19.10

Jesienne odżywianie zbóż

Mamy drugą połowę października analizując przebieg pogody to w wieku regionach kraju mamy intensywne opady... View Article

Mamy drugą połowę października analizując przebieg pogody to w wieku regionach kraju mamy intensywne opady przekraczające kilkadziesiąt mm na dobę. Część zbóż, która została zasiana często została poddana czasowym podtopieniom spowodowanych zastoiskami wody natomiast część pszenic jeszcze nie została zasiana. Rolnicy zastanawiają się czy będą w stanie coś jeszcze zrobić tej jesieni. W tym artykule postaram się przybliżyć działania, jakie można podjąć jeszcze tej jesieni.

Analizując przebieg pogody to w większości kraju mamy bardzo mokrą jesień, z jaką nie mieliśmy dawno do czynienia. Do tej pory raczej rozmawialiśmy o niedoborach wody niż o jej nadmiarze. Znaczna część rolników jeszcze nie zdążyła zasiać wszystkich pszenic, jakie planowała i zastanawia się czy w ogóle uda im się to zrobić. Natomiast ci, którzy zasiali swoje zboża są w lepszej sytuacji, choć martwią się czy przetrwają one w tak mokrej glebie, szczególnie tam gdzie występują zastoiska wody. Zarówno jedni i drudzy nie są w komfortowej sytuacji dlatego powinniśmy zastanowić się co możemy zrobić, aby ograniczyć straty plonu.

Pierwszym takim działaniem, jeśli pogoda pozwoli i umożliwi wjazd opryskiwaczem powinna być walka z chwastami, aby ograniczyć ich konkurencję o składniki pokarmowe. Kolejnym ważnym aspektem jest zadbaniem i odpowiednie odżywienie roślin w najbardziej newralgicznej fazie rozwojowej, jakim jest początek krzewienia. Poza tym już na tym etapie powinniśmy dokonać korekty wiosennej dawki składników pokarmowych uwzględniając większe straty spowodowane większymi opadami w porównaniu do lat poprzednich. Poza tym uwzględniając jeszcze inne ważne czynniki w uprawie zbóż warto jest też przeprowadzić lustrację swoich upraw pod kątem występowania chorób grzybowych i szkodników, które mogą mieć duże znaczenie ze względu na utrudnioną z nimi walkę z powodów częstych opadów i trudnościami z wjazdem w pole ciężkim sprzętem. Dlatego jeśli tylko na to warunki pozwolą, warto jest uwzględnić wszystkie te czynniki w ochronie zbóż i przygotowaniem ich do zimy. Teraz postaram się przetoczyć kilka ważnych aspektów dotyczących jesiennego odżywienia zbóż szczególnie w fazie krzewienia. W tej fazie najważniejszymi mikroelementami są miedź i mangan, o których powinniśmy szczególnie pamiętać  z tego względu, że miedź wpływa na:

  • Lepsze krzewienie roślin,
  • sztywność źdźbła i wyleganie,
  • wyższą zawartość białka w ziarnie,
  • ograniczenie występowania pustokłosi,
  • wyższą odporność na choroby (mączniak prawdziwy, sporysz, zgorzel podstawy źdźbła),
  • wyższą mrozoodporność.

Ponadto:

  • bierze udział przemianach azotu w roślinie,
  • bierze udział w głównych procesach fotosyntezy, oddychania, transportu węglowodanów oraz metabolizmu błon komórkowych,
  • uczestniczy w syntezie hormonów wzrostu.

Natomiast mangan wpływa na:

  • wyższą odporność na choroby i szkodniki,
  • wyższą zawartość białka w ziarnie,
  • intensywność fotosyntezy,
  • rozwój roślin i wydania wysokich plonów,
  • sztywność i odporność mechaniczną liści, łodygi i korzeni,
  • rozwój systemu korzeniowego i pobieranie fosforu,
  • wyższą mrozoodporność.

Poznając wpływ miedzi i manganu na rozwój roślin warto jest zadbać o odpowiednie ich uzupełnienie. Jednak trzeba mieć na uwadze, że oprócz problemu ich dostarczenia z powodu zbyt uwilgotnionej gleby istotnym problemem są również dość niskie temperatury, które utrudniają wnikanie składników pokarmowych podanych nalistnie. Dlatego w celu lepszego wnikania składników pokarmowych do roślin warto jest podać miedź i mangan z nośnikiem jakimi są aminokwasy, które znacznie ułatwiają wnikanie mikroelementów do wnętrza roślin nawet w niższych temperaturach. Ponadto dostarczając aminokwasy roślinom one włączają je w swoje struktury nie tracąc energii na ich wytworzenie. Dodatkowo warto jest zastosować kompleks Glicyny-Betainy, która jest naturalnym antystresantem szczególnie istotnym tej jesieni, kiedy mamy obfite opady a rośliny często są poddawane okresowym podtopieniom, co niekorzystnie wpływa na ich rozwój. Ponadto w okresie jesiennym w celu szybszego przemieszczania składników pokarmowych i asymilatów, w tym głównie cukrów wewnątrz rośliny, co spowoduje szybsze ich gromadzenie wewnątrz rośliny i ostatecznie przyczyni się do podniesienia ich odporności na niskie temperatury oraz pozwoli lepiej przetrwać ten niekorzystny okres, jakim jest zima. Warto jest zastosować IzoPentyl adeniny.

Podsumowując jeśli warunki pozwolą na wjazd opryskiwaczem w pole warto jest zastosować FERTILEADER TONIC w dawce 1,5 l/ha w celu dostarczenia zbożom miedzi i manganu, dwóch najważniejszych mikroelementów w fazie krzewienia na nośniku aminokwasowym, który ułatwia ich wnikanie do wnętrza roślin. Ponadto FERTILEADER TONIC zawiera kompleks Glicyny-Betainy naturalny antystresant oraz IzoPentyl adeniny, który przyśpiesza transport cukrów wewnątrz rośliny dzięki czemu nasze zboża będą lepiej przygotowane do zimy.

