka Doradztwa Rolniczego – Oddział w Sandomierzu.

W 30-hektarowym sadzie Pana Wiesława Mazura drzewa są wysokie, do 3,7 m, z większym rozstawem między drzewami i rzędami drzew, podczas gdy w 6-hektarowym sadzie Pana Mariana Głodowskiego odległość między rzędami wynosi 2,8–3,2 m, a drzewa są niższe – 2,5–2,6 m. Ale jest coś co łączy te dwa sady… Jeżeli policzymy miąższość koron tych drzew, to okazuje się, że jest ona jednakowa na 1 ha. A to pokazuje, że w sposób naturalny – przy obecnych technologiach, przy zastosowaniu biostymulacji, właściwej ochrony – można w nich osiągnąć plon jabłek na poziomie 60–70 ton z 1 ha. A nawet nieco wyższy. Jak to możliwe… Głównie dzięki odpowiedniemu programowi odżywiania roślin. Od kilku lat prowadzone są w tych sadach wdrożenia firmy Timac Agro Polska, z zastosowaniem nawozów z substancjami biostymulującymi. W tym roku, ze względu na suszę, były one stosowane nawet nieco intensywniej niż zwykle, co dało jeszcze lepsze efekty w porównaniu do lat wcześniejszych. Widać to po ogólnej kondycji drzew, ale też samych jabłek: ich średnicy, miąższości, jędrności i wybarwieniu. Ale efekty użycia tych nawozów są szczególnie spektakularne, w porównaniu do kwater i sadów, gdzie nie były one w ogóle stosowane.

W sadzach obu Panów jabłka są piękne, szykują się bardzo dobre zbiory. Jedynie nieliczne są poparzone przez słońce lub uszkodzone przez grad. Nie widać po nich prawie w ogóle śladu suszy.

W sadzie w Usarzowie na glebie klasy bonitacyjnej I, drzewka rosną na podkładce ‘M.9’, w nasadzeniach od 2 do 5 tys./ha. Ich wiek to 2–12 lat. Sadownik zastosował wiosną nawóz granulowany Eurofertil 33 N Pro w dawce 500 kg/ha w starszych kwaterach i 300 kg/ha w młodszych. Następnie dokarmiał sad nawozami Sulfammo 30 N Pro w dawce 300 kg/ha i Physiomax 975 w dawce 500 kg/ha. W nawozach tych oprócz składników pokarmowych znajdują się także kompleksy biostymulujące z wysoce reaktywnym wapniem – Mezocalc. Dolistnie odżywiał drzewka nawozami płynnymi z serii Ferileader: Leos, Axis; Vital 954 oraz trzykrotnie Fertileader Elite i sześć razy Fertileader Magnum. W swoim składzie zawierają one oprócz składników pokarmowych (mikro- i makroelementów) także kompleks aktywny Seactiv z aminokwasami i substancjami biostymulującymi (IPA, glicyna-betaina). – Izopentyl adeiny (IPA) to jedna z trzech najmocniejszych naturalnych auksyn (hormonów roślinnych). Kolejny składnik – glicyna – to aminokwas. Cztery cząsteczki glicyny i atom magnezu stanowią serce chlorofilu. Chlorofil nie jest utworzony raz na zawsze. Obumiera, także w warunkach silnego stresu, spowodowanego np. wysoką temperaturą i bardzo silnym nasłonecznieniem. Roślina musi go odtwarzać. Intensywnie zielony kolor liści w sadzie Pana Mazura to efekt wielokrotnego podania Fertileader Magnum, który zawiera glicynę, auksynę i magnez – wyjaśniał Adam Fura. – Betainy zaś są strażnikiem uwodnienia komórek. Ich wysoki poziom nie dopuści do utraty nadmiernej jej ilości. Istotny jest też cynk (obecny w FertileaderVital), który jest katalizatorem do tworzenia tryptofanu, ten zaś powoduje wytwarzanie przez rośliny naturalnych auksyn – podsumował swoją wypowiedź.

A jak wygląda to w sadzie Pana Mariana Głodowskiego. Sadownik sadzi drzewka, których część pochodzi z własnej szkółki, w następujący sposób: – Moczymy je przez 24 godziny w roztworze preparatu Fertiactyl Starter (1 l na 100 l wody). Następnie wywiercamy otwory, wkładamy drzewko i lekko je zasypujemy, nigdy nie udeptujemy. Potem pod każde drzewko wlewamy jeszcze 1 l roztworu i dopiero wtedy udeptujemy. Następnie każde z nich, z cysterny, podlewamy jeszcze 10 l wody.

Sadownik od wielu lat stosuje w swoim programie nawożenia nawozy firmy Timac Agro. Jest z nich bardzo zadowolony, podobnie jak z doradztwa realizowanego przez firmę, a szczególnie z badań fluorymetrycznych, które w czasie wegetacji, w szybki sposób sygnalizują niedobory składników pokarmowych.

Producent chwalił nawóz – MaxiFruit, który dopiero jest w próbach na terenie Polski. To prekursor giberelin, ma wspomagać wiązanie i rozwój owoców, służy do optymalizacji wielkości i jakości plonu owoców. Jego producentem jest firma Timac Agro.

Przybyli sadownicy (także z sadów grójecko-wareckich i lubelskich) mówili o tegorocznych problemach z suszą, kłopotach z niektórymi szkodnikami, zwłaszcza przędziorkami i pordzewiaczami. Pytali też o przyczyny ordzawień odmiany ‘Gala’. Adam Fura wyjaśniał, że tego typu zaburzenia to skutek skoków temperatury. Różnica między dniem, a nocą, nie powinna przekraczać 8oC, a w tym roku notowano nawet 16o. Producenci sygnalizowali też słabe wyniki chemicznego przerzedzania. Okazuje się, że roślina przyzwyczaja się do danego środka, i z czasem, aby osiągnąć pożądany efekt, należy zwiększać dawki. Jak jednak przeprowadzać zabiegi, kiedy wilgotność powietrza w nocy nie przekracza 40-45%? Magnez pobierany jest przez roślinę do 7 dni, żelazo – do 10, fosfor i wapń – do 14, ale z roztworu na liściach. A skąd wziąć roztwór przy takim parowaniu i braku nawet rosy? Trzeba dodać do cieczy algi albo aminokwasy – tłumaczył Adam Fura. Ale najlepiej jest zastosować gotowe preparaty je zawierające, jak np. nawozy dolistne Timac Agro Polska.

Obecny na spotkaniu w sadach Panów Mazura i Głodowskiego – Pan profesor Eberhard Makosz z TRSK, nie krył swojego uznania i zadowolenia, wyrażając swoją pozytywną opinię: – Bardzo wysoko je oceniam. Świetne plony, wyrośnięte, duże jabłka i niemal żadnych uszkodzeń.

I tak trzymać Panowie, doradcy firmy Timac Agro Polska są do dyspozycji wszystkich sadowników zainteresowanych współpracą, a nasze nawozy to sprawdzone narzędzia do budowania jakości owoców i przeciwdziałania sytuacjom stresowym w organizmach roślinnych. Zapraszamy!

Fot. Jolanta Szaciłło.

msadysandom15msadysandom00 msadysandom01 msadysandom02 msadysandom03 msadysandom04 msadysandom05 msadysandom06 msadysandom07 msadysandom08 msadysandom09 msadysandom10 msadysandom11 msadysandom12 msadysandom13 msadysandom14

18.09

Konferencja prasowa Timac Agro Polska z okazji jubileuszu 10-cio lecia firmy

W dniu 2 września 2015 r. w nowej siedzibie firmy Timac Agro Polska w Niepruszewie... View Article

W dniu 2 września 2015 r. w nowej siedzibie firmy Timac Agro Polska w Niepruszewie k. Poznania odbyła się konferencja prasowa z okazji jubileuszu 10-cio lecia. Podsumowano na niej ostatnie 10 lat rozwoju firmy w Polsce oraz zaprezentowano nowy produkt, który powinien mocno zainteresować rolników i ogrodników. Chodzi o nawozy z formułą N-Process, która eliminuje ulatnianie się azotu z granul nawozu leżących na powierzchni pola. Jej skład pobudza również rośliny do lepszego pobierania i przetwarzania azotu, a więc efektywniejszego przekształcania go w plon.

baner_timac_10lat

W czasie konferencji, dyrektor marketingu Paweł Kocel podkreślił, że Timac Agro Polska jest jedyną firmą na polskim rynku nawozowym, która ma nawozy granulowane z biostymulacją, a Grupa Roullier, do której należy spółka, jest członkiem Europejskiego Stowarzyszenia Producentów Biostymulatorów (EBIC). – Zawsze byliśmy firmą innowacyjną, nie tylko ze względu na unikalny model działania na rynku, który najkrócej można określić jako B2B w rolnictwie, ale przede wszystkim na unikalne i mocno innowacyjne produkty – dodał Paweł Kocel. – Od początku naszej działalności zwracaliśmy uwagę, że są to nawozy inne niż wszystkie. Jest tak dlatego, że oprócz składników pokarmowych, zawierają one dodatkowo w swoim składzie skompleksowane substancje biostymulujące pozyskiwane z alg morskich (zarówno te płynne jak i granulowane).

Każdy rok z tych 10 lat obecności firmy na polskim rynku, to ciągły wzrost liczby obsługiwanych klientów i wolumenu sprzedaży, a co za tym idzie wzrost liczby pracowników, zwłaszcza doradców-handlowców. Dzisiaj firma zatrudnia już prawie 150 osób, z czego aż 120 pracuje w dziale handlowym. Przed firmą stoją duże wyzwania, gdyż Grupa Rullier, której częścią jest Timac Agro Polska, postawiła sobie za cel podwojenie sprzedaży do roku 2020.

W realizacji tego zdania ma pomóc wprowadzanie kolejnych nowych i innowacyjnych produktów oraz zwrot w stronę małych i średnich gospodarstw jako potencjalnych klientów. Dzięki rozbudowanej sieci doradców, przedstawicieli handlowych oraz nowo utworzonemu działowi telesprzedaży, firma miesięcznie dociera do prawie 15 000 rolników w całym kraju. Timac Agro Polska utworzyła również nowy dział zootechniczny, roboczo nazwany od międzynarodowego projektu „Anna”, który ma się zajmować produktami przeznaczonymi do żywienia i higieny zwierząt. Rozpoczęła także działania związane z wprowadzeniem nowej gamy produktów w segmencie dom i ogród, poprzez swą markę Florendi, która będzie oferować nowoczesne nawozy z biostymulacją do użytku hobbystycznego w segmencie premium.

Na konferencji miała również miejsce premiera kolejnego produktu Timac Agro, który zwiększa efektywność nawożenia azotem. Mowa tu o nawozach azotowych z technologią N-Process.

N-Process to technologia, która chroni azot i daje inne nowe możliwości w odżywianiu roślin tym składnikiem. N-Process chroni azot i ogranicza jego straty w trakcie transformacji z formy mocznikowej do amonowej (efekt ochrony przemiany do NH4+ przez siatkę organiczno-wapniową), a więc wtedy kiedy jest on podatny na straty wynikające z ulatniania się amoniaku. Odbywa się to na trzech etapach: 1) transformacja mocznika do formy NH4+ (cząsteczka mocznika jest zbyt duża aby wydostać się poza siatkę i musi wcześniej ulec hydrolizie do formy NH4+); jest to możliwe przez stopniową infiltrację wody do wnętrza granuli; 2) uwalnianie azotu amonowego z siatki organiczno-wapniowej; 3) transformacja azotu amonowego do formy azotanowej.

Dzięki siatce organiczno-wapniowej, utrzymującej mocznik w granuli nawozu, podczas procesu jego hydrolizy do formy amonowej NH4+, N-Process zmniejsza istotnie straty azotu związanie z procesem ulatniania oraz wypłukiwania i wymywania. Tak więc praktycznie cały zawarty w nawozie azot może być wykorzystany przez rośliny. Uwalnianie dostępnych dla roślin form azotu jest zależne od warunków panujących podczas aplikacji: wolny rozwój roślin = małe potrzeby pokarmowe (słaba aktywność hydrolityczna), silny rozwój roślin = duże potrzeby pokarmowe (duża aktywność hydrolityczna). Jest wilgotno i ciepło – azot uwalnia się szybciej, jest zimno i sucho – azot czeka na lepsze warunki co odpowiada zapotrzebowaniu roślin. Dodatkowo nawozy N-Process mają w swoim składzie opatentowane substancje biostymulujące i Mezocalc, czyli wysoko reaktywny wapń.
Ciekawym projektem, o którym wspomniano, jest współpraca Timac Agro Polska z fundacją Anny Dymnej „Mimo wszystko”, na rzecz której firma przekazała nagrodę pieniężną zdobytą podczas tegorocznych targów TSW w Warszawie. Środki na rzecz fundacji zbierano także podczas licytacji prac jej podopiecznych (razem z limitowaną edycją „Bajkowego kalendarza” Timac Agro Polska na rok 2016 oraz biografią Anny Dymnej), na jubileuszowym spotkaniu zarządu i pracowników firmy z dystrybutorami, które odbyło się 3 września 2015 r. w Hotelu Remes & Spa w Opalenicy.

Fot. Daniel Alankiewicz

115K7396115K7385 115K7393 115K7398 115K7405

18.09

Timac Agro Polska konsekwentnie wspiera działania Fundacji Anny Dymnej „Mimo Wszystko”

3 września, w hotelu Remes Sport & SPA w Opalenicy pod Poznaniem, odbyła się uroczysta... View Article

3 września, w hotelu Remes Sport & SPA w Opalenicy pod Poznaniem, odbyła się uroczysta konferencja i gala z okazji 10-lecia Timac Agro Polska. Na spotkanie przybyli dystrybutorzy firmy z całej Polski. Po konferencji, w czasie której podsumowano dorobek i osiągnięcia Timac Agro Polska z całej dekady, odbyła się jubileuszowa gala. Rozpoczęła ją aukcja kalendarzy wydawanych przez firmę – na rzecz podopiecznych ośrodka terapeutyczno-rehabilitacyjnego „Dolina Słońca” w Radwanowicach.

Wydarzenie poprowadzili znani aktorzy: Piotr Gąsowski i Robert Rozmus. W jego trakcie wystąpili m.in. uczestnicy „Tańca z Gwiazdami”: Anna Głogowska, Jan Kliment oraz Tomasz Barański, którym przygrywali muzycy grupy Wulkan.