12.10

Projekt Demo Farma – krótkie podsumowanie sezonu 2020

Czas jesieni to intensywny okres prac w gospodarstwach warzywniczych, gdzie zbiera się wypracowane przez cały... View Article

Czas jesieni to intensywny okres prac w gospodarstwach warzywniczych, gdzie zbiera się wypracowane przez cały sezon plony. Okres ten to również czas na krótki opis i podsumowanie projektu Demo Farma 2020 jako, że warzywa zostały już zebrane i pomierzone, a wyniki są w opracowaniu. W II edycji projektu Demo Farma testowane były rozwiązania nawozowe w kilku ważniejszych gatunkach warzyw. W roku 2020 na poletkach można było znaleźć takie gatunki jak: kapusta biała, cebula, marchew, burak ćwikłowy, ogórek gruntowy oraz ziemniak.

Na początku warto wspomnieć o jednym z ważniejszych czynników w uprawie, a mianowicie o warunkach atmosferycznych. Te jakże inne niż w sezonie 2019. Zaczęło się od chłodniejszej wiosny i zdecydowanie większej ilości opadów atmosferycznych. W ubiegłym sezonie najbardziej newralgiczny był okres maja i czerwca gdzie notowaliśmy wysokie temperatury i niskie opady. W tym roku było odwrotnie i tak średnia temperatura dobowa była niższa w tych dwóch miesiącach o ponad 3ᵒC, a deszczu spadło ponad 80mm/m2 więcej. Lipiec w 2020 był podobny temperaturowo i opadowo ale sierpień kiedy warzywa intensywnie rosły to już opad o blisko 100mm/m2 większy niż w ubiegłym sezonie. Przebieg pogody szczególnie w maju i czerwcu pozwolił na lepsze przyjęcie się roślin czy też skiełkowanie co stanowiło o lepszej obsadzie roślin co też powinno bezpośrednio przełożyć się na plon. I tak biorąc pod uwagę okres od maja do września opadów w tym sezonie było więcej o ponad 40%, a średnia temperatura w tym okresie była niższa o ponad 1ᵒC od tej zeszłorocznej.

Z kolei jeśli mowa o patogenach to w tym roku podobnie jak w ubiegłym sezonie duża presja chorób i szkodników. Szczególnie dał się we znaki tantniś krzyżowiaczek i stonka ziemniaczana, którą było bardzo ciężko zwalczyć. Z chorób grzybowych silnie atakował chwościk w buraku ćwikłowym oraz stemphylium i mączniaki w cebuli. W kapuście pojawiła się z kolei mokra zgnilizna bakteryjna, a w ziemniaku choroby wirusowe.

Jeśli chodzi o plan nawożenia to został on opracowany na podstawie analizy gleby i dopasowany do wymagań pokarmowych każdego z gatunku. Każde poletko zostało podzielone na 2 strefy, gdzie w jednej zastosowano nawozy granulowane firmy Timac Agro uzupełnione o popularne nawozy azotowe i potasowe oraz strefę kontrolną gdzie użyto nawozów jednej z firm również dokładając standardowe nawozy azotowe i potasowe. W części Timac Agro użyto między innymi nawozu Physiomax 975 jako źródła odżywczego wapnia dla roślin którego brakuje w glebie. Wapń w tym nawozie jest w formie Mezocalcu czyli wysoce reaktywnego węglanu wapnia CaCO3 pochodzenia naturalnego, który świetnie odżywia rośliny co oczywiście dodatkowo wzmacnia ich odporność na niekorzystne czynniki środowiskowe. Nawóz zawiera również Mg ale to co najważniejsze to kompleks Physio+ czyli aminopuryna, która stymuluje roślinę do jeszcze lepszego pobierania Ca i lepszej rozbudowy sytemu korzeniowego co ma nie bagatelne znaczenie w przypadku trudnych warunków do wzrostu – lepsze wykorzystanie składników pokarmowych i wody. Kolejnymi nawozami jakie użyto w zależności od gatunku biorąc pod uwagę również kwaśny odczyn gleby to wieloskładnikowe nawozy z gamy Eurofertil TOP: 35NP i 49NPS. Nawozy te cechuje przede wszystkim fosfor w technologii TOP-PHOS. Jest on zabezpieczony przed uwstecznianiem w środowisku kwaśnym i zasadowym przez co roślina może z niego komfortowo skorzystać. W technologii użyto również nawóz Sulfammo 23 N-Process w nawożeniu pogłównym ale też pod folię w przypadku uprawy ogórka. Nawóz wyróżnia się chronionym przed stratami azotem. Cała technologia N-Process to również lepsze wykorzystanie innych składników pokarmowych ale przede wszystkim efektywne wykorzystanie azotu przez roślinę co pozwala osiągać wyższe plony przy zachowaniu odpowiednich norm jakościowych.

Jednak oprócz nawożenia granulowanego ten rok skupiał się przede wszystkim na szukaniu różnic i badaniu efektywności działania dwóch nowych produktów jakie już wkrótce mają uzupełnić portfolio firmy. Dlatego też część poletka z technologią TA podzielono na 4 strefy po to by sprawdzić różnicę pomiędzy obecną technologią płynną, technologią uzupełnioną o nowe produkty, technologią z zastąpieniem części produktów oraz technologią opartą tylko o nowe produkty. Całość oczywiście została porównana do kontroli. Z bardziej popularnych nawozów płynnych jakie zostały użyte to m.in. Fertiactyl Starter, który ma odpowiednio wystartować rośliny i dać siłę do wzrostu, pomóc w rozbudowie systemu korzeniowego ale też podnieść odporność w warunkach stresowych, a przy okazji odżywić w NPK. Użyty również został Fertileader Vital stanowiący swoistą ‘bombę energetyczną’ dla rośliny jako nawóz z pakietem makro i mikro elementów oraz kompleksem Seactiv, który to stymuluje roślinę do optymalnego wykorzystania składników pokarmowych i wody oraz działa antystresowo. Przede wszystkim zostały też użyte nowe rozwiązania płynne, które mają dać odpowiedź jak będą pozycjonowane w uprawie warzyw.