– Jako firma Timac Agro Polska, chcielibyśmy wesprzeć fundację „Mimo Wszystko”. Jest to dla nas szczególny moment, ponieważ obchodzimy w tym roku 10-lecie funkcjonowania firmy na rynku polskim. Dlatego też, podczas gali jubileuszowej, chcemy przeprowadzić licytację prac podopiecznych ośrodka, prowadzonego przez fundację, i firmowych kalendarzy, w których występują dzieci naszych klientów – rolników. Cały dochód z licytacji przekażemy na rzecz fundacji Anny Dymnej – mówił Paweł Kocel, Dyrektor Marketingu Timac Agro Polska.

„Pod młotek” trafiło dziesięć firmowych kalendarzy, a także prace plastyczne, które wykonali niepełnosprawni intelektualnie podopieczni fundacji „Mimo Wszystko” z ośrodka terapeutyczno-rehabilitacyjnego „Dolina Słońca”. Aukcja trwała blisko godzinę. Czwartkowy wieczór należał z pewnością do najbardziej emocjonujących w historii firmy Timac Agro Polska. Momentami licytacja przypominała film akcji albo lekturę znakomitej powieści sensacyjnej. W błyskawicznym tempie uczestnicy podbijali stawki, a gościom trudno było uwierzyć, że w ciągu niecałych pięciu minut, jedna z prac osiągnęła niewyobrażalną kwotę 13 300 zł. Dla wielu był to prawdziwy wyścig z czasem do prac, które łączyły w sobie walory artystyczne z nadzieją na możliwość pomagania potrzebującym.

W ten sposób na konto Fundacji Anny Dymnej „Mimo Wszystko” wpłynie 58 400 zł. Najwyższą cenę wylicytowano za pracę Grzegorza Dyragi pt. „Dolina Słońca” – 13 300 zł. Każdy ze zwycięzców licytacji otrzymał także unikatowy kalendarz Timac Agro Polska na rok 2016, wraz z biografią Anny Dymnej autorstwa Elżbiety Baniewicz – oba te wydawnictwa zostały osobiście podpisane przez prezes Fundacji.

Firma Timac Agro Polska już po raz kolejny wsparła naszych podopiecznych – uzupełniła Ewa Dziadyk, Kierownik Działu PR fundacji. – 30 czerwca przekazała nam również czek o wartości 4 000 zł, a do wybudowanej i prowadzonej przez nas „Doliny Słońca” regularnie docierają transporty z Warzywnej Akademii Timac Agro Polska. Jesteśmy ogromnie wdzięczni Timac Agro Polska za  zorganizowanie tej aukcji oraz wszelkie wsparcie okazywane naszym podopiecznym. W tym przypadku słowo „dziękujemy” wydaje się za mało wymowne.

Opracowano na podstawie materiałów Fundacji „Mimo Wszystko” Anny Dymnej i Timac Agro Polska.

m00 m01 m02 m03 m04 m05 m06 m07 m08 m09  m11

16.07

Timac Agro Polska pomaga Fundacji Anny Dymnej „Mimo Wszystko”

Dyrektor zarządzający Timac Agro Polska Pani Agnieszka Egberss oraz dyrektor marketingu w tej firmie Pan... View Article

Dyrektor zarządzający Timac Agro Polska Pani Agnieszka Egberss oraz dyrektor marketingu w tej firmie Pan Paweł Kocel przekazali w dniu 30 czerwca br. w Krakowie czek o wartości 4 000 zł z darowizną na działalność statutową Fundacji Anny Dymnej „Mimo Wszystko”. Czek w imieniu fundacji odebrała Pani wiceprezes Maja Jaworska.

Zdjęcie Fundacja Anny Dymnej Mimo Wszystko

Wartość przekazanych środków jest nagrodą, jaką firma Timac Agro Polska otrzymała w Konkursie im. Prof. Szczepana A. Pieniążka, za wprowadzenie na rynek innowacyjnej linii produktów TOP-PHOS podczas tegorocznej edycji Targów Sadownictwa i Warzywnictwa w Warszawie (TSW 2015).
„Cieszymy się niezmiernie, że działalność Fundacji „Mimo Wszystko” została doceniona, jednocześnie składamy serdeczne podziękowania firmie Timac Agro Polska za wybranie naszej fundacji jako beneficjenta nagrody” powiedziała Pani Maja Jaworska.

Przekazanie warzyw przez Timac Agro Fundacji 6
Fundacja pomogła już blisko 20 000 osób chorych i niepełnosprawnych w całej Polsce, dofinansowując leczenie, rehabilitację, wspierając edukację, a także promując ich twórczość artystyczną. Ponadto – dzięki darczyńcom oraz sponsorom – wybudowała, utrzymuje i prowadzi Ośrodek Terapeutyczno-Rehabilitacyjny dla Osób Niepełnosprawnych Intelektualnie „Dolina Słońca” w podkrakowskich Radwanowicach oraz Warsztaty Terapii Zajęciowej w nadbałtyckim Lubiatowie. Ponadto biuro młodych fundacji zajmuje się propagowaniem idei wolontariatu, m.in. realizując w szkołach projekt „Każdy jest komuś potrzebny”.

DSC05193
„Dla nas było to naprawdę bardzo miłe i poruszające spotkanie, podczas którego mogliśmy się dowiedzieć jak wiele aktywności prowadzi fundacja na rzecz swoich podopiecznych” powiedziała Agnieszka Egberss. Paweł Kocel wspomniał o kolejnym działaniu, które firma Timac Agro Polska zaczęła już realizować na rzecz ośrodków należących do fundacji, a które polega na ich wsparciu w postaci dostaw świeżych warzyw pochodzących z Warzywnej Akademii Timac Agro – miejsca, w którym uprawianych jest kilkanaście gatunków warzyw w oparciu o własne technologie nawożenia, zlokalizowanym i prowadzonym pod Lublinem przez specjalistę tej firmy ds. warzywnictwa Pana Piotra Szurka”.

Obie strony wyraziły nadzieję, że to dopiero początek dalszej owocnej współpracy…

08.07

Jesień decyduje o plonie ozimin

Jesienne nawożenie rzepaku decyduje o przygotowaniu do zimy i rozwoju generatywnym roślin. Ale nie tylko.... View Article

Jesienne nawożenie rzepaku decyduje o przygotowaniu do zimy i rozwoju generatywnym roślin. Ale nie tylko. Rzepak jesienią przygotowuje się do wydania określonego plonu nasion i my, jako rolnicy mamy wówczas realny wpływ na sukces bądź niepowodzenie w tej uprawie. Dobrze rozwinięty rzepak to taki, w którym szyjka korzeniowa jest gruba min. Na 1,5-2 cm średnicy, a co za tym idzie zgromadzona jest w niej odpowiednia ilość cukrów potrzebnych do wiosennego ruszenia wegetacji. Po wykształceniu się rozety w stożku wzrostu następuje przejście z fazy wegetatywnej w generatywną. Pojawiają się zawiązki liści, pędów bocznych, a następnie kwiatów. Wielkość rozety powiązana jest z liczbą rozgałęzień, na których wiosną pojawią się łuszczyny. I tak: 8 liści 4-6 rozgałęzień, 10 liści 6-7 rozgałęzień, 12 liści 9-10 rozgałęzień. Rzepak przy plonie 4 t/ha (a to w dzisiejszych realiach cenowych gwarantuje dopiero zysk z tej uprawy) pobiera średnio 240 kg N, 120 kg P2O5, 320 kg K2O, 100 kg CaO, 32 kg Mg oraz 60 kg S.