Tak jak wspomniano wcześniej warzywa zostały już zebrane. Idąc wzorem roku ubiegłego również w tym warzywa z Demo Farmy trafiają do potrzebujących. I tak do tej pory przekazaliśmy łącznie ponad 2,5t warzyw, a to jeszcze nie koniec. Warzywa trafiły m.in. do Domu Opieki Społecznej, Domu Dziecka, Zakładu Pielęgnacyjno-Opiekuńczego czy też Klasztoru Braci Mniejszych.

 

Podsumowując…

Każdy rok jest inny i stawia nowe wyzwania na różnych płaszczyznach uprawy. My jako firma Timac Agro chcemy doświadczać i szukać optymalnych rozwiązań nawozowych ale też móc doradzać w szerszej tematyce uprawy warzyw w czym nam bezpośrednio pomaga projekt Demo Farma i obserwacje jakie prowadzimy. Szukamy nowych rozwiązań dla producentów i ich upraw by mogli produkować jeszcze wydajniej z zachowaniem wysokiej jakości produktu. Wszystkie działania i wyniki doświadczeń przeprowadzonych na Demo Farmie w roku 2020 zostaną opracowane i zebrane w skrypcie, który będzie dostępny u naszych Doradców Techniczno-Handlowych.

07.10

Higiena i komfort zwierząt

28.09

Przygotuj rzepak do zimy

Siewy rzepaku już za nami. Część rolników w tym roku opóźniła jego siew obawiając się... View Article

Siewy rzepaku już za nami. Część rolników w tym roku opóźniła jego siew obawiając się zbyt intensywnego wzrostu w okresie jesiennym, inni pozostali w tradycyjnych terminach i zasiali rzepak w sierpniu. Jak wygląda obecnie rzepak i jaka jest jego kondycja??? W tym artykule postaram się trochę przybliżyć sytuację, jaką mamy na polach.

Pierwsza połowa września już za nami, jak również w większości przypadków siewy rzepaku. W zależności od regionu kraju siewy rzepaku przebiegały od piątego do końca sierpnia. Jednak część rolników uwzględniając zeszłoroczny przebieg pogody w okresie jesiennym i problemy z odpowiednim utrzymaniem szyjki korzeniowej nad powierzchnią gleby zdecydowała się opóźnić siewy i przeprowadzili je w pierwszej dekadzie września. Czy w tym roku była to dobra decyzja okaże się wkrótce. Analizując różne strategie w doborze najodpowiedniejszego terminu siewu rzepaku i różne terminy przeprowadzenia siewu, mamy obecnie bardzo zróżnicowaną sytuację na polach. Część upraw rzepaku dopiero wschodzi, część jest już w fazie 4-6 liści. Dlatego jednoznacznie ciężko jest na tym etapie określić kondycję rzepaku. Jedno na co zwróciłem uwagę przeprowadzając serwisy upraw rzepaku to, że pomimo dość dobrych warunków pogody część rzepaku miała problemy ze wschodami, a to przełożyło się, że na jednym polu mamy rośliny, które wykształciły już 6 liści, a obok nich znajdują się siewki. Taką sytuację zaobserwowałem na glebach ciężkich, które ze względu na swoją strukturę mają tendencję do zaskurupiania. W takiej sytuacji można zrzucić całą winę na glebę. Jednak co zrobić jak podobna sytuacja wystąpiła również na glebach lekkich. Choć oczywiście przyczyna nierównomiernych wschodów jest całkiem inna. Na glebach lekkich przyczyną nierównomiernych wschodów były niedobory wody, które na słabszych stanowiskach o niższej pojemności wodnej odbiły swoje piętno na nowo założonych uprawach rzepaku. Przyglądając się nowo założonym uprawom rzepaku zarówno na glebach ciężkich, jak również na lekkich tej jesieni mamy ogólnie problem z wyrównaniem roślin pod względem rozwoju. Niewyrównanie łany w uprawie rzepaku stanowi istotny problem z prawidłowym przeprowadzeniem większości zabiegów ochrony roślin. Ponadto niewyrównanie plantacji to również problem z rozłożonym w czasie kwitnieniem, a to niesie za sobą również problem z równomiernym dojrzewaniem łanu i zbiorem. Wyrównanie plantacji powinniśmy już przeprowadzić w okresie jesiennym ponieważ mamy więcej czasu na zabieg korekcyjny, ale przede wszystkim, jeśli wyrównamy uprawę już jesienią to mamy większą szansę na zachowanie odpowiedniej obsady w okresie wczesnowiosennym i mniejszą liczbę wymarzniętych lub uszkodzonych roślin. Jeśli mamy świadomość, że powinniśmy przeprowadzić zabieg wpływający na wyrównanie uprawy to rodzi się kolejne pytanie, jak należy go przeprowadzić. Czy należy poczekać na lepszą aurę, czy odpowiednio odżywić rośliny nawozem dolistnym,  a może odpowiednio poprowadzić uprawę za pomocą regulacji pokroju rzepaku z użyciem znanych regulatorów wzrostu. Postaram się pomóc w odpowiedzi na to pytanie. Z pewnością nie ma co liczyć na lepszą aurę. Mamy taką pogodę jaką mamy i to my musimy się do niej dostosować, a nie ona do nas i naszych potrzeb. Kolejną sprawą jest regulowanie pokroju rzepaku za pomocą znanych regulatorów wzrostu. Na pewno jest to konieczne w dzisiejszych warunkach pogodowych. Moim zdaniem w tym roku ze względu na bardzo zróżnicowany rozwój rzepaku na jednym polu trzeba się zastanowić nad przeprowadzeniem zabiegu regulacji rzepaku w dwóch dawkach dzielonych. To z pewnością pozwoli uzyskać lepszą architekturę łanu. Sam zabieg regulacji może jednak w tym roku nie wystarczyć. Warto jest zwrócić uwagę na odpowiednie odżywienie młodych roślin oraz wsparcie ich w warunkach stresu, jakie doświadczyły w ostatnim czasie oraz jakich mogą doświadczyć w niedługim. Ponieważ tak naprawdę jeszcze nie wiemy co nas czeka w najbliższej przyszłości. Wracając jednak do odżywienia roślin warto jest podać kwasy huminowe i fulwowe, które pełnią bardzo ważną rolę w glebie. Na glebach ciężkich wpływają na jej rozluźnienie, natomiast na glebach lekkich oddziaływają na jej zwięzłą strukturę. Zarówno zbyt zwięzła, jak i luźna struktura w tym roku wpłynęła na nierównomierne wschody, dlatego warto jest zwrócić na to uwagę. Kolejnym istotnym czynnikiem wspomagającym rozwój rzepaku jest prawidłowy rozwój systemu korzeniowego, który jest istotny zarówno w pobieraniu składników pokarmowych, jak również i wody, która obecnie znajduje się zdecydowanie w głębszych warstwach gleby. Zbyt płytki system korzeniowy może spowodować usychanie roślin i ich wypadanie. W celu wsparcia rozwoju systemu korzeniowego warto jest podać zeatynę. Jest to naturalna substancja, która wpływa na lepszy rozwój systemu korzeniowego nawet w niesprzyjających warunkach. W tym roku warto jest również podać roślinom Glicynę-Betainę, jest to naturalna substancja pozyskiwana z alg morskich, która wspomaga rośliny w okresach stresów i powoduje ich szybszą regenerację. W tym roku większość roślin rzepaku przeżyło stres wywołany zarówno zbyt mocno ubitą, czy zbyt przesuszoną glebą. Oprócz samego wsparcia roślin przy pomocy biostymulacji warto jest również zapewnić roślinom odpowiednie ich odżywienie w najważniejsze mikroelementy jakim są bor i mangan. Odpowiednie odżywienie roślin borem i manganem już jesienią, gwarantuje ich prawidłowy rozwój i wysoką zimotrwałość. Zaniedbania wynikające z lekceważenia dokarmiania rzepaku tymi mikroelementami zwykle drogo kosztują. Warto jest również pamiętać, że blisko 74% gleb Polski charakteryzuje się bardzo niską zasobnością w bor. Znacznie lepsza sytuacja jest w przypadku zasobności gleb w mangan. Jednak i tu powstaje problem ponieważ mangan znajdujący się w glebie jest trudno przyswajalny przez rośliny w szczególności na glebach świeżo zwapnowanych. Wniosek nasuwa się jeden – poza borem, w większości przypadków to nie niska zawartość mikroelementów w glebie jest przyczyną niedożywienia roślin, ale czynniki ograniczające ich dostępność. Doskonałym rozwiązaniem tego problemu jest dokarmianie dolistne, którym można w pełni pokryć potrzeby pokarmowe roślin w te mikroelementy. Bor jako najważniejszy mikroelement w uprawie rzepaku jest potrzebny już na etapie jego kiełkowania i wschodów roślin. Odpowiada on za prawidłowy wzrost merystemów wierzchołkowych. Razem z fosforem wpływa na wzrost systemu korzeniowego, przez co przyczynia się do prawidłowego zaopatrzania roślin w wodę i składniki pokarmowe. To z kolei warunkuje szybkie i równomierne wschody. Bor bierze także udział w transporcie i metabolizmie cukrów oraz zwiększa ich stężenie w komórkach. W efekcie tego wpływa na wzrost mrozoodporności i zimotrwałości roślin. Bor wpływa też pozytywnie na produkcję lignin, zapobiega pękaniu łodyg, wzmacnia odporność roślin na uszkodzenia przez choroby i szkodniki, stymuluje wzrost łagiewki pyłkowej i zawiązywanie nasion. Jego niedobór skutkuje źle wykształconym i płytkim systemem korzeniowym, co prowadzi do gorszego zaopatrzenia roślin w składniki pokarmowe, spowalnia ich wzrost i pogarsza zimotrwałość.