W przypadku kiedy rzepak jest słabo odżywiony jesienią, wytwarza słabszy system korzeniowy, a w konsekwencji także słabszą rozetę. Przez to gorzej zimuje, ale nie tylko. Tych zaległości związanych z ilością rozgałęzień i ilością łuszczyn programowaną jesienią, wiosną nie da się już odrobić. Większość azotu 150-180 kg/ha i potasu ok. 200 kg/ha, rzepak gromadzi wiosną, do momentu początku kwitnienia. W sytuacji, kiedy rzepak ma słaby system korzeniowy, nie został dobrze odżywiony jesienią, zima była długa i/lub mroźna lub wiosna się opóźniła, rośliny nie są już w stanie odrobić tych zaległości i nie ma możliwości pobrania tak dużej ilości składników, w tak krótkim czasie. Prawidłowe nawożenie powinno więc uwzględniać zasobność gleby w składniki pokarmowe oraz ilość pozostawionych resztek pożniwnych z przedplonów.

W całym bilansie składników należy zwrócić uwagę na fakt, że fosfor „wyjeżdża z pola” w postaci materii zapasowej w nasionach, natomiast potas wraca w postaci organów wegetatywnych, np. słomy. Należy też wrócić uwagę na odczyn gleby, który decyduje o pobieraniu składników pokarmowych – optymalne pH wynosi ok. 6-7. Odczyn decyduje o intensywności życia mikrobiologicznego gleby, a aktywność mikrobiologiczna decyduje o tempie mineralizacji. Fosfor powinien trafić w całości na pole przed uprawą pod rzepak. Powinien być dobrze wymieszany z glebą. Potas szczególnie na glebach lekkich może być podzielony na dawkę jesienną i wczesnowiosenną, w proporcjach 50/50. Należy też pamiętać, że już jesienią rzepak potrzebuje znacznej ilości siarki, wapnia oraz magnezu. Rola fosforu jest nie do przecenienia – wpływa on przede wszystkim w początkowych fazach rozwoju na rozwój systemu korzeniowego (dobrze rozwinięty korzeń to więcej pobranej wody, składników pokarmowych oraz lepsza zimotrwałość), a potem w okresie kwitnienia, na jakość plonu. Problem polega jednak na tym, że fosfor ulega w glebie przemianom, które uniemożliwiają pobieranie go przez rośliny w niektórych przypadkach. Po pierwsze to pH gleby. Jest tylko wąski przedział, w którym fosfor w glebie nie ulega uwstecznieniu – to pH to między 6,5 a 7,2 pH. W innym przypadku przy niskim pH rozpuszczony fosfor w roztworze glebowym łączy się z jonami glinu i żelaza a w pH zasadowym z jonami wapnia i tworzy nierozpuszczalne związki fosforu. W jednym i drugim przypadku jest on wtedy bardzo słabo dostępny dla roślin. Szczególnie dotyczy to zbóż, które mają jednak mniejszy system korzeniowy niż rzepak. Można jednak temu przeciwdziałać – Grupa Roullier, w której skład wchodzi Timac Agro opatentowała nową cząstkę fosforu TOP PHOS. Dzięki TOP PHOS w znacznym stopniu rozwiązujemy ten problem. Fosfor nie ulega uwstecznieniu i jest pobierany zarówno w warunkach kwaśnych jak i zasadowych. W glebach kwaśnych różnica pomiędzy dostępnością fosforu z nawozów tradycyjnych, a TOP PHOS, wynosi nawet ok. 33 %. Na jesień Timac Agro Polska proponuje rolnikom nawóz Eurofertil TOP 49 NPS jedyny nawóz na rynku łączący składniki pokarmowe, szybko działający wapń mezocalc, opatentowany ekstrakt z alg morskich Physio+ oraz fosfor nowej generacji TOP PHOS. Skład nawozu: 3 N, 22 P2O5, 29 CaO, 24 SO3, 0,15 B. Zastosowanie pod rzepak i zboża w zależności od zasobności gleby wynosi od 200 do 300 kg/ha. Uwzględniając potrzeby pokarmowe pod względem potasu nawożenie uzupełniamy solą potasową w dawce 100-200 kg/ha. Z racji tego, że w tej technologii nawożenia stosujemy osobno fosfor i potas można po uwzględnieniu składników pozostawionych przez przedplon precyzyjniej dopasować nawożenie. Przykład: pszenica ozima po rzepaku – w słomie pozostawionej na polu ( po udanym rzepaku) pozostaje około 80 kg potasu. Przy wysokiej zasobności gleby w ten składnik możemy zrezygnować z nawożenia solą potasową i w tym wypadku zastosować Eurofertil TOP 49 NPS w dawce 200-300 kg/h. Pszenica ozima po burakach – w liściach buraków na polu pozostaje około 150 kg potasu, więc nie ma potrzeby nawożenia tym pierwiastkiem i w tym przypadku stosujemy Eurofertil TOP NPS 49 w dawce miedzy 200-250 kg/ha. Plon bierze się nie z tego, czego w glebie jest w nadmiarze, ale z tego, co brakuje.

08.07

Nawożenie ultrazlokalizowane rzepaku teraz dużo łatwiejsze!

Rzepak ozimy to bardzo wymagająca uprawa o stosunkowo dużych potrzebach pokarmowych i to już na... View Article

Rzepak ozimy to bardzo wymagająca uprawa o stosunkowo dużych potrzebach pokarmowych i to już na starcie. Zaraz po wysianiu potrzebuje azotu, fosforu, potasu oraz wapnia i siarki. Dlatego stanowisko pod tę uprawę powinno być dosyć zasobne w składniki pokarmowe. Rzepakowi zdecydowanie potrzeba nawożenia startowego. Ważny jest też odczyn gleby (pH powyżej 6) dla właściwego pobierania składników pokarmowych. Wapń jest też jednym z ważniejszych składników pokarmowych na jesieni, bardzo potrzebnym do budowy ścian komórek. Tworząc kompleksy z pektynami i celulozą zwiększa stabilność i wytrzymałość ścian komórkowych oraz odporność na szkodliwe działanie czynników zewnętrznych, nie tylko tych mechanicznych, ale także biologicznych, jak na przykład patogenów. Dzięki zawartości wapnia budowa tkanek jest stabilna. Rośliny, które są dobrze odżywione wapniem są mocniejsze i silniejsze, co ma niebagatelne znaczenie także w czasie ich zimowania i wiosną podczas intensywnego wzrostu. Wapń oddziałuje ponadto na gospodarkę hormonalną roślin, wpływa na podziały komórek, ich wzrost i funkcjonowanie. Uszkodzenia roślin (będące wynikiem niedoborów wapnia w roślinie) są rezultatem zniszczenia ścian komórkowych, spowodowanych zwiększoną przepuszczalnością tkanek i zaburzeniem funkcji komórkowych. Jego niedobór powoduje również dużo słabszy rozwój systemu korzeniowego.

Prawidłowy rozwój roślin rzepaku jesienią, decyduje o możliwościach ich plonowania. To właśnie w tym momencie powstaje potencjał plonotwórczy uprawy. Zadaniem samego nawozu mikrogranulowanego jest przyspieszenie dotarcia składników pokarmowych do korzenia, dlatego właśnie umieszcza się go w bezpośrednim sąsiedztwie nasion. Jego działanie przyspiesza start roślin i sprawia, że wschody są wyrównane, a dzięki temu wzrost początkowy jest efektywniejszy. Nawóz mikrogranulowy nie zastępuje jednak nawożenia podstawowego, a jedynie je uzupełnia, o te składniki, które są w tym trudnym początkowym momencie rozwoju rośliny najważniejsze. Niezmiernie istotne jest przy tym, aby na początku wegetacji rośliny wykształciły silny system korzeniowy, który będzie decydował o dobrym ich zaopatrzeniu w wodę i składniki pokarmowe, a więc o wielkości i jakości plonu. Ze względu na bezpośrednie sąsiedztwo z nasionami mikrogranulat musi być tak skomponowany, aby nie stanowił zagrożenia dla młodej i wrażliwej kiełkującej roślinki. Dobiera się więc takie składniki i koncentracje, aby były one bezpieczne, a zarazem dostępne i łatwo przyswajalne dla roślin w tym krótkim okresie czasu na początku wegetacji.

Jeśli chodzi o nawożenie ultrazlokalizowane rzepaku, to do ubiegłego roku na rynku oferowane były tylko nawozy, które mogą być aplikowane wyłącznie przy pomocy siewników punktowych, fabrycznie wyposażonych w przystawkę lub doposażonych w specjalne aplikatory dodatkowo mocowane na siewniku. Mikronawóz pneumatycznie przewodami dostarczany jest wówczas bezpośrednio do redlicy nasiennej, a z niej dalej do gleby, w bezpośrednie sąsiedztw wysiewanych nasion.

Areał rzepaku ozimego sianego punktowo jest jednak stosunkowo niewielki, dlatego szukano innych nowych rozwiązań z myślą o producentach, którzy stosują tradycyjne metody wysiewu (bez siewu punktowego). Z tego właśnie powodu opracowano nowy mikronawóz do rzepaku o nazwie Pinkstart, który na polskim rynku pojawił się w ubiegłym sezonie. Nawozy tego typu mają wpływ na roślinę głównie w początkowym okresie wegetacji, zaraz na starcie, jednak ich działanie jest na tyle efektywne, że finalnie uzyskujemy dzięki temu zwyżkę plonów. Dzieje się tak, ponieważ oprócz fosforu, potasu i siarki, zawiera on kompleks o działaniu biostymulującym Physio+ z aminopuryną (wpływa na szybkie i równomierne wschody roślin oraz szybki rozwój systemu korzeniowego) i mezocalc – będący źródłem wapnia odżywczego dla roślin (niezbędny składnik do budowy komórek), jak i regulujący odczyn gleby w obrębie wysianych nasion, a później całego systemu korzeniowego. Jeśli chodzi o początek wegetacji roślin, to rzeczywiście rola i znaczenie tych składników pokarmowych jest największe (obok azotu, którego na starcie w glebie z reguły nie brakuje). Fosfor jest składnikiem strukturalnym roślin (wchodzi w skład błon biologicznych), ważną rolę spełnia w stożkach wzrostu – bierze udział w podziale komórek. Jest ważny dla przepływu energii chemicznej na różnych etapach różnych procesów przemiany materii zachodzących w roślinie. Odgrywa zasadniczą rolę podczas syntezy tłuszczu, białek, węglowodanów i witamin. Jest składnikiem kwasów nukleinowych i odpowiada za przekaz informacji genetycznych. Dobre odżywianie fosforem wpływa korzystnie na stan fizjologiczny rośliny, w tym na: wzrost korzeni, rozwój tkanki mechanicznej łodygi. Potas, podobnie jak fosfor, dobrze wpływa na system korzeniowy rośliny. Dobre odżywienie roślin potasem prowadzi do dobrego ukorzenienia się roślin – pierwiastek ten zwiększa pionowy zasięg systemu korzeniowego rzepaku i gęstość korzeni w glebie. Dzięki temu roślina może pobrać więcej wody i składników pokarmowych, gdyż przerasta większą masę gleby, co w efekcie pozwala roślinie zarówno na zwiększoną akumulację wody, cukrów, białek (wzrost koncentracji w komórkach), a tym samym przeciwdziała wymarzaniu. Siarka jest z kolei niezbędna w procesie syntezy aminokwasów siarkowych i bierze udział w ogólnej syntezie protein (materiał budulcowy). Podnosi skuteczność przemian azotu. Jest składnikiem witaminy B1 i jest niezbędna do produkcji roślinnych przeciwciał (fitoaleksyny, glutation). Aktywuje enzymy ważne dla przemiany energii i kwasów tłuszczowych. Rola i znaczenie tych składników pokarmowych w procesach życiowych roślin jest nie do przecenienia, zwłaszcza na starcie, na początku wegetacji – w fazie siewek, a potem formowania i dalszego wzrostu i rozwoju młodych roślin.

Dzięki ultralokalizacji mikrogranulat odżywia rośliny od samego początku wegetacji, a jego skład został dobrany specjalnie dla potrzeb życiowych i rozwojowych młodych roślin. Nowoczesna technologia, jaką wykorzystano w tym nawozie, umożliwia jego aplikację w bezpośrednim sąsiedztwie nasion bez konieczności korzystania z siewników wyposażonych w aplikatory-dozowniki. Dlatego technika jego wysiewu jest zupełnie inna i znacznie prostsza niż w przypadku innych mikronawozów i co najważniejsze sprawdzona w praktyce, na stosunkowo dużym areale zarówno w Polsce (w ubiegłym roku), jak i przez ostatnie dwa lata we Francji i w Austrii. Wielkość i ciężar granulek została bowiem odpowiednio dopasowana do potrzeb wysiewu z nasionami rzepaku, dzięki czemu przebiega bez problemów.

 

08.07

Dokarmianie jabłoni po opadzie czerwcowym

Opad czerwcowy (tzw. świętojański) kończy czas budowania potencjału plonowania. W tym czasie ustają podziały komórkowe... View Article

Opad czerwcowy (tzw. świętojański) kończy czas budowania potencjału plonowania. W tym czasie ustają podziały komórkowe w młodych zawiązkach, a dalsze rozrastanie się owoców następuje wyłącznie poprzez zwiększanie się objętości komórek. Ustaje też transport wapnia do owoców. Co prawda drzewa nadal pobierają wapń z gleby, ale od tego momentu jest on kierowany niemal wyłącznie do pędów.

opad_czerwcowy

Mamy więc sytuację, kiedy zawiązki nie dostają już więcej wapnia od rośliny, a wraz ze wzrostem owoców następuje rozcieńczanie wapnia w komórkach. Roślinom zależy na tym, aby owoce jak najszybciej dojrzały i mogły wydać zdolne do skiełkowania nasiona. Nam – sadownikom zależy najczęściej (z wyjątkiem odmian bardzo wczesnych) na uzyskaniu owoców jędrnych i o wysokiej zdolności przechowalniczej. W związku z tym stosujemy pozakorzeniowe dokarmianie owoców wapniem. Przypominam, że ważne jest dokładne pokrycie cieczą całych owoców. Intensywność tego dokarmiania uzależniamy od:

– wymagań uprawianej odmiany,

– ilości owoców na drzewie,

– ilości dostępnego wapnia w glebie i możliwości jego pobrania przez drzewa w okresie wiosennym.