Drugim bardzo ważnym mikroelementem w rozwoju rzepaku jest mangan, który decyduje o gospodarce azotowej i hormonalnej, wpływa na wydajność fotosyntezy oraz przemiany energetyczne, a więc kluczowe procesy życiowe roślin. Niedobór manganu zakłóca efektywność działania azotu oraz znacznie ogranicza pobieranie fosforu. Przyczynia się przez to do gorszego wzrostu i rozwoju systemu korzeniowego roślin. Odpowiednie odżywienie manganem łagodzi negatywne skutki wszelkiego rodzaju stresów, głównie suszy, zwiększa również odporność roślin na choroby i szkodniki.

Podsumowując moje obserwacje i sposoby radzenia sobie z nierównomiernym rozwojem rzepaku, który obserwujemy tej jesieni to warto jest działać kompleksowo i zastosować produkt, który w swoim składzie zawiera biostymulację, zaś z drugiej jest bogaty w mikroelementy głównie bor i mangan. Z jednej strony pomoże to roślinom w ich dalszym rozwoju, z drugiej jeden zabieg to oszczędność czasu i pieniędzy. Takim produktem godnym polecenia jest FERTIACTYL RADICAL, który w swoim składzie zawiera Glicynę-Betainę, Zeatynę, kwasy huminowe i fulwowe oraz dwa najważniejsze mikroelementy potrzebne rzepakowi w okresie jesiennym, czyli bor i mangan.

21.09

Stres cieplny u bydła

Zjawisko stresu cieplnego staje się coraz częściej poruszanym tematem przez hodowców bydła. Każdego roku nasz... View Article

Zjawisko stresu cieplnego staje się coraz częściej poruszanym tematem przez hodowców bydła. Każdego roku nasz kraj zalewa fala upałów niebezpiecznych dla zdrowia naszych zwierząt. Nie należy lekceważyć tego zjawiska myśląc, że dotyczy nas tylko w miesiącach najcieplejszych (lipiec – sierpień), ponieważ wpływ niebezpiecznie wysokich dla zwierząt temperatur jest widoczny jeszcze długo po ich wystąpieniu. Niekiedy szok, jakiemu poddane jest ciało zwierzęcia, negatywnie rzutuje na całą laktację, oraz wszystkie parametry produkcyjne naszego stada. Aby osiągnąć pozytywny wynik ekonomiczny gospodarstwa musimy przede wszystkim zadbać o dobrostan zwierząt a intensywną produkcję mleka czy mięsa rozpocząć w odpowiednim czasie.