Są odmiany, które świetnie sobie radzą bez dodatkowego dokarmiania wapniem i wystarcza im ilość tego składnika, którą drzewa pobiorą z gleby. Przykładem jest odmiana Gala, na której próżno szukać owoców z objawami gorzkiej plamistości podskórnej. Jednak nawet tego typu odmiany pozytywnie reagują na dokarmianie wapniem dając owoce jędrniejsze i lepiej się przechowujące. Warto nadmienić, że owoce „wysycone” wapniem są mniej podatne na choroby przechowalnicze. Przeciwieństwem są odmiany wrażliwe na GPP (gorzką plamistość podskórną), np.: Szampion, Jonagold, Mutsu, Gloster czy Boskoop. W ich przypadku ilość pobranego przez owoce wapnia zazwyczaj jest niewystarczająca i zabiegi dokarmiania wapniem są obowiązkowym standardem.

Zasadą jest, że ilość zabiegów wapniowych powinna być tym większa, im większych owoców się spodziewamy. Wynika to z założenia, że im większe wyrastają owoce, tym większe następuje w nich rozcieńczenie wapnia. W tym przypadku ważna jest też jakość nawozów wapniowych, od których zależy ilość pobranego składnika i bezpieczeństwo stosowania. Oba czynniki są bardzo ważne, ponieważ zależy nam na jakości owoców – nie możemy pozwolić sobie na straty spowodowane przez wystąpienie chorób fizjologicznych czy poparzenie zawiązków. Mamy na rynku wiele, bardzo różnych odżywek. Różnią się nie tylko składem i ceną, ale również przydatnością do zastosowania w różnych terminach. Zwłaszcza w pierwszej części sezonu warto skorzystać z tych droższych, które charakteryzują się wysoką przyswajalnością składników i wysokim bezpieczeństwem stosowania. Szczególnie polecam te, w których składniki pokarmowe skompleksowane są fabrycznie aminokwasami – bez wątpienia są to najlepsze odżywki, a niektóre z nich (Fertileader ELITE) zawierają dodatkowe substancje biostymulujące, ograniczające skutki sytuacji stresogennych (np. zbyt wysokich lub niskich temperatur). Następnie warto też skorzystać np. z preparatów zawierających wapń w postaci mrówczanu. W drugiej części sezonu, kiedy znacznie zmniejsza się ryzyko spowodowania poparzeń, możemy sięgać po nawozy proste, które umiejętnie stosowane również przynoszą dobre efekty, a są znacznie tańsze. Oczywiście chodzi o powszechnie stosowany chlorek wapnia, do którego obowiązkowo powinniśmy dodawać koncentrat aminokwasowy. Dodatek aminokwasów nie tylko zwiększa wartość odżywczą mieszanki, ale też w pewnym stopniu poprawia tempo przyswajania wapnia i znacznie zmniejsza ryzyko powstania oparzeń. W czerwcu, oraz tuż przed zbiorem (do ostatnich) niektórzy sadownicy korzystają z saletry wapniowej – dobrze się sprawdza w przypadku odmian „zielonych”, natomiast w produkcji odmian dwukolorowych możemy ją zastosować dopiero po wykształceniu rumieńca. Ważne jest, aby w odżywkach były biologicznie aktywne aminokwasy lewoskrętne, najlepiej pochodzenia roślinnego.

Uwaga: nie korzystamy z saletry gdy mamy do czynienia z małą ilością owoców na drzewie – tak jest w tym roku w wielu sadach z odmianami: Gloster, Ligol i grupa Jonagoldów. W przypadku tych odmian, przy małej ilości owoców i tak będzie problem z tzw. przerostami. Jeśli mamy do czynienia z taką sytuacją, powinniśmy całkowicie zrezygnować z dokarmiania azotem i skupić się wyłącznie na „pompowaniu” wapnia. Warto też ograniczyć ilość dostępnego dla drzew azotu, np. poprzez rzadkie koszenie murawy w międzyrzędziach. W takich przypadkach nie sprawdzają się też programy polegające na stosowaniu wyłącznie preparatów mających za zadanie stworzenie tzw. pompy wapniowo-auksynowej, choć ich działanie wspomagające na pewno będzie miało pozytywny wpływ na dostarczanie wapnia do owoców.

Intensywne dokarmianie wapniem jest konieczne, niezależnie od uprawianej odmiany, jeśli zorientujemy się, że w okresie wiosennym mogło dojść do zaburzeń w pobieraniu wapnia, np. z powodu suszy czy okresowych podtopień korzeni (woda wcale nie musi „stać” na powierzchni gleby!- wystarczy, że będzie jej zbyt dużo). Zlekceważenie takiej sytuacji prowadzi do silnego wystąpienia GPP, przy czym objawy występują również na owocach drobnych.

W okresie intensywnego wzrostu owoców zazwyczaj zachodzi potrzeba dokarmiania nie tylko wapniem. Ogromne znaczenie ma również właściwe zaopatrzenie w azot, potas, magnez. Możemy korzystać z nawozów monoskładnikowych lub wieloskładnikowych – dostępność nie budzi zastrzeżeń, ale ich jakość i rozpiętość cenowa są ogromne. Wszystkie są „do zastosowania” w umiejętny sposób, ale nie łudźmy się – jeśli jest sytuacja „podbramkowa” i potrzebna jest wysoka skuteczność, szybkie i bezpieczne działanie – cena produktu powinna mieć najmniejsze znaczenie w doborze preparatu. Zasada powinna być prosta: im trudniejsza sytuacja i trudniejsze „zadanie” do wykonania – tym użyty produkt powinien być lepszy i pewniejszy. Jeśli mamy do czynienia z sytuacją, gdy z jakichś powodów zahamowane jest naturalne pobieranie składników pokarmowych (np.: susza, nadmiar wody, zbyt wysokie lub niskie temperatury) należy korzystać z rozwiązań kompleksowych i koniecznie stosować nawozy wieloskładnikowe.

W większości sadów, w bieżącym roku spodziewamy się bardzo obfitego owocowania odmian: Gala, Szampion, Golden Delicious, Pinova. W przypadku intensywnego owocowania tych (a także innych) odmian, gdy martwimy się o odpowiednie wyrośnięcie owoców, należy stosować intensywne dokarmianie wszystkimi mikro i makroskładnikami (w odpowiednich proporcjach). Ponieważ jest już za późno na przerzedzanie chemiczne, w miarę możliwości należy dokonać ręcznej przerywki, przy czym im wcześniej – tym lepiej. Jeśli jest taka możliwość, należy koniecznie włączyć nawadnianie. Nie wolno dopuścić do zagłodzenia drzew, co nie tylko spowoduje zdrobnienie jabłek, ale fatalnie odbije się na kondycji drzew – możemy się wówczas spodziewać zwiększonych uszkodzeń mrozowych w trakcie zimy (zwłaszcza, gdyby przyszła szybko) i … że takie kwatery w następnym roku mogą… „zakwitnąć na zielono”.