Dobrostan a stres cieplny

Dobrostan – pojęcie to określa sposób utrzymania zwierząt w którym zaspokaja się ich potrzeby bytowe i gwarantuje dobre samopoczucie, przejawia się manifestowaniem normalnych  dla danego gatunku zachowań. W dzisiejszych czasach większość zwierząt spędza całe swoje życie w budynku, co nie jest ich naturalnym środowiskiem. Naszym zadaniem jest stworzenie w nim optymalnego mikroklimatu. Na komfort zwierząt największy wpływ mają parametry powietrza (prędkość przepływu, temperatura, wilgotność) oraz zanieczyszczenia bakteriologiczne. Myśląc o odpowiednich parametrach powietrza w obiekcie należy pamiętać o tym, że bydło to zwierzęta zimnolubne i w naturalnych warunkach są chronione przed działaniem wysokich temperatur. Wysoka wilgotność nie tylko potęguje odczuwanie wysokich temperatur ale także sprzyja zapaleniu wymion i górnych dróg oddechowych. Z drugiej strony, wysoka temperatura w obiekcie połączona z nieodpowiednią wilgotnością może bardzo szybko doprowadzić do osuszenia błony śluzowej dróg oddechowych i przyczynić się do zmniejszenia odporności krów na infekcje wirusowe i bakteryjne. Dbając o dobrostan musimy pamiętać o zachowaniu pewnego optimum warunków środowiskowych.

Komfort termiczny bydła

Komfort cieplny bydła mieści się w zakresie od –7 do +18°C, a wilgotność względna musi być na poziomie od 60 do 80%. Krowy dojne, w zależności od wilgotności względnej, potrzebują temperatury na poziomie od +4 do +16°C i trudno adaptują się do wyższych temperatur. To oznacza, że problem odczuwania stresu cieplnego może dotyczyć nie tylko miesięcy „letnich” i zacząć się może już późną wiosną a skończyć dopiero jesienią. Kolejnym, bardzo ważnym czynnikiem warunkującym komfort zwierząt jest wilgotność w obiekcie. Dlatego też w określaniu odpowiednich warunków klimatycznych zaczęto posługiwać się indeksem THI (temperature humidity index) opracowanym pierwotnie dla ludzi, który opisuje korelację miedzy temperaturą a wilgotnością w obiekcie. Dolną granicą indeksu THI, po przekroczeniu której widoczne są objawy stresu cieplnego, jest wartość 72, natomiast wartości powyżej 98 oznaczają śmierć zwierzęcia. Pierwsze poważne spadki produkcyjności zwierząt obserwujemy już przy wartościach 76.

Skutki hipertermii

W sprzyjających krowom warunkach tj. 15°C oraz 60% wilgotności zwierzęta  oddają wyprodukowane ciepło w 80% poprzez konwekcję a w 20% wraz z potem. Jest to naturalnym procesem termoregulacyjnym tych zwierząt. Gdy temperatury i/lub wilgotność wzrasta proces ten zostaje zaburzony, pojawia się szybszy oddech. Wysoka wydajność wiąże się z przyspieszoną przemianą materii potęgując produkcję ciepła i osłabiając jego oddawanie, co bardzo szybko może doprowadzić do hipertermii. Wyższa temperatura ciała to szybsze, podskórne krążenie krwi co poprawia termoregulację, jednak powoduje, że mniej krwi trafia do narządów wewnętrznych zwierzęcia. Wysoka wydajność to także zmniejszona tolerancja na wysokie temperatury, krowy o wydajności 45l/dzień mają o 5°C mniejszą tolerancję na wysokie temperatury od ich „koleżanek” z wydajnością 35l/dzień. Pojawienie się stresu cieplnego znacznie obniża parametry mleka (niski tłuszcz oraz białko) i skutkuje gorszym pobraniem paszy. Swego rodzaju niedożywienie spowodowane brakiem apetytu może doprowadzić do kwasicy, która jest poważnym schorzeniem metabolicznym mającym istotne konsekwencje ekonomiczne. Stres cieplny wywołuje także immunosupresję zwiększając tym samym częstotliwość występowania wielu chorób. W okresie wysokich temperatur zwierzę chcąc się schłodzić pije więcej wody, co paradoksalnie powoduje większą produkcję moczu. Z nim wydalane są makro- i mikroelementy potrzebne do przemian metabolicznych (zwłaszcza chlor, potas i sód) wpływające na pracę organów wewnętrznych oraz  gruczołu mlekowego. Utrata tak ważnych składników pokarmowych prowadzić może do ograniczenia mobilizacji wapnia z kości, osłabienia motoryki żwacza oraz obniżenia właściwości buforujących śliny. Znacznie spada synteza i uwalnianie hormonów LH i GnRH, które są istotnymi hormonami biorącymi udział w owulacji i wpływają na zachowanie w rui, co jest najdłużej utrzymującym się skutkiem hipertermii u zwierząt i może trwać nawet po ustaniu niekorzystnych warunków w obiekcie. Obniżony poziom progesteronu i estradiolu skraca czas rui do poniżej 8 godzin a niedokrwienie macicy zaburza rozwój zarodków. Bardzo często wysokie temperatury odbijają się także na poziomie komórek somatycznych w mleku, co negatywnie wpływa na jakość produkowanego surowca. Aby nie dopuścić do tego, powinniśmy w okresach zagrożenia stresem cieplnym poprawić suplementację mineralną poprzez jej dostosowanie do aktualnych potrzeb stada. Dobrą praktyką okazują się bloki mineralne będące uzupełnieniem naszej suplementacji mineralnej gdyż zwierzę instynktownie reguluje ilość pobieranego bloku mineralnego, zaspokajając swoje braki. Należy zwrócić także uwagę na dodatkowe właściwości buforujące treść żwacza takich produktów, co jest niewątpliwą zaletą tego rozwiązania

Sygnały zwierząt

Profilaktyką stresu cieplnego powinna być przede wszystkim obserwacja oraz szybka reakcja. Najczęściej stres termiczny zwierząt objawia się poprzez:

  • częstsze picie wody, zmniejszone spożycie paszy, gorsze przeżuwanie
  • gromadzenie się zwierząt w miejscach o lepszej cyrkulacji powietrza (60% stada stoi chłodząc się i nie przeżuwa)
  • zmniejszoną aktywność ruchową i rujową
  • spadek produkcji mleka
  • wzrost temperatury ciała, liczby oddechów i tętna
  • ślinotok
  • biegunkę, sapanie, wysunięty język
  • niepokój, agresję
  • zataczanie się, problemy ze wstawaniem, drżenie mięśni
  • niewydolność krążenia, zaczerwienienie błon śluzowych, słabe tętno.

 

Aby uniknąć takich problemów musimy odpowiednio dostosować warunki panujące w oborze do potrzeb zwierząt, stworzyć odpowiedni mikroklimat. Z pomocą przychodzą tu cyrkulatory (mieszacze) powietrza, wentylatory, system zraszaczy oraz dostosowanie żywienia do potrzeb zwierzęcia. Pamiętajmy, że skutki stresu cieplnego odbijają się na całym cyklu produkcyjnym zwierząt (obniżona wydajność, brak rui) dlatego też nie należy bagatelizować problemu.

 

Grzegorz Lewczuk

Product Manager Animal Nutrition

16.09

Przygotowanie warzyw do przechowywania

W przypadku warzyw przeznaczonych do długiego przechowywania bardzo istotnym elementem jest odpowiednie przygotowanie ich pod... View Article

W przypadku warzyw przeznaczonych do długiego przechowywania bardzo istotnym elementem jest odpowiednie przygotowanie ich pod względem jakościowym. I tu musimy pamiętać o tym, że zbiór powinien być jak najbardziej delikatny czyli taki który wyeliminuje możliwie jak najwięcej uszkodzeń mechanicznych czyli głównych miejsc gdzie najszybciej  dochodzi do infekcji i rozwoju choroby. Temperatura w czasie zbiorów powinna być mocno zbliżona do warunków panujących w przechowalni tak by nie było konieczności zbyt intensywnego schładzania produktu, gdyż ten schładzany zbyt mocno po zbiorze gorzej się przechowuje. Zapewnienie odpowiedniej temperatury i wilgotności podczas przechowywania wpływa na proces oddychania warzyw, co przekłada się na możliwości przechowalnicze produktu. Świeże warzywa potrzebują niskiej temperatury i wysokiej wilgotności względnej, aby zmniejszyć oddychanie i spowolnić procesy metaboliczne. Po zebraniu plonów bowiem rozpoczyna się proces rozkładu poprzez właśnie oddychanie. Należy również pamiętać o zabezpieczeniu roślin przed zbiorem odpowiednimi środkami ochrony roślin no i oczywiście o odpowiednim nawożeniu w ciągu całego okresu wegetacji. To pozwoli nam uzyskać wysoką jakość plonu i ograniczyć starty związane z np. utratą masy wskutek wysychania, strat związanych z porażeniem przez choroby.  Takie działanie bezpośrednio przyczynia się do możliwości uzyskania lepszych cen za towar dobrej jakości po okresie przechowywania co bezpośrednio z kolei wpływa na ekonomikę produkcji. Jeśli chodzi o nawożenie i  jego wpływ na jakość to tu istotną rolę odgrywają oczywiście wszystkie makro i mikroelementy. Jednym z pierwiastków bezpośrednio wpływających na lepsze przechowywanie i ograniczającym rozwój chorób przechowalniczych jest wapń. Wapń wzmacnia epidermę i poprawia jędrność owoców. Wraz z potasem i borem zapewnia warzywom wydajną syntezę cukrów i asymilatów. Wapń również jest składnikiem enzymów oddechowych i przy jego niskiej zawartości warzywa intensywniej oddychają, w następstwie czego szybciej tracą turgor – jest to szczególnie istotne i nie pożądane dla warzyw z przeznaczeniem do przechowywania. Wapń zapobiega także występowaniu chorób warzyw, takich jak np. sucha zgnilizna wierzchołkowa pomidora i papryki, brunatnienie brzegów liści (Tipburn) warzyw kapustnych i sałaty. Dlatego też odpowiednie wysycenie wapniem będzie miało kluczowe znaczenie dla jakości i trwałości warzyw przeznaczonych do przechowywania.

Firma Timac Agro proponuje w celu podniesienia jakości, a tym samym trwałości warzyw przeznaczonych do przechowywania zastosowanie preparatu Fertileader Elite zawierającego azot, potas, wapń i bor. Oprócz składników pokarmowych w produkcie jest kompleks Seactiv czyli Glicyna-Betaina, IzoPentyl Adeniny oraz aminokwasy wspomagające wiele procesów fizjologicznych i biochemicznych zachodzących w roślinie. Kompleks zapewnia m.in łatwą i szybką dostępność dla roślin stosowanych składników odżywczych – co wspomaga efektywne nawożenie. Wspomaga również aktywny transport systemiczny składników pokarmowych z gleby do organów wegetatywnych oraz aminokwasów i cukrów powstałych w procesie fotosyntezy – czyli, zapewnia tak ważne,  optymalne odżywianie, a co za tym idzie odpowiednią jakość warzyw. Proponujemy dwa zabiegi tym produktem w dawce 4 l/ha w odstępach dwu tygodniowych z tym że ostatni z zabiegów nie później niż na 2 tygodnie przed planowanym zbiorem.

 

Karol Majchrowski

Product Manager Vegetables

31.08

Przygotowanie sadów do zimy

Powoli zbliżamy się do końca bardzo trudnego sezonu dla producentów jabłek. Sezon rozpoczął  się kilkoma... View Article

Powoli zbliżamy się do końca bardzo trudnego sezonu dla producentów jabłek. Sezon rozpoczął  się kilkoma falami przymrozków, które poczyniły bardzo duże straty w uprawach. Możemy jednak zaobserwować skuteczność stosowania naszych produktów zawierających kompleksy biostymulujące z substancjami z alg morskich, które doprowadziły do regeneracji uszkodzonych tkanek i spowodowały utrzymanie zawiązków.