Specyfiką odmiany Golden Delicious i odmian z nią spokrewnionych jest zwiększone zapotrzebowanie na magnez. W sadownictwie powszechnie stosujemy siarczan magnezu (najczęściej siedmiowodny), który jest tani i łatwo dostępny. Niestety ma też wady: trzeba go stosować zazwyczaj na noc (ryzyko poparzeń) i jest łatwo zmywalny. Jeśli więc mamy idealne warunki pogodowe – świetnie się sprawdzi, ale gdy pogoda nie sprzyja, bo jest „ostre” słońce lub spodziewamy się opadów deszczu – warto sięgnąć po preparaty bezpieczne i szybko działające. Polecam tu preparaty magnezowe na aminokwasach, algowe. Zawarte w nich składniki pokarmowe będą działały w roślinie już po kilku (3-6) godzinach od zastosowania.

W okresie letnim powszechnie stosuje się dokarmianie potasem, który poprawia wielkość i wybarwienie owoców. Szczególnie duże zapotrzebowanie na ten składnik wykazują odmiany Gala i Elstar, a z odmian letnich: Piros, Celeste, Early Geneva. Nie należy przesadzać z ilością podanego potasu w przypadku odmian: Szampion, Jonagold (cała grupa), Ligol, które na nadmiar potasu reagują np. częściej występującą oparzelizną w czasie przechowywania. Jeśli chcemy poprawić wybarwienie tych ostatnich odmian, lepiej dokarmiać fosforem, który przy tej okazji poprawi jakość tworzących się na następny sezon pąków kwiatowych.

Pamiętajmy, że dokarmianie pozakorzeniowe jest „tylko” dokarmianiem – świetnie sprawdza się w przypadku mikroelementów, ale w przypadku makroskładników – ma działanie wyłącznie uzupełniające i nie zastąpi normalnego racjonalnego nawożenia doglebowego.

Zbigniew Marek, Specjalista ds. Sadownictwa

Timac Agro Polska

08.07

Poprawić jakość marchwi przemysłowej

Uprawiając marchew z przeznaczeniem do przetwórstwa (soki, kostka, plastry, susz etc.) producent boryka się nie... View Article

Uprawiając marchew z przeznaczeniem do przetwórstwa (soki, kostka, plastry, susz etc.) producent boryka się nie tylko z doborem odpowiedniej odmiany, odpowiednim przygotowaniem pola czy uzyskaniem wysokich plonów, ale także z parametrami jakościowymi przy tego typu produkcji, które są równie ważne, a być może najważniejsze. Wyzwania (normy jakościowe) jakie stawiają przed producentem zakłady skupujące produkt do przetworzenia są coraz wyższe. Zawartość metali ciężkich takich jak ołów czy kadm, ekstrakt, kolor, pozostałości pestycydów czy poziom azotanów w korzeniach, to główne, ale nie jedyne parametry jakie muszą zostać określone w analizach przed dostarczeniem marchwi do odbiorcy. Dzisiejsza technologia, którą dysponujemy pozwala na „sterowanie” parametrami jakościowymi upraw przeznaczonych do przetworzenia. W artykule skupimy się na dwóch, badanych w pierwszej kolejności parametrach, które mają wpływ na jakość i cenę surowca – azotanach i metalach ciężkich. Niestety marchew jest gatunkiem, który ma tendencję do kumulacji azotanów oraz kadmu i ołowiu w znacznym stopniu, więc już na wczesnym etapie planowania uprawy warto zadbać o warunki, w których to warzywo będzie miało optymalne możliwości wzrostu, jednocześnie minimalizując przy tym ryzyko magazynowania tych związków.

Azotany i metale ciężkie (Cd i Pb)

Kumulacja związana jest bezpośrednio z kwestiami nawożenia – czas stosowania, dawka, jakość nawozu. Pośrednio również dobór odmiany ma duże znaczenie – stosunek części korowej do palowej powinien być jak największy, gdyż część palowa kumuluje najwięcej azotanów. To co determinuje kumulację szkodliwych substancji to przebieg pogody (opady deszczu tuż przed zbiorem, niska intensywność światła w trakcie okresu wegetacyjnego) czy zanieczyszczenie gleby metalami ciężkimi.

Oczywiście nie mamy wpływu na wszystkie czynniki generujące ten niekorzystny proces (jak chociażby wspomniane warunki klimatyczne czy intensywność światła w trakcie okresu wegetacyjnego – im niższa tym wyższa kumulacja azotanów), ale mamy możliwość minimalizowania tego zjawiska poprzez odpowiednie zabiegi. Warto tutaj wspomnieć o zdrowej naci – liście marchwi mają zdolność do przyswajania azotanów, jednocześnie obniżając ich zawartość w korzeniu. Ważnym czynnikiem jest także opóźnienie zbioru, co także korzystnie działa na obniżenie poziomu kumulacji azotanów.

Chcąc zadbać o optymalne warunki dla wzrostu marchwi, jednocześnie nie narażając jej na magazynowanie szkodliwych substancji, powinno się uprawiać marchew na glebach o pH min. 6,5 (najlepiej powyżej 7,0) oraz na glebie z zawartością wapnia na poziomie 1500-2000 mg/dm3 – takie warunki (niska kwasowość + wysoka zwartość wapnia) zmniejsza zdolność pobierania szkodliwych azotanów oraz kadmu.

Racjonalne stosowanie nawozów poprzedzone badaniami gleby pozwala dobrze zaplanować, a przez to minimalizować pobieranie przez marchew szkodliwych pierwiastków. Optymalna zawartość azotu w glebie dla marchwi wynosi 50-80mg N/dm3, zaś ilość azotu jaką powinniśmy dostarczyć w czystym składniku do gleby powinna oscylować w granicach 80-120 kg N/ha – najlepiej w formie amidowej (mocznikowej). Nawożenie pogłówne nie jest bez znaczenia – zbyt późne nawożenie azotem (po połowie lipca) także stymuluje korzeń do pobierania azotu, który przechodzi w szkodliwe formy oraz przyczynia się do pogorszenia trwałości przechowalniczej korzeni marchwi. Dopuszczalna ilość azotanów w marchwi wynosi od 200 do 400 mg NO3/kg ś.m. – wartość ta zależy od przeznaczenia, w przetworach dla dzieci górną granicą jest 200 mg/kg. Dopuszczalne wartości kadmu to 0,01 mg, a ołowiu 0,1mg/kg świeżej masy korzeni przeznaczonych do produkcji odżywek dla dzieci.

Jak traktować uprawę w celu utrzymania niskich zawartości szkodliwych substancji

Jak już zostało wspomniane nawożenie jest głównym czynnikiem mającym wpływ na zawartość szkodliwych substancji w korzeniach marchwi. Badania, które zostały przeprowadzone w Uniwersytecie Rolniczym w Krakowie przez prof. Włodzimierza Sady oraz dr hab. Sylwestra Smolenia z Zakąłdu Żywienia Roślin pokazują, że racjonalne nawożenie połączone z odżywianiem nalistnym w odpowiednich fazach nie tylko może ograniczyć kumulację szkodliwych związków, ale również znacząco je obniżyć. Takie działanie preparatów jest powiązane z fizjologią roślin, które odpowiednio stymulowane potrafią zmniejszyć pobieranie azotanów i szkodliwych pierwiastków z gleby . Wyniki tych badań zostały przedstawione na konferencji Biostymulatory 2015, która odbyła się na SGGW w lutym 2015 r.