Przebieg warunków pogodowych w tym roku nie sprzyjał roślinom. Wiele sadów odczuwa skutki ujemnych temperatur panujących zimą, stresów związanych z przymrozkami oraz kilkoma dniami, kiedy średnia dobowa temperatura nie przekraczała 4 stopni Celsiusa. Jest to temperatura, która jest „0” fizjologicznym dla roślin sadowniczych, a co za tym idzie hamuje przepływ soków komórkowych w roślinie, a w raz z nimi składników pokarmowych. Był to rok bardzo stresujący dla roślin, dla ich fizjologii. Nie tylko niskie wiosenne temperatury w tym roku osłabiały rośliny.

Zbiory jabłek są co prawda jeszcze przed nami, jednak jest to dobry czas na zastanowienie się co powinniśmy zastosować  na koniec sezonu. Zabiegi te mają na celu zwiększenie wigoru roślin i zapewnienie im jak najlepszych warunków do wejścia w stan spoczynku i przezimowania, a finalnie ich startu wiosną. Zaraz po zbiorach powinniśmy polecać zabiegi cynkowo-borowe, najlepiej x 2. Do pierwszego zabiegu zalećmy zastosowanie produktu Fertileader Leos w dawce 3 l/ha z kompleksem SEACTIV. Kompleks ten będzie miał w tym momencie kluczowe działanie dla składników pokarmowych… a dlaczego? Jesienią często temperatury spadają poniżej 4 stopni C, przez co zmniejsza się wchłanianie nawozów. Dzięki naszej biostymulacji jesteśmy w stanie zwiększyć ich skuteczność. Wiadomo bowiem że produkty z gamy Fertileader przyśpieszają metabolizm rośliny, aminokwasy ułatwiają wnikanie składników pokarmowych do rośliny, a IPA ułatwia ich transport w roślinie (podobnie transport asymilatów).

Dodatkowo pamiętajmy – jesień jest okresem, w którym rośliny przygotowują się do spoczynku zimowego. Patrząc jednak na kilka ostatnich lat, warunki atmosferyczne nie sprzyjały spokojnemu przejściu roślin w spoczynek zimowy. Idealnymi warunkami do tego, jest stopniowy spadek temperatury dający roślinie sygnał do spowalniania metabolizmu i magazynowania składników pokarmowych. Jednak ostatnie lata są dosyć kapryśne. W okolicach 1-ego listopada mamy często do czynienia ze spadkiem temperatur, a po kilku dniach z ich ponownym wzrostem. Dlatego tak ważne jest zastosowanie dobrze działających produktów cynkowo-borowych (Patrz LEOSJ).

Dodatkowo zaraz po zbiorach powinniśmy dolistnie dostarczyć roślinie wszystkich składników pokarmowych, tych których niedobory zaobserwowaliśmy. Jesienią rośliny przygotowując się do spoczynku zimowego „zasysają” wszystkie składniki pokarmowe zgromadzone w liściach. Dodatkowo do zabiegów nawozami cynkowo-borowymi warto dodać pewne dawki azotu, np. 5 kg mocznika do pierwszego zabiegu, a do drugiego możemy zastosować nawet 5% jego roztwór w celu spalenia liści, a co za tym idzie, zmniejszenia ilości zarodników workowych parcha jabłoni. Ostatnim zabiegiem wykonanym w sezonie na jego zakończenie, powinno być zastosowanie podwójnych dawek produktów miedziowych. Te zabiegi wykonujemy już po opadnięciu liści lub w ich końcowej fazie. Zabieg ten ma nam „zdezynfekować” rany powstałe w wyniku zbiorów i przy opadaniu liści. Zabieg ten jest bardzo ważny w przypadku odmian podatnych na choroby kory i drewna.  Wykonując zabiegi jesienne nawozami dolistnymi należy pamiętać o tym, żeby stosować je na czynny aparat asymilacyjny.

24.08

SIEWY ZBÓŻ OZIMYCH

Aktualnie trwają siewy rzepaku i mało kto już myśli o siewach zbóż. Jednak już niedługo... View Article

Aktualnie trwają siewy rzepaku i mało kto już myśli o siewach zbóż. Jednak już niedługo wszyscy znaczną gorączkowo myśleć o siewach zbóż, których patrząc na powierzchnię uprawy mamy najwięcej. Jak optymalnie poprowadzić swoje nowo zakładane uprawy, żeby w następnym roku zebrać zadowalający plon.

Przełom sierpnia i września to w większości kraju czas na przygotowywanie się do siewów zbóż. Patrząc na optymalne terminy siewów zbóż ozimych w pierwszej kolejności rozpoczynamy zasiewy jęczmienia ozimego następnie żyta, pszenżyta, a kończymy siewami pszenicy ozimej. Oczywiście optymalne terminy siewów są różne dla poszczególnych części kraju. Najwcześniej swoje zasiewy zaczynają rolnicy z północno-wschodniej części kraju, zaś najpóźniej rolnicy z południowo-zachodniej Polski. Mając na uwadze, że w ostatnich latach mamy do czynienia z długą i ciepłą jesienią, która pozwalała na długi wzrost i rozwój roślin zbożowych w większości przypadków zboża bardzo dobrze zimowały i były dobrze rozkrzewione już w okresie jesiennym, co może skłaniać wielu rolników do opóźniania terminu siewu licząc na powtórzenie się w tym roku takiego scenariusza. Jednak do końca nie wiemy czy na pewno w tym roku tak będzie. Czy zboża na pewno się rozkrzewią już jesienią i jaka będzie zima tego nie przewidzimy. Moim zdaniem jeśli jest to możliwe znacznie bezpieczniejszą wersją jest jednak przestrzeganie podawanych terminów siewu z kilku względów. Po pierwsze mamy większą pewność, że nasze oziminy rozkrzewią się w okresie jesiennym, co powinno wpłynąć na wyższy plon. Po drugie w czasie krzewienia w okresie jesiennym ze względu na skracającą się długość dnia zboża bardziej rozwijają część podziemną niż nadziemną. Odwrotnie jest natomiast wiosną. Po trzecie mamy więcej czasu na chemiczną walkę z chwastami. Rozpoczynając siewy zbóż należy pamiętać również o przedsiewnym nawożeniu nowo zasiewanych upraw. Mając na uwadze, że w wielu regionach Polski występuje deficyt wody, więc jak tu planować inwestowanie pod uprawy, jak nie wiemy nawet w przybliżeniu ile zbierzemy. W tym miejscu nasuwa się pytanie: Czy ograniczyć nawożenie przedsiewne? Czy może zainwestować w podstawowe nawozy NPK i rozpocząć inwestowanie od nowa licząc, że następny rok będzie lepszy??? Analizując za i przeciw każdego z rozwiązań moim zdaniem warto jest wybrać wariant pośredni. Czyli jaki??? Postaram się to wytłumaczyć. Pisząc o wyborze wariantu pośredniego nie mam na myśli o daniu połowy dawki nawozów, jaki normalnie dajemy. Tylko o nawożeniu przedsiewnym opartym o analizę zawartości składników pokarmowych, które są w glebie i na których podstawie należy ułożyć program nawożenia dostosowany do możliwości finansowych gospodarstwa. Jeżeli prowadzimy racjonalną gospodarkę swoich gruntów i pamiętamy o bieżącym uzupełnianiu materii organicznej, powinniśmy w pierwszej kolejności wykorzystać składniki pokarmowe, które mamy z resztek pożniwnych w tym słomy lub nawozów naturalnych. Jednak znaczna część gospodarstw nie posiada nawozów naturalnych (obornika, gnojowicy). Dlatego warto przynajmniej pozostawiać słomę na polu. Pozostawiając słomę na polu z jednej strony budujemy materię organiczną w glebie. Z drugiej strony słoma zawiera znaczne ilości potasu, która po prawidłowym przeprowadzeniu mineralizacji powinna pozostawić znaczne ilości tego składnika dla roślin następczych. Pozostawiając słomę możemy ograniczyć ilość stosowanego potasu z nawozów mineralnych, a brakującą ilość tego makroelementu dostarczyć w okresie wczesnowiosennym jeszcze przed ruszeniem wegetacji. Zboża w okresie jesiennym potrzebują również azotu jednak pamiętajmy, że w okresie jesiennym zboża pobierają zaledwie od kilku do kilkunastu kilogramów azotu na hektar. Nadmierne nawożenie azotem w okresie jesiennym może spowodować zbyt bujny łan oraz słabe zahartowanie roślin, co może wpłynąć na słabe przezimowanie zbóż szczególnie jęczmienia, który jest najbardziej wrażliwy na przemarzanie ze wszystkich gatunków zbóż. Dlatego jeśli dodatkowo stosowaliśmy azot na rozkład słomy to bezpiecznym rozwiązaniem będzie ograniczenie ilości azotu w nawozach przedsiewnych. W takim przypadku należy dostarczyć kilka kilogramów azotu najlepiej w formie amonowej, która jest preferowana przez młode rośliny zbóż. Natomiast większość azotu podać w okresie wiosennym, kiedy to rośliny mają największe zapotrzebowanie na ten składnik.

Omówmy również jeden z najważniejszych składników pokarmowych, jakim jest fosfor. Fosfor jest jednym z najważniejszych składników pokarmowych ze względu na swoje funkcje w roślinie. Po pierwsze największe ilości fosforu roślina gromadzi w ziarnie. Przez co jest w znacznej ilości wywożony z pola i dlatego powinien być stale uzupełniany. Ponadto fosfor odpowiada za:

  • przebieg procesu fotosyntezy oraz innych procesów energetycznych zachodzących w roślinie
  • prawidłowy rozwój systemu korzeniowego oraz organów generatywnych
  • odporność roślin na stresy panujące podczas sezonu wegetacji
  • ilość i jakość białka, węglowodanów i tłuszczów w roślinie
  • ograniczenie skutków przeazotowania roślin

Mając na uwadze jego szereg ważnych funkcji musimy pamiętać, że fosfor jest jednym z najtrudniej pobieranych składników pokarmowych przez rośliny. Korzenie roślin pobierają fosfor zaledwie z około 1 mm, dlatego z jednej strony powinniśmy zadbać o odpowiednią jego ilość w glebie. Z drugiej strony wiedząc, że pobieranie fosforu jest zależne od pH gleby oraz temperatury, powinniśmy go dostarczyć w takiej formie by był efektywnie pobierany przez rośliny i nie ulegał uwstecznieniu. W tym miejscu warto jest zastosować fosfor chroniony, czyli TOP PHOS, który nie ulega uwstecznieniu na glebach kwaśnych ani zasadowych. Dzięki czemu jest dostępny dla roślin niezależnie od pH gleby. Fosfor w formule TOP PHOS występuje w gamie nawozów EUROFERTIL TOP firmy TIMAC AGRO POLSKA. Najlepszym rozwiązaniem pod zasiewy zbóż ozimych w tak trudnych czasach jest zastosowanie nawozu EUROFERTIL TOP 49 NPS, który ze względu na swój skład jest najlepiej skomponowanym nawozem pod tego rodzaju uprawy. Nawóz ten w swoim składzie zawiera 3% azotu w formie amonowej, która jest preferowana przez młode rośliny, 22 % fosforu chronionego, który nie ulega uwstecznieniu niezależnie od pH gleby, 24 % siarki, która jest niezbędna do prawidłowego wzrostu i rozwoju oraz 0,15% boru ważnego mikroelementu, którego jest coraz mniej w glebach Polski. Ponadto nawóz EUROFERTIL TOP 49 NPS zawiera 52% węglanu wapnia w formie MEZOCALCU czyli najbardziej przyswajalnego wapnia, który z jednej strony poprawia mikro pH gleby, a z drugiej strony dostarcza wapnia odżywczego. Dzięki odpowiedniemu odżywieniu roślin w wapń zboża mają grubsze ściany komórkowe, co wpływa na mniejsza podatność na wyleganie roślin w okresie wiosennym. Dodatkowo dzięki grubszym ścianom komórkowym rośliny są mniej podatne na choroby, ponieważ patogeny mają mniejszą możliwość wnikania do wnętrza roślin. Wartością dodaną jest również możliwość korzystania z porad Doradców firmy Timac Agro, którzy współpracując z gospodarstwami pomagają rolnikom prowadzić ich uprawy i dostosować programy nawożenia do gospodarstwa, żeby jak najefektywniej wykorzystać jego zasoby.