Opis doświadczenia i wyniki

Do doświadczenia nr 1 i 2 zastosowano nawozy granulowane i płynne firmy Timac Agro. Jest to jedyna firma w Polsce posiadająca nawozy granulowane z substancjami biostymulującymi. W nawożeniu posypowym w każdej kombinacji zastosowano te same nawozy, różnica w poszczególnych doświadczeniach to zastosowane odżywianie nawozami płynnymi (w kontroli brak nawożenia dolistnego). Wyniki przedstawiają się bardzo interesująco, gdyż zastosowanie nawozów płynnych dało wyniki bardzo pozytywne biorąc pod uwagę plon oraz jakość badanych korzeni. Jak pokazuje doświadczenie nr 2, już zastosowanie jednego preparatu w odpowiedniej fazie (3 tygodnie przed zbiorem) pozwoliło na znaczne obniżenie azotanów w korzeniach (aż o 57%!). Dużą rolę odegrały także substancje biostymulujące zawarte w preparatach Fertiactyl i Fertileader. IPA – wspomaga transport z i do korzenia, Glicyna-Betaina to silny antystresant, Zeatyna (ma duży wpływ na redukcję azotanów w roślinach) oraz aminokwasy, które są budulcem białek.


Konkluzje

„Physiomax 975 i Eurofertil 34 NPRO oraz pełny program dolistnej biostymulacji powodowały istotne zwiększenie wielkości plonu i zawartości cukrów rozpuszczalnych oraz obniżenie zawartości azotanów i kadmu w marchwi” – dr hab. Sylwester Smoleń i prof. Włodzimierz Sady, UR Kraków, Zakład Żywienia Roślin

 

 Konkluzje

„Jednorazowa dolistna aplikacja Fertileader Gold-BMo (przy nawożeniu Physiomax 975 i Eurofertil 34 NPRO) pod koniec uprawy powodowała obniżenie zawartości azotanów o 57,4%” – dr hab. Sylwester Smoleń i prof. Włodzimierz Sady, UR Kraków, Zakład Żywienia Roślin

Jak pokazują powyższe wyniki, na rynku istnieją preparaty które w znaczący sposób, pozytywnie wpływają na jakość surowca do przetwarzania. Rozpoczynając kolejny sezon należy pamiętać że nie tylko odmiana i gleba jest istotna w procesie produkcji wysokiej jakości marchwi, ale również zabiegi dokarmiania w trakcie okresu wegetacji. Czasami to kluczowe działanie by uzyskać za plon odpowiednią cenę – która przecież zależy od parametrów jakościowych.

Łukasz Peroń
Product Manager

Wyniki-dośw.1 Wyniki-dośw.2 Program-dośw.1 Program-dośw.2

08.04

Lithamix: nowość na rynku dodatków do pasz dla krów mlecznych

Rosnąca w szybkim tempie wydajność krów mlecznych w Polsce (ok. 200 kg na rok), powoduje... View Article

Rosnąca w szybkim tempie wydajność krów mlecznych w Polsce (ok. 200 kg na rok), powoduje konieczność przygotowania receptur dawek pokarmowych wzbogaconych o wiele dodatków, które jeszcze kilka, kilkanaście lat temu w ogóle nie były stosowane. W premiksach już standardem stały się chelaty kluczowych pierwiastków. Bufory, drożdże paszowe, detoksykanty, antyoksydanty, preparaty oparte na olejkach eterycznych i wiele innych, dostępne są jako osobne produkty powszechnie dostępne u dystrybutorów pasz. Hodowcy kupują je, bo ich stosowanie daje konkretne efekty. Problem jednak w tym, że miejsce w którym przygotowuje się pasze lub przedmieszki do TMR-u zaczyna przypominać aptekę, w której z każdego worka trzeba wziąć pewną ilość określonego produktu, aby skomponować „swoją” recepturę. Oczywiście nietrudno domyślić się ile może być przy tym pomyłek, albo okresowych niedoborów tego czy tamtego składnika, bo właśnie skończył się worek i po następny trzeba dopiero zadzwonić! A poza tym, jest to proces czaso i pracochłonny…

Specjaliści z Grupy Roullier, której jedną ze spółek działających w branży żywienia zwierząt na terenie Polski jest firma Timac Agro Polska, postanowili rozwiązać ten problem. W ten sposób powstała gama produktów LITHAMIX. Lithamix-y to systemowe pakiety dodatków specjalistycznych, stosowanych w żywieniu krów mlecznych, dostępnych dotąd jako osobne produkty. Teraz hodowca lub jego pracownik ma tylko jeden worek, który zastępuje kilka stosowanych wcześniej. Aby lepiej dostosować skład Lithamix-u do potrzeb konkretnego stada (wydajność, rodzaj pasz objętościowych i ich jakość, problemy zdrowotne itp.) przygotowano listę 13 dodatków funkcjonalnych stosowanych najczęściej w oborach. Dodatki te pogrupowano w pakiety o rożnych składach i ilościach poszczególnych składników. W ten sposób hodowca lub Doradca Timac Agro, może dobrać odpowiednią kombinację, która najlepiej pasuje do danej sytuacji, ale dalej stosuje tylko jeden produkt! Dawka na krowę to od 50 do 200 g dziennie – proste i łatwe!

Aby jeszcze bardziej ułatwić pracę związaną z mieszaniem paszy treściwej lub TMR-u zadbano również o odpowiednią fizyczną postać Lithamix-ów. Jest to bardzo ważna sprawa, gdyż do tej pory większość dodatków właśnie ze względu na swą fizyczną strukturę, wymaga przygotowywania tzw. przedmieszek. Gama Lithamix jest produkowana w oparciu o opatentowaną technologię mikrogranulacji, tzw. Top Process. Mikrogranulat tak produkowany nie skleja się w grudki w procesie mieszania i jest równo rozprowadzany, czy to w paszy sypkiej czy też w TMR. Obecnie na polskim rynku dostępne są trzy konfiguracje Lithamix-ów dla krów mlecznych i jeden produkt dedykowany dla krów zasuszonych.

Uproszczenie pracy podczas codziennego przygotowywania TMR-u lub mieszanki paszy treściwej czy różnego rodzaju korektorów, to nie wszystkie zalety nowej gamy produktów. Okazuje się, że cena pakietu Lithamix jest znacząco niższa niż taki zestaw kupiony w postaci pojedynczych produktów!

Gama Lithamix została bardzo dobrze przyjęta przez specjalistów. Na tegorocznych targach Ferma Bydła w Łodzi Lithamix został nagrodzony aż dwukrotnie: Złotym Medalem za produkt i nagrodą w kategorii Nowość. Produkt ten jest już w sprzedaży od ponad miesiąca, i bardzo szybko zyskuje sobie uznanie, także wśród praktyków, co cieszy nas w szczególności!

lithamix1 lithamix2 lithamix3